Kuczyńskie dwie

12 grudnia 2011

Kuczyńska pierwsza to Alicja. Patrzy na modę jako na mechanizm odnoszący się nie tylko do naszego odzienia, ale przenikający wszelkie dziedziny naszego życia – interesuje ją moda na stroje i na sposób bycia, na Tycjana i secesję, na bujające fotele, białe meble i pewne pojęcia filozoficzne, Joyce’a czy jeansy, na portrety dziadków czy pisanie poezji.

 

Co jest ważnego w tej książce? Na przykład rozdział o myśleniu magicznym. Pomyślcie o zwyczajach różnych plemion, które malowały ciała w określone wzory chcąc w ten sposób uzyskać ochronę przed siłami nieczystymi, lub bardziej konkretnie – przed starciem z żywym i jak najbardziej realnym wrogiem. Przypomnijcie sobie amulety „chroniące przed złem” czy wiarę, że zielona koniczynka przyniesie nam na maturze szczęście. I co? Zabawne przesądy, miniona przeszłość? A teraz pomyślcie o tym, co często spotykane jest w magazynach: magiczne zaklęcie „must-have tego sezonu”. TA torebka, TE buty i bywanie w TYM miejscu zapewni Ci szczęście. Sprzedaż rośnie, magazyny jakoś nie bankrutują. Czy ludzkość posunęła się jakoś szczególnie do przodu pod względem racjonalnego myślenia? Chyba nieszczególnie, tylko „magiczne obiekty” uległy zmianie.

 

Inaczej mówiąc, następuje pomieszanie rzeczywistości z fikcją. Pozory można przyjąć za rzeczywistość. Osoba brzydka kupując strój widziany na pięknej modelce, kupuje cząstkę urody tamtej, poczucie więzi z nią i pozorne współuczestniczenie w jej wyglądzie. Antyczny mebel poprawia samopoczucie nabywcy sugerując skojarzenia ze szlachecką przeszłością. Mieć modny, poszukiwany przedmiot oznacza wejść w świat związanych z nim wyobrażeń i wartości. Magiczne działanie przedmiotów łatwo zaobserwować na przykładzie popytu na pamiątki po wielkich, sławnych ludziach: tabakierka Napoleona, lichtarze pani Walewskiej, porcelana Potockich itp.

 

Starczy moralizowania, przejdźmy do rzeczy łagodniejszych dla naszego samopoczucia.

 

Otóż niejaki Schopenhauer, filozof, poświęcił nieco swojej uwagi zagadnieniom relacji ciało-ubiór. Refleksje doprowadziły go do stwierdzenia, że człowiek jest istotą kłamliwą, bo – w przeciwieństwie do zwierząt – nie porusza się po świecie w swojej naturalnej postaci, jest zatem „monstrum” czy „karykaturą”. Zwierzątka natomiast są szczere i prawdziwe. Kuczyńska nie podaje źródła tych przemyśleń i nie pisze też niczego, czy i dlaczego filozofowi umknął gdzieś ten naprawdę drobny fakt, że bez odzienia większość z nas w czasie zimy po prostu umarłaby. Taki drobiazg nie zapaskudził jednak dociekań imć Schopenhauera.

 

O tym wszystkim oraz o innych aspektach mody możecie przeczytać we „Wzorach modnych w życiu codziennym” autorstwa Alicji Kuczyńskiej.

 

Kuczyńska druga to Teresa, autorka książki „Moda w rytmie epoki” wydanej w 1977 roku. Liczyłam, że będzie to opracowanie historii ubioru z lat 70-tych, ale okazało się, że ta publikacja to przemieszanie krótkich felietonów na temat mody w ogóle z poradami wszelakimi w szczególe. Tak więc obok rozważań na temat stylu schyłku XX wieku (ciekawe sformułowanie „schyłku”, kiedy do końca wieku zostało jeszcze 23 lata – patrząc na datę wydania książki), „nowej kobiety 40-letniej” czy krótkiej historii żurnali znajdujemy porady dotyczące dbałości o cerę, higieny ciała czy stosownego ubioru do pracy. Trochę pomieszanie z poplątaniem, wątki dbałości o urodę dla mnie nieco nużące, ale pomiędzy nimi można znaleźć kilka interesujących informacji, na które dotąd się nie natknęłam.

 

U Teresy znajdujemy m.in. ciekawą informację o polskim piśmie kobiecym z okresu międzywojennego, czyli „Kobiecie Współczesnej”. W nim opublikowała swój wiersz poświęcony zmianom długości włosów Maria Jasnorzewska-Pawlikowska:

 

Wrócicie długie włosy. Czyhacie w pobliżu,
w szumie drzew, w błyskawicach i w nadmorskiej bryzie.
Wzrośniecie w Ameryce, obcięte w Paryżu,
a moda spojrzy chmurnie i usta zagryzie.

 

W kwestii włosów Autorka obala również mit, jakoby 100 pociągnięć szczotką po włosach rano i wieczorem było dla włosów wskazane – okazuje się, że jest wręcz odwrotnie: to niepotrzebne, a nawet szkodliwe. Kolejny mit z dzieciństwa runął …

 

Z kolei w rozdziale poświęconym męskiemu zarostowi Autorka powołuje się na sondaż przeprowadzony przez francuskie Elle, którego wyniki pokazały, że 70% mężczyzn po zapuszczeniu brody stwierdziło, iż ich zdolności uwodzicielskie wyraźnie wzrosły. Jest to o tyle ciekawe, że ten sam sondaż został uzupełniony pytaniami skierowanymi do kobiet, a te – w 87% – odpowiedziały, że mężczyzna brodaty im się nie podoba, bo: broda jest niechlujna, nieprzyjemna, kłuje, postarza, ujednolica wszystkich, nie pozwala odczytać wyrazy twarzy. Kto więc nabił ten 70-cio procentowy zachwyt nad mężczynami brodatymi?

 

Smakowita jest również przywołana w książce opowiastka Bogusława Micińskiego o filozofie Immanuelu Kancie, o którym Miciński pisał tak: Schubert upewnia, że nie znał kobiety, która by umiała z równym co Kant znastwem rozprawiać o tkaninach i koronkach. Wybredny był w doborze materiałów i lubił łączyć kolor żółty z brunatnym, powołując się na porządek przyrody, która zestawiła te barwy na uchu niedźwiedzia. Pończochy nosił białe lub szare, gdyż czarne wyszczuplały zbyt chude nogi.Kant wielkim filozofem był, ale najwyraźniej nie przeszkadzało mu to być równocześnie koneserem mody. Z kolei inspiracja uchem niedźwiedzia w zestawianiu kolorów stroju – dodatkowo uzasadniona porządkiem przyrody – to moja wisienka na torcie poszukiwań refleksji na temat mody i ubioru.

 

Zastanawiam się, czy którakolwiek z Autorek jest powiązana z projektantką Anną Kuczyńską, czy to li i jedynie zbieżność nazwisk. A skoro pojawiła się w tym gronie pani projektantka, to chyba tytuł wpisu powinien brzmieć „Kuczyńskie trzy”? Ech, zostawiam jak jest.

 

* * *

 

Wyczytane:

Kuczyńska, A. (1983) Wzory modne w życiu codziennym, Wiedza Powszechna, Warszawa
Kuczyńska, T. (1977)Moda w rytmie epoki, Wydawnictwo WARTA, Warszawa

 

Książki znalezione na Allegro :)