Co to jest moda?

26 marca 2011

Zadaję sobie to pytanie od jakiegoś czasu, obserwując coraz większe zainteresowanie sprawami modowymi w polskiej przestrzeni wirtualnej. Co to znaczy, że ktoś interesuje się modą? Pierwsze, co przychodzi do głowy (mojej przynajmniej, bo tylko do niej mam bezpośredni dostęp) to to, że ktoś interesuje się ubraniami. Stąd mnogość blogów szafiarskich oraz blogów opisujących „co w modzie piszczy”. Wydaje mi się jednak, że skoro mamy dwa słowa, to niekoniecznie muszą one znaczyć to samo. Hmm. Jak nie wiadomo o co chodzi, to trzeba sięgnąć do słownika.


Na pierwszy ogień: słownik języka polskiego. SJP podaje, że moda to:


1. sposób ubierania się, czesania i makijażu popularny w jakimś okresie lub miejscu,


2. krótkotrwała popularność czegoś nowego w jakiejś dziedzinie.


(Źródło: http://sjp.pwn.pl/szukaj/moda)


Zatem, (1) to utożsamienie mody z tym, jak wyglądamy, a (2) określa modę jako coś krótkotrwałego i popularnego. No to mamy pierwsze dwie cechy.


Brnijmy dalej w internetowe definicje. Teraz encyklopedia PWN i druga definicja:


moda [łac.], socjol. powszechnie przyjęty zwyczaj (dotyczący zwłaszcza stylu, sposobu ubierania się, zachowywania), ulegający częstym zmianom; jeden z głównych regulatorów zachowania się jednostek w społeczeństwach nowoczesnych; uleganie modzie jest zarówno przejawem konformizmu w stosunku do wybranych grup, jak i chęci wyróżnienia się z tłumu.


(Źródło: http://encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3942498)


Trzecia cecha zatem to zmienność, a czwarta – regulator zachowania jednostki.


Niechętnie, ale jednak, sięgam do wikipedii. Tu krótko: „moda – styl”.


(Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Moda)


To mnie nie przekonuje. Czy „modnie” = „stylowo”? To pierwsze nasuwa mi na myśl osobę, która ubiera się w zgodzie z panującymi w danym sezonie trendami, ergo: jest „modna”. To drugie przywodzi na myśl postać, która niekoniecznie jest na bieżąco, ale sposób w jaki nosi ubranie powoduje, że dostrzegamy w nim coś charakterystycznego, choć niekoniecznie jest to coś prosto z wybiegu – niemniej wygląda „stylowo”. (No tak, ale czy to się wyklucza? Można być „modnym i stylowym” – czyli być w zgodzie z trendami, ale przerabiać je na swój styl? To rodzi kolejne pytanie: czy moda jest „dla wszystkich”, a styl jest indywidualną sprawą? Intuicja mówi mi, że zmierzam w dobrą stronę, ale dopóki badania tego nie potwierdzą nie ma nic pewnego ;) )


Stwierdzenie, że moda nie odnosi się tylko do ubrań, to żadne odkrycie. Mówimy o modnych sprzętach, modnych miejscach, modnym jedzeniu, kierunkach studiów czy zawodach (np. tych z modą związanych).


Myślę, że moda to pewien mechanizm, któremu możemy – na dobry początek modologicznych rozważań – przypisać wymienione wyżej cechy, czyli krótkotrwałość (czy jakaś moda trwa wiecznie?), popularność (jeśli coś jest niepopularne to chyba z założenia nie może być modne, a jak coś jest modne, to podziela to jakaś większa grupa osób), zmienność (zapewne związana z krótkotrwałością, coś co trwa stale, nie jest określane mianem mody) oraz funkcja regulatora zachowania jednostki (czytam pewnie za dużo prasy kolorowej, bo pierwsze co przyszło mi do głowy, to wskazówki typu: jak chcesz być „in” ubierz groszki, bo ubranie kratki sprawi, że będziesz „out”).


Uff. Oto jak można skomplikować kilka szmatek wiszących w szafie. Skąd się wzięły? Dokąd zmierzają? Któż to wie …


CDN. :) (To oznacza, że jeszcze bardziej skomplikujemy sprawę)


PS. Już mam wątpliwości co do własnych wniosków …