Bata: Imperium Buta

21 lutego 2012

O obuwniczym imperium stworzonym przez rodzinę Bata czytałam chyba kiedyś w jednej
z książek Mariusza Szczygła, Pierwszego Czechofila RP ;) Jeśli uda Wam się to odnaleźć, to polecam przeczytać. Reportaż jednak nie był ilustrowany, ale niedawno odkryte przeze mnie The Bata Shoe Museum z nawiązką wynagradza reportażowy brak ilustracji. Najpierw pod podanym adresem strony internetowej zadziwiły mnie buty wyszywane złotymi cekinami
z jakąś kurzą* głową wystającą z przodu buta. Również na stronie głównej po prawej stronie jest malutkie zdjęcie buta, który wygląda jakby z jego czubka wystawało coś na kształt wędki (zdjęcie przy zapowiedzi wystawy Art in Shoes – Shoes in Art). A potem rozpoczęło się szalone klikanie …

Najpierw wystawa The Roaring Twenties: Heels, Hemlines and High Spirits, na stronie której znajduje się fotografia butów do pływania z lat 20-tych minionego wieku. A plakat prezentuje się następująco:

Źródło: http://www.batashoemuseum.ca/exhibitions/roaring20s/index.shtml

Bogaty zbiór obuwia rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej – Beauty, Identity, Pride: Native North American Footwear. Buty zebrane zanim zostały wcielone do głównego nurtu mody i zanim wykorzystywanie wzorów Indian w popularnych kolekcjach stało się źródłem konfliktu.

Na stronie muzeum można zrobić sobie też test ze znajomości stopy i historii obuwia.
Z godnością przemilczę ilość zdobytych punktów…

Z kolei strona Online Exhibitions dała mi zabawę na całe popołudnie dzięki odnośnikowi do strony All About Shoes, a tam … można sobie na przykład wybrać historię konkretnego rodzaju obuwia (np. wysokie obcasy) i niektóre z eksponatów zobaczyć z każdej strony, bo zdjęcia są w 3D, można je sobie obracać na prawo i lewo. Mała rzecz, a cieszy :)

Buty w Muzeum Baty są krótko i konkretnie opisane, oglądania starcza na długo. Informacja
o ponad 10 000 par butów znajdujących się w zbiorach działa drażniąco na wyobraźnię, bo „jak to jest?” mieć dostęp do tylu egzemplarzy??? ;)

Cóż, nie wiem, jak to jest, ale za to wiem (wycieczka osobista następuje), że niedługo zrobię sobie własne obuwie (no, może nie od podstaw, ale w cztery godziny nie można od siebie za wiele wymagać). I widzę, że zostało jeszcze jedno miejsce na warsztatach w Poznaniu: „Taaakie buty – warsztaty tworzenia kobiecych butów z naturalnych materiałów”, więc kto pierwszy, ten może mieć nowe buty na wiosnę.

I żeby zakończyć już temat obuwniczy: 1 maja rozpoczyna się w londyńskim Muzeum Designu (można w sumie napisać: Wzornictwa, nie?) wystawa poświęcona butom Louboutina. Niestety potrwa krótko, ale może komuś uda się dojechać, zobaczyć i opisać. Mnie raczej nie, ale wiara w cuda jeszcze zupełnie mi nie obumarła, więc – kto wie?

*Tam, gdzie ja dostrzegłam kurzą głowę… cóż, to jest święty ptak hintha z Myanmaru (dawniej: Birma). Było to obuwie buddyjskiego rodu królewskiego – ha! ma się te monarsze upodobania! A hintha był symbolem czystości, harmonii i dobrego charakteru. Właściwie nie wiedziałam, jak Wam się przedstawić, ale kurak udanie załatwił sprawę ;) Inne przykłady bogatego obuwia możecie zobaczyć tu.