Młoda, gruba i wspaniała

27 czerwca 2011


Zaatakowała mnie kolejna reklama środka odchudzającego – i to w porze deseru! Apetytu mi to jednak nie odebrało, bo wiara w cud-środki dzięki którym zdobędę „wymarzoną sylwetkę” lub zwrócę na siebie uwagę „tego jedynego” jest mi obca. Wiary owej pozbawiła mnie Rodzicielka, która po kolejnym lamencie pt. „gruba jestem” twardo odpowiedziała „to jedz mniej i więcej się ruszaj”. Do dziś tej rady nie znoszę, tym bardziej, że okazała się być najbardziej skuteczna.

Już jakiś czas temu zaskoczyła mnie notka o tym, że Miss San Antonio straciła swój tytuł, bo utyła. Skandal się zrobił, bo zjadła za dużo tacos. Skan-dal. Na zarzuty odpowiedziała procesem sądowym i go wygrała – powiało zatem rozsądkiem.

Niestety w prasie tzw. kolorowej modelek w rozmiarach przeważających na ulicy wciąż jak na lekarstwo. Niby były zapowiedzi, że trzeba skończyć z anorektycznymi postaciami, niby pojawiły się „duże” modelki („duże” czyli w rozmiarze „40”), ale ostatecznie głosy w tej sprawie są sporadyczne i dopóki kolejna chudziutka modelka nie umrze na drodze swojej kariery, to nie wierzę, że cokolwiek drgnie w tej sprawie.

Tym bardziej ucieszył mnie wpis na blogu Young, Fat and Fabulous (który całkiem niedawno zmienił nazwę na GabiFresh), którego autorka z właściwą sobie ironią piszę, że może w maxi-sukience wygląda jak gruba dziewczyna okutana w namiot, ale jej się to podoba i kropka. Nie ma akurat ochoty „podkreślać swoich krągłości” i – delikatnie rzecz ujmując – do tzw. reguł dotyczących ubioru ma stosunek co najmniej sceptyczny.

A piszę o tym dlatego, że w tramwaju podsłuchałam (hmm, to właściwie nie jest podsłuchiwanie, po prostu słyszę, co mówią osoby siedzące blisko ;)) swoistą licytację dwóch studentek na temat, której to ciało jest bardziej niedoskonałe. Nogi krzywe, tyłki za duże, nie wiadomo, co z tym biustem, jak włosy proste to chce kręcone i odwrotnie. I tak sobie pomyślałam: „Baby, za lat ileś tam spojrzycie na swoje zdjęcia z tego okresu i zachwyci was piękna cera, zdrowe włosy, młodzieńcza sylwetka i masa innych rzeczy. Warto się tak umartwiać?”

* * *

PS. Szukam ładnego materiału na sukienkę-namiot. Nie będzie podkreślać strategicznych atutów sylwetki, będzie miała kieszenie na wysokości bioder i chcę, żeby była w szerokie, poziome pasy. A jak powieje, to będę wyglądać jak balon ;) Już się cieszę :)

Wyczytane w:

1. „Jak gruba może być miss?”, http://www.rp.pl/artykul/633282

2. „When Pigs Fly”, http://www.youngfatandfabulous.com/2011/06/when-pigs-fly