Opowiedz mi swoją historię

24 maja 2012

Nadszedł czas na wpis lżejszy, bez kontrowersyjnych przemyśleń, osobisty wręcz. Zacznijmy od tego, że niedługo (i ta myśl trzyma mnie obecnie przy życiu) wybywam wymądrzać się już nie na arenie blogowej, ogólnopolskiej, ale proszę Państwa – jadę w świat. A spuszczając nieco powietrza ze zdania poprzedniego, jadę na konferencję do Mediolanu. Konferencja naturalnie poświęcona jest modzie, bo o czym innym można w Mediolanie rozmawiać ;) Jeszcze nie wpadłam w sidła paniki „co mam zapakować? jak się ubrać???” i nie naszła mnie głębsza refleksja, dlaczego postanowiłam jechać tylko z bagażem podręcznym. Póki co, zastanawiam się nad czym innym.

Otóż, organizatorzy wysłali uczestnikom konferencji maila z prośbą o przygotowanie swojej „modowej” historii. Będzie bowiem wieczór (w międzynarodowym slangu: iwent), na którym będziemy się integrować. Jakoś wszak trzeba budować więzi międzyludzkie (w międzynarodowym slangu: netłorking). Pomysł opiera się na tym, że wszyscy uczestnicy mają przywieźć ze sobą „coś”, co będzie ich jakoś przedstawiać i będzie związane z tematem mody. Czyli płyniemy szeroko. Jakby ktoś z nas nie potrafił zrozumieć, jak to ma wyglądać, podesłali nam taką oto ściągę:

Czyli „coś”, co sprawi, że będzie bardziej osobiście niż „mam na imię… pochodzę z … reprezentuję ośrodek …” – czyli zwyczajowa nuda (no, może poza imieniem, bo mówienie do kogoś per „ty” nie jest jakoś szczególnie fajne).

Pierwsza rzecz, jaka przyszła mi do głowy, poprzez którą mogłabym się przedstawić, to buty „Relaks” – koszmar dzieciństwa, bo nie chciały się ślizgać po lodzie, a natarcie podeszw świeczką dawało marne efekty. Co gorsza, zdołałam załapać się na dwie pary, bo stopa rosła mi wtedy w jakimś szalonym tempie: najpierw była wersja biało-niebieska, a potem (zgroza…) biel z bielą ze złotym napisem „Relaks” na boku. Przyznaję jednak, że były to buty bardzo śniegoodporne i nie ulegające szybkiemu przemoczeniu. Wyglądało toto jak na zdjęciu poniżej, ale moje miały białą podeszwę, która w dodatku była płaska i nie nosiła żadnych pozorów obcasika (czyli możliwie najmniej trendi…):

Źródło: http://www.spodlady.com/prod_513_Buty_Relaks

Można się łatwo domyślić, że jednak takiego buta ze sobą nie zabiorę, więc teraz siedzę i rozmyślam, jaka inna część odzieży mogłaby godnie reprezentować moją historię ;) Innych traum nie posiadam, miałam dużą swobodę stroju jak tylko wyrosłam z tych cholernych relaksów.

Gdyby to było po prostu „coś” typowego dla Polski, to pewnie zdecydowałabym się na bursztyn – może mało to twórcze, ale niezawodne, no i zajmuje mało miejsca w bagażu.

Pomysł wydaje mi się dodatkowo zabawny, jeśli popatrzymy na to tak: z tą przypiętą gdzieś na własnej klatce karteczką (tak to sobie wyobrażam) paradujemy przez cały wieczór szukając zachęty do rozmowy. Co za gratka dla fanów wgapiania się w ludzkie klatki ;) (No a jakbym tak jednak paradowała z butem „Relaks’ pod pachą, to by dopiero było coś!)

Oczywiście stawiam i Wam pytanie, o Waszą „modową” historię lub też o „cosia” reprezentującego „polską modowość”: co zabralibyście ze sobą? jak chcielibyście siebie przedstawić?

Widzicie, jakie rzeczy się dzieją konferencjach… filozofom się nie śniło …

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=muzealnemodyblogspotcom muzealnemodyblogspotcom

    http://www.metmuseum.org/Collections/search-the-collections/80073622?rpp=20&pg=1&ft=chanel+boots&pos=3
    to a propos relaksów…
    Na konferencję zaś zabrałbym jedną z moich książek, bo to głównie przez nie poznaję modę. NUDA.

