Polowanie na wystawy

13 października 2011

Język angielski ma takie bardzo ładne określenie: window shopping. Odnosi się ono do czynności chodzenia po sklepach lub oglądania wystaw sklepowych bez zamiaru dokonania zakupów. Kilka dni temu skutecznie uprawiałam tę dyscyplinę w Berlinie i jakkolwiek – zgodnie z definicją – nie skończyło się powrotem z torbami wypełnionymi nowymi rzeczami, to jednak efekty tego polowania są i objawiają się w postaci upolowanych wystaw. Podczas polowania na wystawy sklepowe nie jestem wybredna, interesują mnie marki znane i nieznane, mainstreamowe i alternatywne. Kryterium jest tylko jedno: wystawa musi mieć w sobie „coś”.

Kolekcja moich wystawowych cosi powiększyła się zatem o takie okazy:

1. wystawa sklepu Louis Vuitton, na której torebki prezentowane są na złotych, ptasich nogach, a dodatki – w jajkach (choć do wielkanocy jeszcze daleko):

2. wystawa sklepu Mango, na którą wdarły się wielkie złote mrówki…

3.  i jeszcze pomysł z wystawy jednego z domów handlowych (ale niestety nie pamiętam, którego…): tutaj najnowsze trendy na jesień prezentują autorzy i autorki kryminałów oraz ich fani – to dopiero jest strategia! I to hasło: „przyjaciele dla mody”. I skąd w ogóle pomysł, żeby jako „przyjaciół mody” wykorzystać autorów i autorki kryminałów właśnie? Ciekawe, czy Joanna Chmielewska wzięłaby udział w takiej kampanii w naszym rodzimym kraju?

Syćcie zatem oczy, piszcie, czy Wam się to podoba, a ja przygotowuję kolejny spacerowy wpis o nazwach napotkanych sklepów.