Odzieżowe powiastki

22 listopada 2011

Wałęsając się w zeszłym tygodniu po Toruniu zwiedzałam m.in. antykwariaty. W jednym z nich, gdzieś w centrum, zaczęłam przeglądać Opowieści o rzeczach powszednich autorstwa Kopalińskiego. Chyba siódmy zmysł kazał mi sięgnąć po tę książkę, bo okazało się, że jeden z rozdziałów poświęcony był ubiorowi. Rozdział tym bardziej mi się spodobał, ponieważ zawierał ilustracje strojów z czasów minionych – w tym obrazek patynek weneckich. Wspominam o nich, bo jakiś czas temu pisałam o obuwiu chopines i nie miałam zielonego pojęcia jaka jest ich polska nazwa. A tu proszę, zgodnie z obrazkiem chopines to patynki weneckie. Zatem: czytajcie, a znajdziecie.


Książki nie zakupiłam licząc, że zdobędę ją w bibliotece. Poszukiwania biblioteczne zwieńczone są połowicznym sukcesem, ponieważ wydanie z 2004 roku, które właśnie przeglądam nie posiada ilustracji. Jednak ilustracje ilustracjami, a co z treścią?


Oto mój subiektywny wybór z przeglądu anegdot, faktów i legend przedstawionych przez Kopalińskiego:


Ubiór


Niektórzy specjaliści sądzą, że człowiek heidelberski (sprzed 300-400 tys. lat) żuł skórę zwierzęcą swymi potężnymi szczękami, czyniąc ją wystarczająco giętką, aby móc się w nią przyodziać.


Pomyślcie, czy mielibyście ochotę przeżuwać swoje kozaki, mokasyny czy baleriny?


Kapelusz


Sprzeciwiając się zwyczajowi, który zabrania Żydom modlitwy z odkrytą głową, święty Paweł w 1. Liście do Koryntian oświadcza, że „wszelki mąż modlący się albo prorokujący z nakrytą głową hańbi się” (natomiast kobieta powinna przy modlitwie nakrywać głowę welonem).


No ale ostatecznie, o ile dobrze sobie przypominam, papież czy biskupi występują w nakryciach głowy na ambonie? Czy nie?


Koszula


Według kronik średniowiecznych, Ryszarda, druga żona cesarza Karola III Grubego (881-888), dowiodła swej niewinności i wierności małżeńskiej przeszedłszy bez szwanku przez ogień w nawoskowanej koszuli.


Czy to jest technicznie możliwe dzięki właściwościom wosku? Nie mam pojęcia.


Koszula służy niekiedy do ujawniania przekonań politycznych osoby, która ją nosi. Gdy włoski generał i bojownik o zjednocznenie Włoch Giuseppe Garibaldi, walcząc o wolność Urugwaju objął w 1843 roku komendę nad świeżo sformowanym w Montevideo Legionem Włoskim, i on, i jego ludzie otrzymali czerwone koszule kupione przez rząd z przeceny w pewnym domu handlowym. Po przybyciu do Europy towarzysze Garibaldiego nosili jeszcze te koszule, które stały się symbolem nadziei i patriotyzmu, gdy Garibaldi poprowadził swe „czerwone koszule” do walki z francuską i burbońską interwencją, a zwłaszcza gdy na czele „tysiąca czerwonych koszul” zdobył Sycylię w 1860 roku. W dwudziestych latach XX wieku Mussolini uczynił symbolem faszyzmu włoskiego czarne koszule, a Hitler – faszyzmu niemieckiego brunatne koszule z opaską ze swastyką na rękawie.


Symbol nadziei i patriotyzmu z wyprzedaży… ;)


Chustka do nosa


Dekret króla Francji Ludwika XIV z 2 stycznia 1685 roku nakazał, aby wszystkie chusteczki miały kształt kwadratu.


Ha! Sekret Kwadratowej Chusteczki Higienicznej rozwiązany!


Obuwie


Król Francji Ludwik XIV od początku swego panowania (1643-1715) kazał obcasy swych pantofli pokrywać czerwoną skórką; dworzanie poszli za nim w ślad. Odtąd, aż do wybuchu rewolucji francuskiej, czerwony obcas był oznaką pochodzenia arystokratycznego.


Louboutin, wiemy co Was zainspirowało do czerwonych podeszw!


Wszystko to jednak blednie wobec prastarego związku obuwia z mitami płodności. Był czas, że mężczyźni tak hojnie obdarowywali obuwiem swoje narzeczone dla zapewnienia sobie potomstwa, że aż władze musiały się wtrącać. Na przykład hamburski regulamin ślubny ustala w 1026 roku autorytatywnie, że pan młody w dniu ślubu może pannie młodej tylko jedną parę pantofli. Ustawa ta pozostała oczywiście martwą literą, bo szło tu o zbyt ważne sprawy, aby można jej było słuchać.


Ech, to se ne vrati…


Kilkadziesiąt stron takich opowieści – w sam raz do popołudniowej kawki. Nie mogę jedynie odżałować, że Autor nie podaje (poza Biblią i dziełami literackimi) żadnych źródeł dla zaprezentowanych historii. Jakkolwiek lektura to nienaukowa, to przyjemnie się czyta i jako ciekawostkę polecam ze spokojnym sumieniem. W miarę możliwości wybierzcie wersję z ilustracjami (czyli nie z podanego niżej wydawnictwa).


Wyczytane: Kopaliński, W. (2004) Opowieści o rzeczach powszednich, Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa.


Wszystkie powyższe fragmenty pisane kursywą pochodzą z tej książki.