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @muzealnemody: chyba zrobiłeś jakiś duży skrót myślowy, bo nie wiem, do czego owa „NUDA” ma się odnosić ;) Zgadywać też nie zamierzam, więc pozostaje Ci albo zostawić mnie w niepewności, albo rozjaśnić sprawę. Piłka po Twojej stronie ;)

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=muzealnemodyblogspotcom muzealnemodyblogspotcom

    NUDA miała się odnosić do tego, że zabranie książki jako punktu wyjście do „modowej” historii jest trochę banalne. Nie ma z nią związanej opowieści rodem z Cienia wiartu czy czegoś równie porywającego.
    Po prostu pamiętam jak, jako 17 czy 18 latek (jeszcze w ubiegłym stuleciu) zobaczyłem w księgarni, w moim rodzinnym mieście, książkę o YSL. To był mój pierwszy taki kontakt ze światem mody. Nawet nie rozumiałem do końca tego co czytam, ale to nie miało wtedy znaczenia. Do dziś oczywiście mam tę książkę – ma nr 1 w moim skromnym księgozbiorze. No i sentyment do YSL również pozostał.
    Mówiłem – NUDA ;)

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @muzealnemody: ja tam nie uważam tego za nudne, lubię tę Twoją historię ;) Ale żałuję trochę, że nie mam „takiej” książki, o której powiedziałabym, że „wszystko się zaczęło” – choć skłoniło mnie to do zastanowienia się, jak „to” (znaczy, zainteresowanie modą i ubiorem) się u mnie zaczęło i wyszło na to, że… ech, jakoś tak od dzieciństwa, ale nie uważałam tego za „poważne” zainteresowanie ;) Wyszło jak widać ;)

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=muzealnemodyblogspotcom muzealnemodyblogspotcom

    To miłe, że tak piszesz :) A poza tym, oczywiście powodzenia na konferencji, bo chyba się rozminiemy. No i czekam(y) na relację z „modowego” mediolańskiego wyjazdu ;)))

  • http://efektyuboczne.blogspot.com/ efekty_uboczne

    Ale świetny pomysł z takim przedstawianiem się. Czekam na długą relację z konferencji :) Właśnie rozmyślam, co opowiedziałoby o mnie i sama nie wiem. Pierwszy naprawdę przemyślany zakup, który (może) wytrwa wieki? Ulubiona para szpilek? Torebka (jak tutaj wybrac jedną?) Rozmyślam i rozmyślam… u mnie chyba byłby to wisiorek, który dawno temu kupiłam w Galerii Wylęgarnia. To była pierwsza autorska rzecz, którą zamówiłam online w 2006 roku :) Był to orzeszek (?) pomalowany na czarno, z namalowanym hibiskusem. Pamiętam pierwszą okazję, na którą go założyłam i że to była moja pierwsza oryginalna, jedyna w swoim rodzaju rzecz. Potem przyszedł czas na inne dodatki, torebki… aż w końcu doszło do bloga i do całkowitego zakręcenia wokół oryginalności, kreatywności, produktów ręcznie robionych. :)

    wylegarnia.com/p/4/100/d7081ef1bb2e284184c7383f52e545fa.jpg?1338028087 a tutaj wynalazłam zdjęcie, o ile działa :)

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @efekty_uboczne: link działa, dzięki. Jak napisałaś o wisiorku, to przypomniała mi się moja przyjaciółka ze szkoły podstawowej, która zrobila mi kiedyś wisiorek z kamienia i z „logo” mojego znaku zodiaku – mam go do tej pory, ale akurat nie w Poznaniu. I jeszcze przypomniałam sobie cały ogrom produkcji własnej: naszyjniki z pestek jabłek czy jarzębiny, masowa produkcja wisiorków z masy solnej, wielgachny sweter zrobiony na drutach z samych prostokątów, dżinsy, które ozdobiłam „paczłorkiem” z różnych kawałków materiałów, spódniczkę uszytą z jakiegoś obrusika w kwiatki… Wszystko jest gdzieś na zdjęciach ;) Twój wisiorek ruszył moją lawinę wspomnień ;)

  • http://efektyuboczne.blogspot.com/ efekty_uboczne

    …może to podpowiedź do rzeczy-symbolu? ;)

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=fidrygauka fidrygauka

    Relaksy, brrr … faktycznie od takiego kuriozum może się zacząć zainteresowanie modą. Jakąkolwiek :)
    Moje wspomnienie (choć z modą zawsze byłam na bakier, bo albo mnie nie było stać, albo coś na mnie nie pasowało) to oczywiście Hoffland. Na ciuchy w charakterystyczne ‚krzyżyki’ nie było mnie stać, ale robiłam sobie namiastki typu: ucięta bawełniana koszulka noszona jako pas na biodrach, na inną długą i luźną koszulkę. Farbowałam też sobie tenisówki na wściekłe kolory (bo wtedy w Hofflandzie królował amarant, azur i jajeczna żółć :)). Niestety miałam tylko farbę plakatową – nienajlepszy pomysł na deszczowy dzień :))
    Próbowałam znaleźć jakieś zdjęcie w sieci, ale to było już tak dawno, że żadne zdjęcia się chyba nie zachowały :))

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=fidrygauka fidrygauka

    azur, to miał być lazur, ewentualnie turkus :)

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @fidrygauka: ha, może kiedyś wypowiem nawet jakąś myśl złotą w rodzaju „buty Relaks obudziły moją tęsknotę za pięknem w życiu codziennym” ;) Hoffland to dla mnie pewien symbol, którego u nas w wiosce, ani w okolicy, nie było, więc znam tylko z przekazów ;)

    @wszyscy: chyba już wiem, co sobie przygotuję jako moją opowiastkę ;) Co nie oznacza, że nie zbieramy już dalej historii – przeciwnie wręcz: proszę nadal się dzielić swoimi historiami :)