Moda na …

2 kwietnia 2012

O istnieniu tej piosenki dowiedziałam się z radiowej „Trójki”, po prostu strzygę uszami na słowo „moda” w jakimkolwiek kontekście. Pisałam kiedyś o teledyskach poświęconych „ofiarom mody”, a teraz doczekaliśmy się rodzimego kawałka, w którym pojawił się temat „mody”. Jest to piosenka Hani* Stach zatytułowana po prostu „Moda”.



Źródło: http://www.youtube.com/watch?v=f3wMcYgnaJg


Nie mam zielonego pojęcia o rytmie, melodiach i wyćwiczeniu głosu, więc w tej kwestii daruję sobie jakiekolwiek uwagi.


Natomiast usiłuję dociec kilku linijek tekstu i po kilkakrotnym wysłuchaniu wciąż mi nie wychodzi. Rozumiem ogólną ideę, że są sprawy modne i niemodne (a przynajmniej wydaje mi się, że rozumiem i zatrzymam się na tym poziomie dociekliwości), ale nie bardzo rozumiem, dlaczego Hania (pani Hania?) najpierw używa „mody” raczej w odniesieniu do czegoś mniej wartościowego, a chwilę w teledysku potem występuje na sesji w roli modelki? Jakoś mi to ze sobą nie styka. I druga sprawa, może ktoś mnie oświeci: co to jest „moda na chwyt” (tak to słyszę) i „moda na zbyt” (tak mi brzmi w jednym momencie, może źle słyszę, może ktoś usłyszy lepiej, pomocy…)?


Jest poniedziałek, jak zawsze trudny początek tygodnia, szare komórki dopiero budzą się do pracy, więc nie dziwota, że nie rozumiem. Ale może rozumie ktoś z Was?


Ja podejrzewam jedynie, że słowo „moda” ma niezłą klikalność w wyszukiwarkach ;)


*Ha! Widzę tu podleganie modzie na zdrobnienia! Teraz już nie ma Małgorzat czy Wojciechów, ale Małgośki i Wojtki, nie ma już Hanny, ale Hania. Moje zezłośliwienie tym większe, że zdrobnienie mojego imienia jest dla mnie niestrawne, więc jestem skazana na „starą” formę podstawową. Jak pech, to pech.


P.S. Zwracam uwagę na słowa, bo w zamierzchłej przeszłości, kiedy to uczyłam się angielskiego narzecza, ktoś zapytał, czy rozumiem, o czym oni śpiewają w tych teledyskach. No i zaczęłam nie tylko słuchać melodii (można podrygiwać do niej czy nie bardzo?), ale też tekstu. Jest to jedna z większych krzywd mojego wczesnego żywota, bo od tej pory słucham, nie tylko „jak” oni śpiewają, ale przede wszystkim „o czym”. I całe szczęście nie rozumiem wielu języków, więc nie odcięłam się zupełnie od muzyki ;)


P.S. drugi: dlaczego ja tak lubię rozumieć…? To też zgroza ;) I o pomstę do nieba woła, tak!

  • http://www.welldressedmind.blox.pl/ well-dressed_mind

    Matko z Biecza! Skąd Ty to wytrzasnęłaś?!

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @well-dressed_mind:proszę czytać ze zrozumieniem! ;) usłyszałam fragment w Trójce i odszukałam w zasobach sieci. To mamy wyjaśnione :) Teraz pytam ja: słyszysz ten „chwyt” i”zbyt”? I co to jest jest moda na ten „chwyt” i „zbyt”? (Wiem, to zmusza do kolejnego odsłuchu piosenki…) Ja życzę sobie zrozumieć! :)

  • http://www.welldressedmind.blox.pl/ well-dressed_mind

    Ech, uparta jesteś:) Ale ja też. I do tego zdolna do wielu poświęceń, nawet do ponownego odsłuchania tego niebywałego utworu słowno-muzycznego. Słyszę „chwyt”, słyszę „zbyt”, ale słyszę też „kit” lub „hit”…W refrenie, w kolejności występowania mamy: Moda na łzy, gry, styl, zbyt, hit (kit?), chwyt, błysk, zysk.
    Podmiot liryczny dokonuje tu chyba krytycznego podsumowania kondycji współczesnej (pop)kultury, gdzie aby zaistnieć twórcy zmuszeni są do sięgania po coraz to bardziej kontrowersyjne środki (chwyty) takie jak łzy czy gry. Autor dokonuje też smutnej konstatacji, że dziś kwestię nadrzędną stanowi wygląd zewnętrzny zgodny z kanonem wypracowanym przez media masowe. Liczy się więc styl oraz błysk. To wszystko prowadzić ma do jednego celu, jakim jest zysk. Nie umiem natomiast jednoznacznie stwierdzić czym jest „zbyt”. Może on funkcjonować tu w dwojakim rozumieniu: zbyt jako określenie nadmiaru (stój zbyt wyzywający, zachowanie zbyt ostentacyjne) lub też jako synonim sprzedaży, a więc znów podkreślenie merkantylnego wymiaru działalności twórców współczesnej (pop)kultury.
    Może być? ;)

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    Ty chyba zawodowo „robisz w interpretacjach”, hę? ;) Analizę kupuję i przyswajam jakbym sama na nią wpadła. Co do słowa „zbyt”: nie przyszło mi do głowy, że to może być przyimek! (tu okazuję radość z tegóż odkrycia :))) Raczej podejrzewałam, że to skrócona forma słowa „zbytek”, żeby pasowało do rymu. „Zbyt” czyli taki jeszcze większy „zbytek” :) Przy okazji informuję uroczyście, że przysługuje Ci tytuł „Autorki Komentarza Nr 100″ na moim blogu – tytuł nie wiąże się z żadnymi gratyfikacjami, ale może kiedyś będzie się liczył, nigdy nic nie wiadomo, może Ci się przyda w życiu ;)

  • http://www.welldressedmind.blox.pl/ well-dressed_mind

    Super! Wpiszę sobie to do CV ;)