Jak robią to w Kuwejcie

22 czerwca 2011

Jest sobie szejk Majed al-Sabah. Jest właścicielem centrum handlowego w Kuwejcie o wdzięcznej nazwie Villa Moda. To właściwie nie jest taka zwykła galeria handlowa, bo jest tam m.in. galeria sztuki, strefa dla VIP’ów, strefa dla mężczyzn, Botox bar, spa i Jeans Bar, w którym podają (bo „sprzedaż” jest tu zbyt pospolitym słowem) dżinsy z USA, Australii, Brazylii i Hongkongu.


Najbardziej jednak wyszukaną imprezą są „de-pack parties” – spotkania dla klientów, którzy wydają na zakupy więcej niż 200 000 dolarów w ciągu roku. Impreza polega na tym, że VIPy są zapraszane do rozpakowywania najnowszych towarów, które dopiero mają trafić na sklepowe półki. Kobiety uczestniczące w tym wydarzeniu wydają zwykle 2-3 razy więcej niż podczas normalnych zakupów (cokolwiek jest tą normą, jest zapewne poza zasięgiem większości z nas). Podobno niektórzy/niektóre ściągają obuwie i skaczą wprost do świeżo rozpakowanych pudeł, kobiety krzyczą, mdleją i walczą o parę butów, jeśli akurat dwóm udało się złapać po jednym bucie z pary.


Chciałabym to zobaczyć :) Klientki w strojach od Największych Kreatorów Mody rozpakowujące na wyścigi kartony z dostawą – i jaka to oszczędność dla szejka, bo ludzie za to jemu płacą, a nie on ludziom, którzy rozpakowują dostawy. Póki co musi mi wystarczyć widok dwóch pań, które podźgały się w osiedlowym lumpie wieszakami o jakąś szarawą bluzeczkę. Jak na razie nikt tam nie ściąga butów – ale może to i dobrze przy tych upałach? ;)


I żeby nie było, że szerzę plotki o kuwejckich bogaczach – informacja pochodzi z artykułu
z czasopisma „Fashion Theory” :)


Wyczytane w: Kelly, M. (2010) „Clothes, Culture and Context: Female Dress in Kuwait”,
w: Fashion Theory, Volume 14, Issue 2, s. 215-236.