Pokaż mi swój strój, a powiem Ci skąd jesteś?

5 grudnia 2011

Do Krakowa daleko, do Allegro blisko – i tak zamówiłam sobie katalog z wystawy „Tkaniny EU”, która ma miejsce w krakowskim MOCAK-u. Już samo otwarcie katalogu pokazało mi, że twórcy katalogu i ja inaczej rozumiemy słowo „próbki” w odniesieniu do materiałów. Dla mnie to kawałki tkaniny, które można pomiędlić w dłoni, dla twórców katalogu – to najwyraźniej zdjęcia tkanin prezentowanych na wystawie. Cóż, nieporozumienie w tej kwestii jest dopuszczalne, słowa wszak mogą być wieloznaczne.

Zaniepokoiła mnie następnie strona trzecia nagłówkiem „Wspólnota i odrębność. Uniwersalny strój narodowy dla mieszkańców Unii Europejskiej”. Dlaczego i po co ktoś chce tworzyć strój dla „wszystkich”? Z góry toto skazane na niepowodzenie, a dżinsy już zostały wymyślone (a i dżinsy zresztą to nie jest produkt, który rzeczonych „wszystkich” zachywaca i zadowala). Jednak autorka „Tkanin EU”, Małgorzata Markiewicz, próbuje jednak taki strój stworzyć.

Jak w tytule pojawiają się hasła „wspólnota” i „odrębność” to można spodziewać się prób poszukiwania czegoś, co jest ludziom wspólne, i czegoś, co ich dzieli. I tak faktycznie jest: „wspólny” jest krój ubioru (bluza na kształt literki E, spodnie to odwrócone U), „odrębne” zaś są wzory tkanin.

Wzory. Pogrupowałam je w dwie grupy: pierwsza to stereotypy na temat poszczególnych nacji (Niemcy – autostady i ekologia, Włochy – spaghetii i Rzym, Polska – folklor, Hiszpania – walki byków i/lub piłka nożna); druga grupa natomiast to luźne skojarzenia Autorki z danymi krajami. Przyznaję, że na podstawie samych wzorów bez towarzyszącego im opisu nie wpadłabym na to, jaki to kraj (Finlandia – jeziora i zima, Portugalia – plan Lizbony na kształt mauretańskich ornamentów, Czechy – czeskie filmy animowane skrzyżowane z flagą kraju). Obecnie testuję na znajomych zaproponowane przez Autorkę wzory i sprawdzam, jak utrzymuje się moja teza o dwóch podgrupach – jak na razie teza nieźle przeszła kilka testów.

We wstępie Autorka mówi o swoim projekcie m.in. Dla każdego państwa chciałam zaprojektować osobną tkaninę będącą collage’em elementów ludowych, charakterystycznych dla danego kraju. Niby jak autostrada, spaghetii czy zima jest elementem ludowym? Ludowośc, jeśli już, pojawia się przy Polsce – no bo gdzieżby indziej? Czytamy zatem opis „polskiej tkaniny”:

Bluza: uproszczony rysunek kwiatu bławatka, motywu pojawiającego się w zdobnictwie ludowym.
Spodnie: rysunek liści kasztanowca, motyw nawiązujący do rysunków Stanisława Wyspiańskiego, sugerujący tęsknotę Polaków za dawną estetyką.

I to jest nie tylko po polsku, to jest również napisane w języku angielskim – taki oto opis „ducha” polskiego narodu (wyrażenie ze wstępu) przedstawia nam Autorka. Ja się w tym osobiście w ogóle nie odnajduję, ale chętnie poznam kogoś, dla kogo motyw liści kasztanowca jest wyrazem tęsknoty za minioną estetyką.

Trochę ręce mi opadają przy takich „projektach”, bo nie widzę ich sensu. Widzę natomiast powielanie stereotypów bez głębszego uzasadnienia (bo w ogóle uzasadnienie jest: zainteresowanie Autorki kwestią tożsamości w UE).

Czy dowiedziałam się czegokolwiek nowego na temat wybranych krajów UE (bo nie wszystkie kraje wspólnoty zostały „ubrane”) – nie. Czy katalog dał mi cokolwiek? Tu owszem, mogę odpowiedzieć twierdząco: tak, wpis na blogu. I jeśli nawet ten nieszczęsny bławatek z kasztanowcem mi się podoba, bo łączą się tu kolory czerwony i chabrowy, to czy Polska ludowością stoi? Naprawdę chcemy się po raz kolejny przedstawiać sobie i innym za pomocą cepelii?

Ironia całej idei tworzenia „wspólnego” stroju dla mieszkańców Unii w pełnej krasie objawia się na stronie drugiej, gdzie mężczyzna w stroju „niemieckim” obejmuje kobietę w stroju „polskim”. Piękne porozumienie, łza w oku konieczna. Tylko, że najwyraźniej modele wystąpili we własnym obuwiu. Można zatem ludzi przebrać w stereotypowe uniformy, ale i tak indywidualizm znajdzie drogę wyjścia. Choć to pewnie przypadek, to dla tego ujęcia warto przejrzeć katalog.

Chętnych do konfrontacji z moimi przemyśleniami odsyłam na stronę MOCAK-u, gdzie możecie zobaczyć kilka wybranych zdjęć, możecie też poszukać na Allegro, bo jakiś czas temu katalog był tam dostępny.

Poniżej na zdjęciu strony tytułowej katalogu: motyw bławatka z „polskiej” bluzy.

Źródło: materiały MOCAK.  

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=rebecca.fierce rebecca.fierce

    Liść kasztanowca może wyrażać tęsknotę za dawną estetyką, ponieważ obecnie prawie wszystkie drzewa są zaatakowane przez robaka szrotówka, który niszczy kasztanowce i one powoli wymierają. Poza tym niektórzy twierdzą, że kasztanowiec jest symbolem piękna, nie wiem w jakim sensie, ale z symbolami się nie dyskutuje. I to piękno Wyspiańskiego było tak piękne, że można potęskinić za nim. Innego wytłumaczenia nie znajduję.
    Ciekawy pomysł, ale po zobaczeniu bławatka oraz wybranych zdjęć na stronie MOCAK-u przestaję się interesować.