Jak razzle-dazzle wyszło na powierzchnię

18 listopada 2011

Wciąż jestem przyjemnie zaskoczona odkryciem, że tytułowe razzle-dazzle jako rodzaj wzoru na tkaninie pojawiło się w modzie dzięki kamuflażowi statków podwodnych. Otóż w czasie pierwszej wojny światowej podwodne statki wojenne wzajemnie się namierzały celem storpedowania przeciwnika. Strzał torpedą trzeba było tak wymierzyć, żeby w danym punkcie torpeda spotkała się ze statkiem przeciwnika – a trudność polegała na tym, że trzeba było trafić w ruchomy cel. Jeśli trasa torpedy  i prędkość atakowanego statku zostały źle wyliczone, torpeda mijała swój potencjalny cel (i – jak podpowiada mi wyobraźnia – pruła dalej przez głębiny strasząc ryby).

Przeciwnika należało zmylić: sprawić, by nie mógł się zorientować, w którą stronę zmierza statek. Jak udało się to osiągnąć? Otóż grupa złożona z artystów, twórców modeli i studentów sztuki pod dowództwem porucznika królewskiej marynarki Normana Wilkinsona zbudowała model statku pomalowanego właśnie we wzór razzle-dazzle. Inspiracją był dla nich kubizm, a efekty pracy w postaci pełnowymiarowych statków pływały po morzach m.in. w takiej postaci:

Francuski krążownik „Gloire”, żródło: http://gotouring.com/razzledazzle/articles/dazzle3

Amerykański krążownik „Mahomet”, żródło: http://gotouring.com/razzledazzle/articles/dazzle5 

Kontrastujące czarno-białe linie załamane pod różnymi kątami wprowadzały w bład co do kierunku, w jakim poruszał się statek, ponieważ dzięki uzyskanemu złudzeniu optycznemu trudno było stwierdzić, gdzie znajduje się dziub statku. No bo w końcu ile dziobów może mieć statek?

Czy to działało jako zabezpieczenie? Brytyjska admiralicja pozostała sceptyczna w ocenie tego wynalazku, ale admirał floty amerkańskiej William S. Sims twierdził, że po wprowadzeniu tej formy kamuflażu mniej niż 1% statków zostało trafionych przez torpedy.

Jeszcze garść informacji na ten temat znajdziecie na stronie National Maritime Museum.

To, co właściwie do końca II wojny światowej było stosowane jako kamuflaż, po przejściu na tkaninę traci swoje pierwotne funkcje i – trzymając się konwencji militarnej – przechodzi niejako na stronę „przeciwnika”. Już nie kamuflaż, ale zdecydowane zwrócenie na siebie uwagi. Wzór dla odważnych, bo wkładając ubranie w wyraziste czarno-białe pasy trudno pozostać niezauważonym. Udało mi się znaleźć przykład współczesnej stylizacji z wykorzystaniem razzle-dazzle: zdjęcie poniżej pochodzi z blogu Anny Skury, What Anna Wears? Dziękuję Autorce za zgodę na wykorzystanie zdjęcia – chyba nigdy nie podejrzewała, że zostanie sportretowana w towarzystwie wojennych torpedowców ;)

Źródło: http://what-anna-wears.blogspot.com/2011/11/bye-bye-new-york 

P.S. Nie udało mi się znaleźć tłumaczenia razzle-dazzle w języku polskim, które odpowiadałoby nazwie wzoru na tkaninie (a „czarno-białe paski” wydały mi się takie banalne ;)). Jeśli ktoś wie, jak to się nazywa po polsku, to proszę o podzielenie się tą wiedzą :) I druga sprawa: może się zdażyć, że moje militarne tłumaczenia nie są zbyt dokładne, za co z góry przepraszam, ale jest mi to materia najzupełniej obca. Chętnych do poprawek zapraszam do zamieszczenia swoich uwag w komentarzach.