Ze śmiercią jej do twarzy

13 lutego 2012

Zbieram się z tym wpisem już od dłuższego czasu, bo w frywolnym światku mody temat śmierci wydaje się być co najmniej nie na miejscu. A pomysły na wpisy w tym temacie wiszą nade mną dwa, więc w końcu zebrałam się chociaż do pierwszego.

Tuż po listopadowym weekendzie (cóż za wyczucie czasu!), którego wolne dni wiele osób spędza odwiedzając swoich bliskich na cmentarzach pojawiła się okładka „Wysokich Obcasów” z sugestywnym tytułem „Back to black”. Ciekawość nakazuje na wstępie zapytać, co takiego ma w sobie sformułowanie „powrót do czerni”, że okazało się niegodne objawienia na okładce tłustą czcionką? Pytanie ze wszech miar retoryczne, więc brnę sobie dalej we własnych rozważaniach. Może ma to coś wspólnego z przywołaniem albumu zmarłej w zeszłym roku Amy Winehouse? Taka gra skojarzeń dla zaawansowanych – ta czerń, zmarła wokalistka i azjatycka modelka z boleściwym spojrzeniem na twarzy w sesji na cmentarzu.

Żebyśmy wiedzieli, o czym mowa, załączam okładkę:

Źródło:http://annabloda.pl/

Co znowu mi się nie podoba? Nie podoba mi się estetyzowanie żałoby. W żalu po śmierci bliskiej osoby nie ma niczego pięknego. Jest ból, złość, cierpienie – mnóstwo negatywnych emocji. Nic nie wygląda tak pięknie jak na zdjęciach – szczególnie zaś na najbardziej mnie irytującym zdjęciu numer 5, na którym obstrojona w modne akcesoria modelka klęczy przy grobie. Adresy sklepów poniżej zdjęcia, hej!

Tymczasem sesja pokazuje, że i na cmentarzu może być – ach! – jak pięknie! Serce być może pęka, ale w wyrazistej biżuterii i sukience za 3600 złotych polskich jakoś łatwiej ten żal znieść.

Dla kogo tak się stroić? Dla właśnie pogrzebanej osoby? Jej/jemu to już raczej wszystko jedno. Dla siebie? Wyobrażam sobie taką kobietę, co to myśli sobie „a co, już mi nic nie pozostało, to się przynajmniej odstrzelę na stypę”… A może dla innych? (Kłania się dziwaczny nieco zwyczaj zatrudniania fotografa do opstrykania uroczystości pogrzebowej w kościele…)

„Modność” (że użyję takiego określenia) włazi już wszędzie: nawet okoliczności pogrzebowe nie zwalniają Cię z obowiązku zrobienia z siebie gwiazdy w cmentarnej alejce! Nie możesz sobie odpuścić nawet jeśli serce krwawi, musisz być piękna w tym jakże szczególnym dniu…

Czarny jest w naszym (tzw. zachodnim) kręgu kulturowym kolorem żałoby – banalna oczywistość. Jeśli akurat jest popularny na wybiegach, to naprawdę nie ma innego sposobu żeby go przedstawić, tylko akurat na cmentarzu i to tuż po Wszystkich Świętych?

Nie chodzi o to, że uważam tę sesję za niesmaczną, bo w ogóle nie oceniam jej pod względem estetyki, ale o to, że – moim zdaniem – ona jest po prostu niestosowna. Obrazy mają dużą moc przekazu, często łatwiej zapamiętujemy je niż słowa i akurat prezentowanie kreacji od projektantów/ek w konwencji żałobno-cmentarnej w tym wypadku uważam za niestosowne. „Niestosowne” to chyba dosyć staroświeckie słowo, ale najlepiej oddaje mój pogląd na sprawę.

Być może byłam na jednym pogrzebie za dużo, żeby móc cieszyć oko walorami estetycznymi tak zaprezentowanych ubrań. Być może nie rozumiem idei „przekraczania norm” czy „granic” jako środka artystycznego wyrazu. Być może także jestem przewrażliwiona w pewnych kwestiach. A może wszysto to naraz?

Śmierć jest piękna w filmach i na zdjęciach; w rzeczywistości – niekoniecznie. Wciąż za mało rozmów na temat starości, chorób, umierania, więc taka sesja jeszcze bardziej spłyca tę trudną problematykę. Zamiast myśleć o „funeralnym outficie”* pomyśl lepiej, czy masz rozwiązane sprawy spadkowe (a jeśli nie posiadasz szczególnego mienia do podziału, to jak rozwiązali tę sprawę Twoi bliscy? och, to takie nieeleganckie pytać, co kto komu zapisał, a fe, „samo się rozwiąże”), co trzeba zrobić, gdy przy następnej wizycie znajdziesz babcię martwą w pokoju i jak sobie poradzić z taką sytuacją. Albo przemyśl, które rajstopy (koniecznie w groszki) ubierzesz na stypę. Twój wybór.

*”funeralny outfit” czyli „strój na pogrzeb”, ale ćwiczę się w blogowej nowomowie, więc nie mogłam sobie odmówić tej małej złośliwości…

  • http://efektyuboczne.blogspot.com/ efekty_uboczne

    „Śmierć jest piękna w filmach i na zdjęciach; w rzeczywistości – niekoniecznie. ” – podpisuję się i tego typu sesji nie lubię – po prostu.

