Zakupy u Turka

21 września 2011

Spacerując przez Wiedeń kilkakrotnie rzucił mi się w oczy sklep po szyldem „Turek„. Nawet nie trzeba silić się na skojarzenia, bo nazwa jest jednoznaczna, jednak żyjąc w dobie marketingu międzynarodowego postanowiłam się dowiedzieć, skąd i dlaczego taka nazwa, i czy sklep jest lokalny, czy ma aspiracje do wyjścia poza granice Austrii.

Jak się okazuje, nazwa pochodzi od nazwiska założyciela tej sieci sklepów, Herberta Turka, który jest przodownikiem dżinsowych trendów w Austrii i jako pierwszy we wczesnej młodości importował dżinsy z USA do Wiednia. Jak na razie filozofia sklepu nie zdradza, czy są plany ekspansji, ale w polskiej rzeczywistości zakupy u Turka brzmią nieco niekonwencjonalnie w perspektywie zakupu markowych produktów z denimu.

Intryguje mnie również logo firmy jako żywo kojarzące się z flagą Japonii. Niestety na ten temat nie znalazłam informacji na stronie internetowej.

Zasadniczo marka jest zatem bardzo multi-kulti: amerykańskie dżinsy, wiedeński założyciel, nibyjapońskie logo i – przynajmniej potencjalnie w polskim otoczeniu – „turecka” nazwa. Swoją drogą interesujące byłoby wprowadzenie tej sieci na polski rynek pod taką właśnie nazwą – ciekawe, jak by się przyjęła? Spójrzcie na zdjęcia i może coś jeszcze przyjdzie Wam do głowy.

fot. modologia / zdjęcie zrobione gdzieś w centrum Wiednia