Po słońce i wodę! Moda i obyczaje plażowe

15 listopada 2011

Słońce dziś złośliwie zakopało się w chmurach i tym samym spacer po toruńskiej starówce wielokrotnie przerywany był wizytami w księgarniach i antykwariatach. Festiwal Przejrzeć. Moda i film odbywa się wieczorami, więc jakoś musiałam spożytkować pozostały mi czas do wieczora.

Zaglądnęłam dziś do toruńskiego Muzeum Etnograficznego, które w czasie minionych wakacji zorganizowało wystawę Po słońce i wodę! Moda i obyczaje plażowe. Wystawy już nie ma, ale pozostał po niej katalog opisujący jak to się niegdyś plażowało i jaki strój był do tego odpowiedni.

Zanim kobieta mogła swobodnie korzystać z morskiej kąpieli w towarzystwie nie tylko innych kobiet trzeba było m.in. takiego wynalazku jak wóz kąpielowy. Wóz ten, zaprzężony w konie, wjeżdżał w morze i dzięki temu niewiasty dyskretnie zażywały kąpieli (co – jak wyczytałam w katalogu – polegało na rytmicznym przykucaniu w wodzie). Wyobraźcie sobie XIX-wieczny kostium kąpielowy, na który składała się: wełniana sukienka założona na obszerne pantalony, do tego pończochy i pantofelki wiązane na łydkach. No i nie zapominajmy o nakryciu głowy: czepki z falbankami, kapelusiki lub kapotki. I jeszcze (tak, to nie wszystko): W dolny brzeg sukienki wszywano czasem obciążniki, co chroniło ją przez unoszeniem się na powierzchni podczas kąpieli. No ba, w końcu ktoś mógłby zobaczyć pantalony…

Inwestycja 8 złotych 50 groszy polskich za katalog z dostępem do zdjęć, których inaczej nie zobaczyłabym jest zupełnie udana. Niektóre ze zdjęć możecie zobaczyć tu. Zainteresowani zakupem katalogu mogą skontaktować się w tej sprawie z muzeum.

Trochę powiało ze stron katalogu morską bryzą i przynajmniej na zdjęciach odnalazłam słońce, którego tak bardzo dziś mi brakowało.

Źródło: http://www.etnomuzeum.pl/wydawnictwa 

P.S. Relacja z festiwalu niebawem, jak wrócę do Poznania i trochę się ogarnę.