Oryginał czy kopia? Prawa autorskie w modowym przemyśle

14 maja 2012

Ostatnio dużo pisałam od siebie, więc teraz wykorzystam poglądy innych.


Pytanie na dziś dotyczy praw autorskich do zaprojektowanych ubiorów. Zastanawiam się nad tym od czasu wpisu Harel o kolekcji firmy Zuo Corp. Sugeruję przeczytać całość wraz z komentarzami przed ciągiem dalszym.


Można też zajrzeć na bloga Into The Fashion, którego autorka świetnie wychwytuje podobieństwa między tym, co już było a „nowościami”. Zatem kontekst już jest ;)


„Ciąg dalszy” to z kolei wykład na temat ochrony własności intelektualnej w zakresie ubiorów:



Źródło: http://www.youtube.com/watch?v=VoyJmxh97Bk


Jaki model będzie zatem najlepszy: amerykański, japoński czy europejski?


W kwestii regulacji zgodnych z polskim prawem autorskim niczego nie napiszę, bo to dla mnie zupełna ziemia nieznana, ale jeśli czyta to ktoś z prawniczym wykształceniem lub zacięciem, to może pokusi się o odpowiedź na pytanie: czy i jak polskie prawo można wykorzystać do ochrony krojów ubiorów czy wzorów obuwia jako przedmiotów objętych prawem autorskim?


Pytanie ogólne zaś brzmi: czy w ogóle takie obiekty jak ubrania, buty, torebki czy biżuteria powinny być zastrzeżone dla ich twórców? (pamiętajcie tu o słupkach sprzedaży pokazanych w powyższym wykładzie ;)) Czy wystarczającą ochroną jest ochrona znaku towarowego firmy? Ponownie w tym miejscu przypominam spór o własność do wzoru Indian Nawaho.


Co Wy na to? Kto ma prawo własności do czegoś takiego jak wzór torebki, krój spodni czy kształt kolczyków?

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=anw9 anw9

    Ciekawy problem, zwłaszcza w kontekście niedawnej akcji ACTA.
    Moim zdaniem inspiracje, większe bądź mniejsze, są zawsze, tak samo w modzie, jak i literaturze [bodajże Tolkien powiedział, że jedynymi oryginalnymi powieściami są Biblia, Iliada i Odyseja]. Ze względu na problemy techniczne, tj. możliwość jednoznacznego stwierdzenia, co jest kopią, a co tylko inspiracją, prawo powinno regulować tylko i wyłącznie sprawę komercyjnych kopii 1:1 (wzoru, kroju itp) oraz użycie znaków towarowych. Całą resztę powinno się zostawić osądowi społecznemu. Co to za marka designerska, co nic własnego wymyśleć nie może? Utrata prestiżu bylaby jedyną i najdotkliwszą karą. Bo bądźmy szczerzy: marka jedyne, co posiada, to prestiż.

  • http://efektyuboczne.blogspot.com/ efekty_uboczne

    Z tego, co słyszałam, w Polsce patentowanie np. wzoru buta, ze względu na koszty, formalności, itp. byłoby zwykłą głupotą, ale nie wiem. Myślę, że inspiracje – jak najbardziej, o ile są inspiracjami. Jeśli ktoś korzysta np. z inspiracji „lata 50″, odtwarza sylwetki, dodając im coś nowego – ok. Jeśli ktoś kopiuje swoją konkurencję, zmieniając tylko kolor – to nie jest ok. Ale pewnie wszystko to odbywa się w graniach własnych, indywidualnych norm etycznych.

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @anw9: ale przy ochronie dzieł w skali 1:1 oznaczałoby to, że zmiana koloru już nie jest kopią, ale „nowym” dziełem. Problem się rozrasta, gdy pomyślimy, że z jednej strony chodzi o wzajemną „inspirację” między luksusowymi, a z drugiej między sieciówkami, które często robią „kopiuj-wklej” propozycji z luksusowych wybiegów. I tym drugim to w żadnym razie nie szkodzi, a „osąd społeczny” wydaje się być nawet zadowolony, że ma dostęp do „prawie” markowych produktów za ułamek ceny produktu oryginalnego. Masz rację, trudno wymyślić coś „nowego”, wszystko wydaje się być teraz inspirowane czymś, co już gdzieś-kiedyś było.

    @efekty_uboczne: ech, te magiczne „indywidualne normy etyczne” ;) Ale znowu: jak określić, gdzie zaczyna się „inspiracja”, a gdzie „kopia”? Zmianę koloru uważasz za bliższą kopiowaniu, a np. zmiana kroju dekoltu, czy długości rękawów? Z góry zakładam, że nie uda nam się wypracować jakiegoś idealnego rozwiązania, ale pozastanawiać się warto.

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=muzealnemodyblogspotcom muzealnemodyblogspotcom

    Mnie się wydaje, że
    - inspiracja jest jak najbardziej OK. Tym bardziej, że często punkt wyjścia czyli inspiracja, jest tak przetworzona przez artystę, że oglądającemu efekt końcowy może w ogóle się z inspiracją artysty nie kojarzyć. Inspiracja jest więc czymś bardzo twórczym.
    - cytat z kogoś i mrugnięcie okiem do widza też jest ok, bo wiemy, że artysta wie o źródle cytatu i my też wiemy. nikt nikogo nie oszukuje i jest ok.
    - trawestacja (przetworzenie) też może być ok, bo bierzemy wzór i go przerabiamy na swoją modłę – tak ja widzę np. co sezon odświeżanie „małej czarnej”
    Ale – podpatrzenie u kogoś, przerobienie u siebie i pokazanie jako własny pomysł już OK NIE JEST. Nie wiem czy to kradzież, ale na pewno jest to nieuczciwe w stosunku do odbiorców. I myślę, że głównie o tę uczciwość nam wszystkim chodzi…

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @muzealnemody: oczywiście, chodzi o uczciwość. Ale znów: nie jesteśmy w stanie wytyczyć granicy między tym, że jedni nazwą coś inspiracją/cytatem/trwawestacją, a drudzy – dokładnie to samo – kopiowaniem, czy wręcz kradzieżą, moim zdaniem ta granica jest co najmniej płynna. Niemniej, doceniam Twoją potrzebę porządkowania :) Może w dalszej dyskusji trzeba by podawać konkretne przykłady wraz z podpisem: to jest „inspiracja”, bo… oraz to jest „kopia”, bo… . Może to nam rozjaśni dalsze dywagacje?

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=matolik matolik

    Przecież to normalne:/ Ludziom nie zabronimy myśleć ani nie zabronimy interpretować. Równie dobrze różnica : znak towarowy a marka jest prawnie określona ale Acta nie ma takich prawnych regulacji

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @matolik: dzięki za podlinkowany artykuł. przyda mi się :)