Torebkowy zawrót głowy

10 lutego 2012

Prosto z Amsterdamu przyleciała do mnie książka-niespodzianka, prezent, którego przeglądanie drażni wyobraźnię, a docelowo – portfel. Bo oto rzecz dotyczy torebek.

Było sobie małżeństwo, Heinz i Hendrikje Ivo, którzy przez lata tworzyli kolekcję torebek i z tej fascynacji i zdobytych egzemplarzy powstało największe na świecie muzeum torebek. Znajduje się ono w Amsterdamie i prowadzi je Sigfrid Ivo, córka owego małżeństwa, która specjalizuje się w historii torebek.

W książce znajduje się około 400 egzemplarzy torebek (same zaś zbiory muzeum liczą ponad 4000 sztuk), podzielonych wedle czasu powstania, użytych materiałów czy klasyfikacji torebki – wszak torebka torebce nierówna. Niewielką (ale zawsze coś) ilość torebek możecie zobaczyć na stronie muzeum pod linkiem „permanent collection” – ale już ten przegląd fotografii zapowiada prawdziwą torebkową ucztę.

Jest kilka torebek, które mnie absolutnie zaskoczyły, nie miałam pojęcia o istnieniu takich form i materiałów. Na podium najbardziej zaskakujących modeli znajdują się: na miejscu trzecim – torebka ze skóry słonia (ile torebek można zrobić z jednego słonia???); na miejscu drugim – torebka ze skóry płaszczki (tak, to to płaskie stworzenie pływające w wodzie) i na miejscu pierwszym – torebka ze skóry okonia (!) żyjącego w Nilu (!!!) (nie podano, czy można zrobić torebkę ze zwykłego okonia…). Zasadniczo najbardziej zdumiał mnie fakt torebek z ryb, bo poza okoniem był jeszcze węgorz. W tym towarzystwie torebka z ropuchy czy z pancernika nie wydaje się być czymś szczególnym.

Inna ciekawostka to torebka z 1827 roku, która jest zrobiona z kolorowych koralików. Ta koralikowa torebka ilustruje scenę przybycia pierwszej żyrafy do Francji… Cóż, w czasach przed aparatami cyfrowymi ludzkość musiała sobie jakoś radzić, więc czemu by nie koraliki.

No a rattanowy koszyk piknikowy, na którego pokrywie cztery białe myszy grają w karty? To torebkowy creme de la creme ;)

Wśród współczesnych projektów w książce znajduje się również torebka, na którą mam osobiście apetyt, czyli model Moschino z 1996 roku, który wygląda jakby został oblany czekoladą:

Źródło: http://www.dailylit.com/books/shoes-bags-and-tiaras/24

Z książki dowiedziałam się również, że projekt lampki w torebce, który zachwycił mnie jakiś czas temu, wcale nie jest nowy. Pomysł ma dokładnie 90 lat: w 1922 roku londyńczyk Alfred Dunhill zgłosił patent na torebkę z małą lampką w środku, która zapalałaby się automatycznie wraz z otwarciem torebki.

I tak sobie siedzę, przeglądam i delektuję zdjęciami pięknych obiektów. I coś czuję, że niedawna obietnica, że z torebkami to już koniec, wystarczy, po co więcej … ta obietnica właśnie kruszeje w zastraszającym tempie… Bo: kto wie, może za ileś tam lat stworzę z tych torebek jakąś kolekcję?

P.S. Dziękuję P. za wspaniały prezent :) Wiesz, że się cieszę :)

Źródło: http://booklist.pl/produkty/2635/BAGS-A-SELECTION-FROM-THE-MUSEUM-OF-BAGS-AND-PURSES/ 

Książka jest dostępna na polskiej stronie booklist.pl.   

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=furbelow furbelow

    Jestem pełna podziwu dla faktu, że ktoś jeszcze składa sobie obietnicę zaczynającą się od słów, że kończy z nabywaniem dóbr materialnych. U Ciebie są to torebki, u mnie kiedyś były buty. Po co się oszukiwać! Wystarczy zmienić nastawianie – dla mnie każda nowa para butów, torebka czy kapelusz to inwestycja (choćby w dobre samopoczucie;), a nie wydatek!
    No, pozbyłam się wyrzutów sumienia:)

    A pozycji w kolekcji zazdroszczę okrutnie – przegląd zdjęć z muzeum skończył się u mnie nadprodukcją śliny. Oznaka, że trzeba będzie czymś ten apetyt zaspokoić;)

    Pozdrawiam.

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    Dziękuję za wsparcie w usprawiedliwianiu wydatków :) Od razu mi lepiej, a nazwanie zakupów „inwestycją w siebie” zasługuje na wyróżnienie – czego to język giętki nie zrobi z rzeczywistością ;)

  • http://efektyuboczne.blogspot.com/ efekty_uboczne

    No nie, taka książka i to teraz, jak pieniędzy na koncie nie chce przybywać tylko ubywa a do urodzin daleko! Skóra okonia brzmi chyba….dziwnie, to w ogóle dało się nosić, czy było tylko do podziwiania?:)

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    No cóż, to zasadniczo na pierwszy rzut oka nie przypomina ryby, ale raczej korę drzewa. Ze zdjęcia wynika, że torebka ma jak najbardziej charakter użytkowy.