Och, ach i bęc

28 listopada 2011

Poniedziałek, dzień krytyczny, ja też w stanie krytycznym, więc jaki niby miałby być wpis?


Słowem wstępu: podczas poznańskiego Art&Fashion Festival jednym z gości był Nicholas Kirkwood, projektant obuwia. Tytuł spotkania brzmiał „Statement Shoes”, powiedzmy w wolnym tłumaczeniu „Buty-Deklaracja”. Czyli, że coś chcą nam powiedzieć. A jeśli nie one same, to wypowiada się ich twórca w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” z ostatniego tygodnia.


I czego możemy się dowiedzieć? Na stronie pierwszej usiłuję nie widzieć sformułowania, że buty NK mówią: „spójrzcie na nas, jesteśmy najważniejsze”. Dziś nie będę się pastwić nad „językiem butów” (przy okazji: co za cudne skojarzenie ;)), ale chciałabym zwrócić uwagę na fakt, że co to za buty, które chcą być ważniejsze od właścicielki? Sugeruję więc sobie czujność i czytam dalej.


Potem kilka sformułowań w tonie, że kryzys, buty drogie, ale jakość się liczy, a NK nie wykorzystuje do produkcji swych bucików dzieci z Azji tylko pracuje z włoskimi szewcami. Potem zaczyna się dopiero interesująco.


Pojawia się bowiem egzystencjalne pytanie: Czy do wysokich obcasów trzeba dorosnąć? I tu NK dzieli się swoimi radami: że raczej trzeba rosnąć razem z nimi. (…) Najlepiej więc od małego interesować się butami mamy. Kilkuletnia córka pewnej aktorki zapewne w niemowlęctwie już zasięgła porady i – mimo gromów ze strony prasy – biega na obcasikach i niewątpliwie rośnie razem z nimi. (Tu łza w oku – ja takiej szansy nie miałam…)


Pani prowadząca wywiad zauważa jednak, iż niektóre kobiety widzą w szpilkach narzędzie opresji. Dopowiadam, że niektórzy mężczyźni również, jak na przykład przywołany tu kiedyś pan Fiske. Ale nie NK, który podsumowuje te nienawistne istoty następująco: One muszą nie znosić mężczyzn. Ale przede wszystkim samych siebie. To bardzo stereotypowe uważać, że dzisiejsza wyzwolona kobieta musi biegać na płaskim obcasie.No i kontynuuje: Moje buty są dla kobiet pewnych siebie, które nie boją się eksponować ani swojej nogi, ani swojego zdania. Inne mogą sobie dalej palić staniki i nosić crocsy – nikt wówczas na pewno ich nie posądzi o chęć podobania się komukolwiek.


NK, zdeklarowany przeciwnik stereotypów, najwyraźniej nie zauważa, że sam się nimi posługuje. Miło, że kilka linijek później stwierdza jednak, że ludzie mogą nosić, co chcą, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że jednak najlepiej byłoby, gdyby nosili jego buty. Ja przy okazji odkrywam, że muszę (tak – muszę) pokochać szpilki, bo inaczej będę nieznośna dla siebie – a że tak czasami jest, to wiem już, że to dlatego, że czasem źle myślę o butach na obcasie, proste.


Jedyny moment, w którym projektant zjednał sobie moją sympatię, było szczere przyznanie, że niektóre z jego butów są wyłącznie„samochodowe” – muszą być wożone na przyjęcia i pozwalają pokonać drogę jedynie do baru i z powrotem. W końcu jakiś projektant przyznaje, że jego obuwniczy twór nie nadaje się do chodzenia. Alleluja! I zaczynało być miło…


I już przy końcu, pojawiło się TO zdanie, które było wielkim „bęc” po ochach i achach jakie ku czci swej twórczości wydał z siebie NK. Zdanie brzmi: Dla kobiet możesz zaprojektować cokolwiek, faceci są dużo bardziej grymaśni. Właściwie nie zdanie, a słowo: cokolwiek. Bo wiecie, mężczyźni są wyczuleni na najsubtelniejsze nawet detale. To dla nich jest koronkowa robota. Dla kobiet – powyższe cokolwiek.


Ja dziękuję za taką deklarację. Dziękuję też za damskie buty NK oraz Pollini, ale na pewno zobaczę sobie męskie.


I już absolutnie złośliwie na koniec pozwolę sobie zauważyć, że wywiadowi towarzyszy ilustracja w postaci pięciu butów – trzy na pewno nie zostały zaprojektowane przez Kirkwooda, bo widać metki: Jimmy Choo, Manolo Blahnik oraz Louboutin. Pozostałych dwóch butów nie jestem w stanie rozszyfrować. Być może nie można było zilustrować wywiadu butami NK, bo same też udzialały wywiadu – bo jak już wiecie – buty NK mówią. Ale ich twórca mógłby czasami zamilknąć, jeśli chce sprzedać swoje twory.


Wyczytane: „Pazur Kirkwooda” – z Nicholasem Kirkwoodem rozmawia Karolina Sulej, w: „Wysokie Obcasy” nr 47 (650) z dnia 26.11.2011r.


Wszystkie fragmenty kursywą pochodzą z wywiadu.