Bikiniarze – pierwsza polska subkultura

21 kwietnia 2012

Miało być o książce, a w dodatku o dobrej książce – no to jest. A dlaczego jest dobra?

Zboczenie zawodowe każe mi w przypadku wszelakich „opracowań przedmiotu” zaraz po przeczytaniu tytułu spojrzeć na bibliografię. I w tym przypadku – kapelusze z głów wobec pracy wykonanej przez autora. Ilość miejsc, które chciało mu się odwiedzić i lektur, z których korzystał doceni każdy, kto szukał „tej jedynej informacji” w przepastnych tomiszczach bibliotek i archiwów. I dopiero taka wiedza pozwala na stworzenie książki, którą – jak to się potocznie ujmuje – profesor doceni, a sprzątaczka zrozumie. Często bowiem w tzw. opracowaniu naukowym roi się od różnych -izmów, – acji oraz post-sformułowań, a także dziwnych tworów w rodzaju słów takich jak „(de-)konstrukcja”. Być może w zamierzeniu ma to wskazywać na (nad-)erudycję* autora bądź autorki, ale dla zwykłych czytelników jest po prostu niestrawne. A tu mamy rzeczowo, zrozumiale, dogłębnie i z elementami wywołującymi co rusz uśmiech na twarzy.

Zatem kim był bikiniarz? W propogandzie PRL-u występował jako osobnik co najmniej podejrzany:

Źródło: http://www.youtube.com/watch?v=Ys7ywCbpZlY

Pierwsza refleksja, jaką mnie ów filmik natchnął, to: muszę sobię sprawić kapelusz-naleśnik, bo świadczy „wiecie-o-czym” ;) A poza tym, z takim rondem jak na rysunku poniżej to żadne słońce nie będzie mi straszne, a oszczędność na kremach z filtrem oczywista:

Źródło: http://achtak.blogspot.com/2011/04/bikiniarze-czyli-sow-kilka-o-pierwszej

Bikiniarze w Polsce nie wzięli się znikąd, byli raczej odbiciem ogólnoświatowego ruchu młodzieżowego, tzw. pokolenia ’52, którego początki przypisuje się subkulturze Amerykanów meksykańskiego pochodzenia (tzw. pachucos lub chicanos). Jak podaje Autor:

Ich specyficzna postawa życiowa i styl noszenia się wraz z kulturą murzyńskich jazzmanów z gett Północy i subkulturą czarnego Harlemu miała wpłynąć na ukształtowanie się zjawiska społecznego i pewnej postawy życiowej znanej jako zoot suit. Zooters (…) wywodzili się z kolorowych mniejszości w Stanach Zjednoczonych. Reprezentowana przez nich postawa wobec rasizmu i białej władzy przyjęła formę zorganizowanej kultury ulicznej z własną ideologią i hierarchią wartości.

Styl zooters’ów przeniknął następnie do podobnych ruchów młodzieżowych na świecie – np. francuskich zazous. Z drugiej jednak strony korzeni polskiego bikiniarza niekoniecznie należy szukać w pokoleniu’52, ale już w latach trzydziestych,  w grupie tzw. tombakowej młodzieży – entuzjastów jazzu w okresie międzywojennym.

Bikiniarz nie występował w formie samotnej, towarzyszył mu kociak (istota żeńska), który z pełną szczerością stwierdzał: „uważam, że to moja rzecz, jak się czesać ubierać i bawić”. Coż, pewne postawy się nie starzeją … ;)

Książka jest pełna anegdot-perełek o tym, jak bikiniarze się nosili, jak byli przedstawiani na karykaturach, ale także – mniej już zabawnie – o tym, jak i dlaczego byli postrzegani jako „wrogowie systemu”.

Za cenę raptem kilkunastu złotych dostajemy produkt, którego zawartość (w porównaniu z wieloma innymi modowymi książkami, jakie mam za sobą) jest rewelacyjna. Trudno powiedzieć, co można byłoby napisać lepiej. Zawsze można napisać więcej – i w tym przypadku naprawdę chętnie sięgnęłabym po wersję i trzykrotnie grubszą, bo po prostu mi żal, że już się skończyła (zawsze mogę jednak zacząć czytać od początku!). Może można byłoby zrobić twardą okładkę i może uzupełnić lekturę zdjęciami – ale naprawdę: wobec tak dobrze opracowanej treści to nie ma się co czepiać. Nawet nie chcę się czepiać. Polecam i już.

To jest książka, którą swobodnie można przetłumaczyć na obce narzecza, żeby uzupełnić wiedzę o francuskim zazous i brytyjskim teddy boy’u o polskiego bikiniarza. I nie ma co pisać: „dobre, bo polskie” – to jest po prostu dobre, a dobre rzeczy nie wiążą się z jakimś konkretnym pochodzeniem.

Zatem czytamy: Maciej Chłopek „Bikiniarze. Pierwsza polska subkultura”, Wydawnictwo Akademickie „Żak”, Warszawa 2005.

Źródło: http://merlin.pl/Bikiniarze_Maciej-Chlopek/browse/product/1,399033#fullinfo

*A co! też potrafię stworzyć takie słowo!

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=fidrygauka fidrygauka

    Ha! Filmik przepiękny :)
    A i książka kusząca.

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    Jestem pewna, że Ci się spodoba :)

  • http://www.efektyuboczne.blogspot.com/ efekty_uboczne

    Brzmi kusząco, teraz czas ją nabyć (i przeczytać oczywiście):)

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    Normalnie czuję się jak „książkowa kusicielka” ;)