Blaszka i rzemyk

16 czerwca 2011

Co można robić w tramwaju? Można czytać. Albo ignorować otoczenie wbijając słuchawki w uszy. Ale można też pooglądać sobie pasażerów i pasażerki. Można ich też podsłuchiwać, co namiętnie czynię, ale o tym może przy innej okazji ;) No więc patrzę, co ludzkość ma na sobie, a ostatnio, co nosi na nadgarstkach. I co widać? Widać sporą popularność ozdoby – bransoletki, którą ochrzciłam jako „rzemyk z blaszką”. Przeważają wersje bazarowe (skąd wiem? mam słabość do bazarów – przy okazji kupowania pomidorów na tony zahaczam o stoiska sprzedawców z krajów dalekowschodnich), które na dobrą sprawę chyba niewiele różnią się od produktów markowych. Przegląd stron internetowych pokazuje jednak, że markowa blaszka ma wypisaną często nazwę producenta – i tak można ją odróżnić od bazarowej (eureka!). Wykucie nazwy wpływa niewątpliwie na cenę produktu: jedną z tańszych wersji ma Lilou, którą widać na zdjęciu („jedyne” 95,01 zł – pewnie dlatego, że bez podpisu). Nurtuje mnie jednak pytanie, gdzie początek popularności tej ozdoby? I dlaczego podbija to serca konsumentek? Co takiego jest w tym połączeniu składników, żeby płacić za to sporą kwotę? Nadążanie za modą chyba nie jest moją mocną stroną ;)

Źródło: http://lilou.pl/web/pl/product/show/id/53/tag/krazek-srebro