Coco

7 lutego 2012

Załapałam się w końcu w bibliotece na jedną z książek o Coco Chanel. Zasadniczo czekam aż pojawi się książka Charles-Roux Edmonde’a, ale jak na razie muszę się zadowolić tym, co jest. Czy akurat w przeczytanym przypadku raczej nie zadowolić.

Autorka książki „Coco”, Cristina Sanchez-Andrade, stworzyła – jak podaje opis na obwolucie – „psychologiczny portret” Gabrielle Chanel. Innymi słowy, opisała co projektantka myślała, co czuła i jak zachowywała się wobec bliźnich. Wewnętrzny świat Coco pokazuje nam ją jako kobietę lodowatą, niejednokrotnie wyrachowaną, często poniżającą innych ludzi i pamiętającą doznane krzywdy, aby w odpowiednim momencie móc się zemścić. W tle Paryż ze swoją barwną historią  i trochę informacji o projektach Coco (wzmianka o małej czarnej, brak informacji o stworzeniu perfum). Obraz projektantki jest dosyć paskudny i w perspektywie całego opisanego w tej książce żywota nie wydaje się usprawiedliwiać jej ani trudne dzieciństwo, ani podłości, których doświadczyła ze strony innych ludzi. Poziom przemieszania fikcji z rzeczywistością jest spory, więc nie jest to lektura, która szczególnie dobrze odpowie na pytanie „jaka była Coco?”.

To jest dla mnie taka książka, którą łatwo się czyta, bo jest zgrabnie napisana, akcja wartko się toczy i chcemy dowiedzieć się, co będzie dalej. Sprawne czytadło/romansidło ze sławną projektantką jako główną bohaterką (co jest pomysłem sprzedającym produkt) – bo zasadniczo pod tę postać można byłoby podstawić jakąkolwiek kobietę i innym imieniu  i czytało by się to równie szybciutko (choć wtedy książką wpadłaby zapewne w szufladkę „romans”, a tak mamy „psychologiczny portret”).

To jest też książka z gatunku „przeczytałam raz i więcej do niej nie wrócę”, dlatego z ulgą myślę, że odczekałam w kolejce w bibliotece i nie straciłam tych 9,90 złotych polskich. Ale w kategorii lektur, które nazywam „kawowymi” to jak najbardziej – przysiąść na chwilę, pocieszyć się, że ci „wielcy” to nie anioły, oderwać się od rzeczywistości po czym wrócić do własnego życia.

Ja jestem zła, bo jestem zawiedziona zawartością. Trudno, i tak bywa. Ale nie znoszę rozczarowań książką.

Źródło: http://www.empik.com/coco-sanchez-andrade-cristina,prod59640295,ksiazka-p

Wyczytane: Sanchez-Andrade, C., Coco, Świat Książki, Warszawa 2008

  • http://www.welldressedmind.blox.pl/ well-dressed_mind

    A czytałaś „Coco Chanel: legenda i życie” J. Picardie? Podobno dobra…

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    Nie czytałam, nie mają w mojej bibliotece, a akurat na takie biografowe książki trochę mi teraz szkoda kasy. Ale czytałam za to „Coco i Igor” o romansie Chanel ze Strawińskim i jakoś lepiej to odebrałam niż „Coco”, choć to była romansowa lektura. Teraz dla odmiany potrzebuję jakiegoś morderstwa, więc sięgam po niezwodną Agathę Christie – aż mi żal, że to lektura niezgodna z blogiem ;)