Śmieszna rzecz z tym blogowaniem

5 maja 2012

Prowadzisz bloga, coś tam sobie piszesz, masz iluś tam gości i nagle – ni z tego, ni z owego – statystyki odwiedzin szaleją. Wiedz wtedy, że coś się dzieje, czyli innymi słowy najprawdopodobniej ktoś podlinkował Twój wpis. Oczywiście, duża liczba gości cieszy, ale równocześnie zastanawiasz się, skąd oni wiedzą o tym akurat wpisie?


Czasami możesz dowiedzieć się, że Twój wpis znalazł się na tablicy jakiegoś forum, o istnieniu którego nie miałaś/eś zielonego pojęcia aż do chwili, gdy ktoś tam przekleił Twój wpis. Czasami, jakaś osoba z blogosfery podlinkuje Twój wpis na fejsbuku, o czym dowiadujesz się zupełnie przypadkiem klikając w jej otwarty dla wszystkich profil. Czasami jednak zżera Cię ciekawość, bo nawet jeśli wiesz, że przyszli do Ciebie prostą drogą z fb, to nie wiesz, kto stoi za tym zwiększonym zainteresowaniem Twoją blogową twórczością. I co wtedy?


Gdzieś-kiedyś na jakimś blogu rzucił mi się w oczy zapis, że linkowanie wpisów bez wiedzy ich autora/autorki jest zabronione. Tej praktyki zdecydowałam się nie uskuteczniać, ale…


„Ale” polega na tym, że jestem ciekawska. Chętnie dowiem się, dokąd trafia to, co piszę i nie bardzo wyobrażam sobie sytuację, że mogłabym poprosić o nielinkowanie. Jest mi miło, że ktoś uznał to, co napisałam za interesujące na tyle, żeby puścić to dalej w świat. Byłoby mi czasem jeszcze milej, gdyby mnie o tym poinformowano – w części celem zaspokojenia własnej ciekawości i próżności, a w części dlatego, że chętnie sobie doczytam, co bliźni sądzą na temat zawartości wpisu. Dlaczego? Bo – jak wymieniłam w pierwszym zdaniu tego akapitu ;)


A po drugie, osobiście bawi mnie sytuacja, w której mój wpis jest przeklejony, toczy się „tam” nad nim dyskusja (i super, to mnie naturalnie cieszy – dyskutują, czyli warto było pisać), ale nie bardzo mam szansę odpowiedzi na wytoczone czasami argumenty, bo „modologia” nie posiada konta na fejsbuku. Być może to czas, żeby je założyć? Wtedy problem braku możliwości odpowiedzi rozwiąże się samoistnie.


Konkluzja tych rozważań jest następująca: jeśli uważasz, że to, co akurat napisałam jest warte podlinkowania, to nie ma ku temu żadnych przeciwskazań. Traktuję to jako komplement. Równocześnie dążąc do maksymalnej przyjemności własnej, byłoby mi jeszcze milej, gdybyś mnie o tym poinformował/a – czy to w komentarzu, czy w mailu. Chętnie się dowiem, co inni myślą o moim tekście, nawet jeśli nie decydują się na zamieszczenie komentarza bezpośrednio pod moim wpisem. Chodzi zatem li i jedynie o ciekawość i próżność Autorki :)


Do tego wpisu podpuściło mnie odkrycie, że poprzedni wpis poświęcony „Nazi-szykowi” pojawił się u samej Ryfki na jej profilu na fb (dyskusję pod nim możecie śledzić tu) oraz na forum rebelya.pl, o którym istnieniu nie wiedziałam, aż mi wyskoczyło w statystykach. Obydwu stronom bardzo dziękuję :) Innych źródeł nie potrafiłam wyśledzić, ale dziękuję również ;)

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=squirk squirk

    Mnie niepokoi, kiedy na fanpejczu na FB pojawia się poza „x osób to lubi” także „X osób o tym mówi”- zawsze strzygę wtedy uszami węsząc podstęp, bo co to ma znaczyć, że ktoś o mnie mówi? Aha, obgaduje mnie, drań jeden!
    ;-)
    Konta na FB nie planowałam zakładać, ale czytelniczki chciały, a nawet jedna zaoferowała się, że mi je założy – i założyła. Niech sobie jest, przydaje się osobom, które bez logowania się na swoim blogu chcą zobaczyć, czy i jakie bzdury powypisywałam tym razem – klikają w link na fanpejczu i wuala.

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=fidrygauka fidrygauka

    Droga Modologio :)
    Linkowanie innych blogerów jest wręcz częścią netykiety – czyli jest polecane jako zachowanie mile widziane w blogosferze, szczególnie jak wpisy są chwalone raczej niż krytykowane.
    Niektórzy nawet uważają iż jest to jeden z najważniejszych 10-ciu sposobów na promocję swojego bloga :) (nie wiem, jakie są inne, ale to mi gdzieś wpadło w oko).

    Owszem, niektórzy sobie nie życzą i wtedy mogą uruchomić moderowany trackback (wybaczcie mi specjaliści, jeśli mącę).

