Moda Art Deco prosto z epoki

31 grudnia 2011

Czytam czasopismo z 1923 roku poświęcone  modzie i sprawom kobiecym, czyli Record. Świat Kobiecy, a wydawane przez Księgarnię Polską B. Połonieckiego we Lwowie. To jest czas, gdy o Paul’u Poiret czy o Worth’ie redaktorki piszą w czasie teraźnieszym: Krawcy o bogatej fantazji, jak np. słynny Poiret, poddali się hasłu linji prostej i stworzyli szczegóły naprawdę prześliczne.
A o twórczości Wortha: Jego płaszcze są podziwiane przez wszystkie strojnisie. Płaszcze te, zrobione najczęściej z dwuch części bardzo odmiennych, ozdobione są haftem z perełek czarnych lub kolorowych. (pisownia oryginalna)

Wobec pogody za oknem moją uwagę zwracają propozycje na dzień deszczowy – długość nad kostkę chroni przed zabłoceniem:

Tuż obok artykulik uzasadniający, że kobieta jest jak morze i dlatego „morze” powinno być rodzaju żeńskiego – bo morze zrodziło Afrodytę, bo jest obraźliwe i histeryczne, bo kobieta „czuje” morze, podczas gdy mężczyzna je eksploatuje. Bo między morzem a kobietą istnieje pobratymstwo dusz, którego przejawem jest żądność i niespodziewaność zmiany formy, powłoki, nastroju i odruchów. Bo w końcu jest ta foka, ta fala, ta plaża, ta perła, ta cieśninia i ta zatoka – zatem niech będzie ta morze! 

Dalej pierwsza część romansu, prawie egzotycznego, tuż obok uwagi o wychowaniu dzieci oraz słów parę o zwyczajach towarzyskich (kto komu kogo przedstawia oraz kto i w czyim towarzystwie może palić cygara i papierosy). 

W drugiej połowie czasopisma znajdują się ilustracje ubrań, do których można kupić wykroje:

Moda prosto z 1923 roku!

Na koniec oczywiście strony z reklamami, a wśród nich reklama Żurnali Połonieckiego prezentujących najnowsze żurnale i albumy poświęcone współczesnej modzie – pełna lista moich „obiektów pożądania”:

Lektura to arcyciekawa, wspaniały okaz rejestru fragmentu rzeczywistości okresu dwudziestolecia międzywojennego, a satysfakcja z jego zdobycia – bezcenna.

Jeśli interesuje Was moda z tego okresu, to 12.01. w Poznaniu wykład na ten temat poprowadzi w Domu Bretanii Piotr Szaradowski, autor bloga Muzealne Mody.  

P.S. Może ktoś mógłby mnie oświecić, jak mogę „rozszerzyć” zdjęcia na całą szerokość strony, będę wdzięczna za instrukcje.

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=fidrygauka fidrygauka

    Uwielbiam modę Art Deco … na filmach :)
    Do takich sukiek trzeba było mieć figurę. Nic się nie dało zatuszować. A i w tych przepaścistych płaszczach kobitki mojego pokroju wyglądały by nie jak foki, ale jak … wieloryby.

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    Brak bioder i biustu na pewno sprzyjał noszeniu takich kiecek ;) Dla mnie to też średnio sprzyjające wzory, ale i tak miło popatrzeć :)