Diabeł, kwiki, robak i długie panie

17 października 2011

Szwędając się po berlińskich ulicach, czasem gubiąc drogę i odnajdując się niekoniecznie
w miejscu docelowym czytałam sobie nazwy sklepów czy nieznanych mi marek. Prezentuję Wam zatem moje odkrycia zgodnie z kolejnością, w jakiej się na nie natknęłam.

Najpierw pojawił się sklepik (bo sklep to za dużo powiedziane) 667 one step ahead of the devilMoja podstawowa wiedza matematyczno-logiczna podpowiedziała mi, że coś tu nie gra, bo chyba powinno być behind zamiast ahead, zakładając, że liczymy od jedynki wzwyż. Jednak bardziej wyrobieni matematycznie bliźni zwrócili moją uwagę, że nazwa jak najbardziej jest akceptowalna, bo jeśli popatrzymy ze strony tysiąca, to jednak ahead jest prawidłowe. Pod wpływem tej argumentacji przestałam upierać się, że patrzenie ze strony jedynki jest jedynym prawidłowym postrzeganiem kierunku.

Kolekcja natomiast dostępna pod tą nazwą szczerze mnie rozczarowała, bo liczyłam na jakieś diabelskie akcenty, a tu szaro-buro. Pozostaje mi jedynie cieszyć się ze znaleziska w postaci nazwy.

Na tej samej ulicy po raz drugi kwiknęłam z radości na widok – nomen omen – sklepu kwikshop. Niestety w okolicy przebywałam przed otwarciem sklepu, więc nie udało mi się dowiedzieć, skąd wykorzystanie kwiku w nazwie, ale uważam, że brzmi to uroczo czytane przez polskie „w”. Natomiast z angielska wychodzi coś na kształt „kłik” (a przynajmniej takie mam wrażenie), co z kolei odnosi nas do słowa quick i zupełnie zmienia kształt nazwy.

W innej części Berlina znalazłam z kolei billboard reklamujący modę męską pod nazwą Wormland. Oczyma wyboraźni zobaczyłam dwóch mężczyzn rozmawiających ze sobą: jeden pyta drugiego „Skąd masz te spodnie?”, a ten drugi odpowiada „Z Kraju Robaka”. Ha, takie miewam fantazje… Wracając zaś do kwestii, skąd taka nazwa – tu akurat strona internetowa wyjaśnia, że założycielem firmy był Theo Wormland, więc nie ma już pola do domyślania się. Trudno powiedzieć, czy pan Wormland planował ekspansję na rynki anglojęzyczne oraz jak brzmi ta nazwa w uszach osób anglojęzycznych, niemniej pierwsze zderzenie miało dla mnie posmak komizmu i doceniam to sobie jako znalezisko.

I ostatnie już miejsce, czyli sklep dla „długich kobiet”. Jesteś długą panią, jeśli Twoja długość to 178 cm i więcej. Cóż, ja nie jestem…

Podobał się spacer?

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=fidrygauka fidrygauka

    Jeśli chodzi o ‚one step ahead of the devil’, to chyba chodzi o to, że diabeł (antychryst) określany jest numerem 666, więc 667 jest o jeden numer przed nim, czyli ahead :)
    Jeśli zaś chodzi o kwik, to w Anglii, szczególnie na północy była kiedyś taka sieć slepów Kwikshop a i w Londynie są miejsca, gdzie możesz wymienić opony
    http://www.kwik-fit.com/tyre-search.asp
    Nie wiem, czy to jest regionalizm (takie pisanie fonetyczne – bo to faktycznie oznacza quick) czy taka maniera reklamowa.
    Co do kraju robali i długich kobiet nie mam teorii, ale niektóre nazwiska faktycznie mnie śmieszą w połączeniu z nazwami firm :)

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    Co to znaczenia 666 i słowa „ahead” to ja mam pełną jasność :) Chodziło mi raczej o brak logiki w sformułowaniu, że – jak wynika z nazwy sklepu – 667 jest „ahead” (czyli przed) 666, bo moim zdaniem raczej jest za, a nie przed. Ale – jak napisałam – zależy kto z której strony patrzy :)

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=fidrygauka fidrygauka

    667 jest za 666 licząc od 1 ale jest jednocześnie o jeden krok dalej (czyli ahead :))

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=fidrygauka fidrygauka

    ahead nie do końca znaczy ‚przed’ (=before) ale właściwie naprzód (związane z ruchem). Czyli 667 jest za 666 na osi liczbowej, ale jednocześnie przed nim w biegu do … nieskończoności :))

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    A, teraz to widzę :) Dziękuję za wyjaśnienie :)