    Generalnie to jest chyba miłe, jak cię linkują. Gratuluję linkowania u samej Ryfki (ha, ha, dobre, choć fakt, że co marka to marka, ja ją ‚znam’ od wieków, jak skromnie zaczynała od Flickra), choć szkoda, że dyskutanci nie zostawili komentarzy na twoim blogu, tylko na stronie facebookowej :)

    Melduję posłusznie, że ja cię też podlinkowałam, choć zapewniam cię, mój blog nie wzmógł raczej ruchu na twoim :)

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @squirk: ja wciąż usiłuję ludzkości przypisywać pozytywną motywację, czyli „klika”, „lubi”, „mówi o tym” potraktowałabym jako komplement (rany, chyba po prostu nie chcę do siebie dopuścić myśli, że ktoś chce mnie poobgadywać ;)). Nad kontem na fb się zastanawiam, ale póki co mam parę innych priorytetowych priorytetów, więc konta na fb niet. Ale będę pamiętać o Twoich uwagach :)

    @fidrygauka: chyba muszę sobie coś doczytać, co do netykiety i porad, bo widzę u siebie pewne braki (delikatnie rzecz ujmując). Oczywiście, że linkowanie jest miłe, i oczywiście chętnie podyskutowałabym z niektórymi komentarzami z fb u siebie. I akurat, jak ktoś wchodzi „przez Ciebie” to widzę, parę osób się skusiło :) Możesz się odmeldować ;)

    P.S. Dobra, przyznam się, że nie chodzi tylko o linkowanie – tak, jak napisałam: linkowanie wpisów jest dla mnie komplementem. Druga sprawa to wykorzystywanie tekstu zamieszczonego na blogu do produkcji tekstu „własnego” uderzająco podobnego do mojego. Ale to osobna kwestia, z którą jeszcze nie wiem, co zrobić.

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=squirk squirk

    A, to ja miałam kiedyś na blogu złodziejkę. Pisała swojego blogaska po chamsku wklejając teksty z mojego, dość charakterystycznego pod względem stylu. Ponieważ bardzo być okaradaną nie lubię przejechałam się na policję, oczywiście wcześniej robiąc dziewczęciu publiczny wstyd, bo blogowała na jakimś portaliku dla pryszczersów, a miły pan policjant popatrzył na zdjęcie panny i zasugerował, żebym się zlitowała, bo dziewczę wyglądało naprawdę bardzo, bardzo mało urokliwie, co i tak bladło wobec prezentowanej światu gigantycznej nadwagi. Zlitowałam się, poza tym blogowaniem panna niczego nie miała, kradła cudze myśli, pewnie i tak wielu sukcesów nie osiągnie, a startuje w dorosłość jako złodziejka wyśmiana przez znajomych z portalu, dobić ją to jak kopnąć spaniela.

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @squirk: to rzeczywiście mało przyjemna sytuacja. Ja sobie póki co odpuszczam radykalne rozwiązanie, bo to jest zbyt czasochłonne na ten czas w życiu ;)

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=squirk squirk

    Mało przyjemna i wiem, że następnym razem nie odpuszczę – kradzież to kradzież, spróbuję złodzieja oduczyć, nawet, jeśli kiepsko wygląda i jest żałosną sierotą.
    :-)

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=fidrygauka fidrygauka

    Oj, to bym się wkurzyła mocno.
    Nienawidzę złodziei.
    A czy wyważony mail nie rozwiąże sprawy w ramach pierwszej fali uderzeniowej?

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @fidrygauka: zamykając temat – trudno mi sformułować zrównoważonego maila ;) Tym razem wybieram opcję: front jest zbyt nieznaczny, żeby toczyć o niego boje, co nie znaczy, że mnie to nie zdenerwowało. Zamiast pisać tego maila wolę stworzyć nowy wpis – postaram się, żeby był zrównoważony ;)

  • http://szafasztywniary.blogspot.com/ ryfka81

    Też lubię wiedzieć, gdzie mnie linkują i skąd przybywają nowi odwiedzający, więc doskonale Cię rozumiem :) Z drugiej strony, ostatnio mniej komentuję na blogach, a częściej polecam fajne wpisy na FB i lenistwo nie pozwala mi (kategorycznie zabrania wręcz ;) informować autorów o każdym podlinkowaniu. Ale postaram się poprawić :)

    Na dobry początek donoszę, że kiedyś podlinkowałam inny Twój tekst:
    http://www.facebook.com/szafasztywniary/posts/387373784617800

    Hmm, i chyba właśnie sobie uświadomiłam, jaki jest kolejny powód tego, że nie lubię informować o linkowaniu – bo czuję się, jakbym sama siebie reklamowała…

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    Dziękuję za zrozumienie :) Rozumiem i przyjmuję też „leniwy” argument i dziękuję za podlinkowanie drugiego wpisu – to wyjaśnia skok w statystykach. Wydaje mi się, że może jak się człowiek przyzwyczai, że mu odsłony idą w tysiące, to zaczyna może nie zwracać uwagi na to, skąd te setki płyną, ale w początkach blogowania Autorka się nieco zastanawia, dlaczego akurat nagle jakiś wpis ma mnóstwo odsłon płynących z fejsbuka. Ja informacji o podlinkowaniu w ogóle nie traktuję jako autoreklamy, ale jako pewną „wiadomość techniczną” (coś w rodzaju: „zobacz, tu jesteś, co Ty na to?”), ponieważ jestem ciekawska i próżna, a i lubię wiedzieć, co inni myślą o tym, co napisałam, a jakoś nie chcą mi tego powiedzieć ;) Podsumowując: sytuacja jest jasna, wszystko ładnie wyjaśnione – to lubię :)

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=lovecik.yhym lovecik.yhym

    też miałam że jedna mi sie wkradła ;( przykra sprawa.
    ale jeśli chodzi o blog booski ;**
    zapraszam na mój