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=furbelow furbelow

    E tam, taka sesja to nic nowego – wcześniej były przedstawicielki subkultury „dziewczyna dresiarza”, które fotografowały się również na tle grobów swoich, jak mniemam, bliskich (podobne „sesje” można było podziwiać w galeriach na nk czy innych serwisach) czy niezapomniana sesja Steczkowskiej przy grobie jej ojca.
    A poważnie – pomysł na prezentowanie mody marny. Prawdopodobnie miał „przełamywać konwenanse” (bo raczej nie wpędzać w zadumę i powodować głębsze przemyślenia), mnie się jednak nigdy nie podobało profanowanie świętości, nawet w imię sztuki. Osobna kwestia, że nie wiem, jaka była założona grupą docelową odbiorców. Jeśli intencją twórców było podrzucenie pomysłów na „funeralny outfit” (tfu, tfu – pisze się to równie okropnie jak wymawia), to był idea była chybiona. W sytuacji śmierci osoby bliskiej ostatnie o czym się myśli, to odpowiedni dobór dodatków. Inna sprawa, że nie myśli się wówczas o podziale majątku czy testamencie – pochłaniają nas wtedy sprawy tak przyziemne jak organizacja pogrzebu czy kupno trumny.

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=furbelow furbelow

    Ot przykład, żeby nie być gołosłowną:
    sybil37.wrzuta.pl/obraz/powieksz/94Orz3El1KW

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @efekty_uboczne: dziękuję za poparcie :)

    @furbelow: Link, który podajesz, to jednak inna sprawa: to nie jest zdjęcie, które miało z założenia trafić do szerokiej grupy odbiorców, ale powiedzmy – prywatna inicjatywa.

    Co do sesji ze Steczkowską – pamiętam, ale trudno to znaleźć w sieci. Chciałam zestawić ją z sesją z WO, ale nie potrafiłam znaleźć. Wydaje mi się, że to była sesja dla Vivy, ale głowy sobie nie dam uciąć (ani żadnej innej części ciała też w tym celu nie poświęcę).

    Założeniem sesji z WO było zaprezentowanie po prostu ubrań w kolorze czarnym, który wrócił podobno w mijającym sezonie na wybiegi. Jako tło został wybrany cmentarz. Dlaczego? Nie napisano. Ja zinterpretowałam to po swojemu jako czytelniczka z takim, a nie innym spojrzeniem na sprawę. Grupa docelowa: osoby czytające „Wysokie Obcasy” – ktokolwiek taką grupę tworzy.

    Ta sesja to dla mnie przede wszystkim sygnał, że jednak mam jakąś wewnętrzną granicę między tym, co określiłabym mianem sacrum i profanum, jakkolwiek górnolotnie to brzmi. Po prostu cmentarz nie wydaje mi się stosownym miejscem do sesji mody – i tyle.

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=furbelow furbelow

    Ja sobie doskonale zdaję sprawę z tego, że podlinkowane przeze mnie zdjęcie nie jest tym samym, co opisana przez Ciebie sesja (chociaż swego czasu robiło „furorę” w sieci;). To był tylko przykład dla tego, jak, mimo dobrych intencji (?), można strywializować kwestię śmierci i okazać brak szacunku dla osób zmarłych.
    Jedyne co chciałam wyrazić swoim komentarzem, to poparcie dla Twoich przemyśleń na temat sesji mody, dla której tłem jest cmentarz. Podobne pomysły wywołują u mnie moralne oburzenie, bo są granice, których nie wolno przekraczać.
    W ten sam sposób odnoszę się do show Madonny, która wieszała się na krzyżu czy ostatniej sesji Moss dla magazynu „W”. Przykłady można mnożyć, ale to już temat na osobną dyskusję.

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @furbelow: czyli ostatecznie wychodzi na to, że się zgadzamy :) dziękuję za komentarze :)

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=fidrygauka fidrygauka

    Podobnie było z sesją Justyny Steczkowskiej na cmentarzu – miał to być niby taki hołd oddany ukochanemu ojcu, ale … chyba coś zgrzytnęło. Przynajmniej w naszej kulturze.

    Ps. chciałam znaleźć zdjęcie, żeby wkleić, ale nie mogłam nic znaleźć, natknęłam się natomiast na takie pytanie: Gdzie mogę znaleźć słynną sesję Steczkowskiej na cmentarzu? I odpowiedź: „wpisz w google images, jak tam nie ma to nie ma nigdzie”.
    He, he, he :)

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=fidrygauka fidrygauka

    Sorry, ale widzę, że się powtarzam, ale nie przeczytałam powyższych komentarzy. Tzn. przeczytałam, ale po fakcie :)

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=fidrygauka fidrygauka

    3 ‚ale’ w jednym zdaniu :)
    No to już znikam :)

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @fidrygauka: ładna ostatnia uwaga (i trafna!), choć tekstu już nie poprawię – zostawię sobie „ku przestrodze”. Ostatecznie mogę się bronić, że „piszę, jak mówię”, ale słabo to brzmi, więc przyznaję – czasem się zapętlam w języku pisanym i wychodzi jak widać. Sesja Steczkowskiej istnieje już chyba tylko w jakichś zapomnianych, archiwalnych egzemplarzach na strychu. A jako że w przyrodzie nic nie ginie, w końcu wróci do sieci.