Przewidywanie trendów

5 lipca 2011

Informacja warta miliony: co będzie się nosić w następnym sezonie? Jak przewidzieć, co będzie sprzedawać się jak przysłowiowe ciepłe bułeczki? Co będzie modne w bliżej nieokreślonej przyszłości? Jak stworzyć „coś modnego”?


Badaczka trendów (a właściwie: trend researcher) przewiduje udział elektroniki w odzieży przyszłości – witamy w świecie ubiorów rodem z filmów s-f. Ale jeśli to będzie odzież samoczyszcząca się, to widzę pewne szanse ;)


Pada też idea ubiorów dostosowujących kolor do naszego nastroju, na podobieństwo skóry kameleona. Zastanawiam się, czy ten pomysł będzie w swoich prapoczątkach czymś na kształt „wiedzy tajemnej” dla pierwszych posiadaczy takiej odzieży. No bo pomyślmy: czy będzie to konwencjonalne znaczenie kolorów typu: jestem w czerwieni – nastrój powiedzmy agresywyny, w żółci – właśnie mnie skręca z zazdrości, szary – chcę pozostać niezauważona/y. A może powstanie dzięki temu nowy kod, którego trzeba będzie się nauczyć, żeby poprawnie interpretować takowe ubranie? Co za pole do nieporozumień ;) A czy takie stroje będą lokalne, czy globalne? Cały świat dostanie instrukcję obsługi, co znaczy dany kolor, czy może będą miejscowe znaczenia? Niezły chaos, jeśli znaczenie koloru w różnych miejscach na świecie będzie diametralnie odmienne.


Dalej, nowe trendy będą odpowiadać na chęć bycia wyjątkowym i wyrażania tego poprzez ubranie. Stąd popularność wintydżowych rzeczy oraz (i tu zastanawiam się jak napisać „zresajklingowanej” w moim rodzimym języku…) odzieży powtórnie wykorzystanej, czyli tworzenia nowych rzeczy ze starych rzeczy. Tego akurat jestem fanką i zaczynam coraz częściej kojarzyć ze sobą bliskość zupełnie niezłego lumpa z posiadaniem sprawnej maszyny do szycia ;)


Pytanie, czy tego można się nauczyć? Znalazłam ofertę szkoły VIAMODA, która prowadzi studia podyplomowe w zakresie prognozowania trendów, zainteresowanych odsyłam do strony: http://www.viamoda.edu.pl/index1.php?t=oferta_nauczania_5
Najbardziej interesuje mnie skuteczność takich studiów, bo jeśli miałabym wyłożyć wymaganą kwotę, to chciałabym dostać konkretne i skuteczne narzędzia, a nie tylko ładnie ubraną informację, że poszukiwacze przyszłych trendów muszą podróżować, obserwować branżę i monitorować blogi. Może kiedyś znajdzie się kiedyś na tej stronie osoba, która ukończyła te studia i napisze, czy było warto ;)


Natchnienie do wpisu znów spłynęło ze stacji Deutsche Welle, filmik poniżej. Ciekawa osoba, która się tam pojawia, to niemiecki projektant Michael Michalsky – bardzo swojsko brzmiący, więc się zainteresowałam ;) Na jesień/zimę 2011 przygotował kolekcję pt. „Miejscy nomadzi” (http://www.michalsky.com/de/) – wydaje mi się, że ta nazwa już mi się obiła o uszy, ale moja wiedza dotycząca nazw kolekcji jest szczątkowa, więc może po prostu zaistniało to określenie w mojej głowie jako jakiś ogólny slogan i stąd wydaje mi się znane.


A co ja ubrałabym w najbliższej przyszłości? Wygodny i ładny strój na rower ;)