Mediolańskie spacery

6 czerwca 2012

Dolce vita trwa od wczoraj. Konferencja dopiero jutro, zatem spędzam czas zdeptując sobie podeszwy w poszukiwaniu dobrych miejsc do oglądania i do spożywania. No i przeglądam notatki przed jutrzejszą prezentacją – a raczej taki był plan, ale zeszło na przeglądanie dotychczas zrobionych zdjęć i zastanawianiu się, co by Wam tu pokazać. Moje najciekawsze znaleziska wyglądają następująco:

Czyli niepoprawne politycznie klapki z Prady z papierosem w gębie.

Poniżej: „Vanitas by Versace”. Czyli co to jest marność po włosku za jakieś 1500 euro…

A tu z kolei luksusowa wersja koszulki męskiej z nadrukowanym pentagramem:

I zbliżenie:

Dalej, luksusowa odzież na kilogramy, czyli Moschino, Pollini i inni tacy na wagę. Trzeba tylko zwracać uwagę, czy kilo jest akurat po 200, czy po 900 euro… :

No i na koniec mój absolutny faworyt: brudne buty na sprzedaż. No to już nie są tylko punkty lansu i szacunu, ale to jakiś metapoziom. Nie rozumiem, ale nieziemsko mnie to ubawiło. I to nie jest sklep z używaną odzieżą, to jest ich stan pierwotny. Fabrycznie brudne:

Na wymądrzalskie refleksje czas jeszcze przyjdzie, oprócz wystaw sklepowych zobaczyłam też dwie muzealne, ale o tym już po powrocie.

I jeszcze jedno: prowadziłam dziś autorskie badania męskich marynarek noszonych przez Włochów i wychodzi na to, że panowie preferują tutaj (ok. 95%) marynarki z dwoma rozcięciami z tyłu. Te 5% błędu statystycznego to osobniki w marynarkach bez jakiegokolwiek rozcięcia oraz dwie sztuki z pojedynczym rozcięciem z tyłu. Nie mówcie, że się mylę, bo obejrzałam tyle tych kuprów, że wiem, co piszę ;) Badania sponsowało vino bianco. Ciao!

P.S. Wracam z Kraju Pizzy w niedzielę via nasza polska stolica, więc byłabym wdzięczna za sugestie, gdzie można zjeść  ”coś dobrego” i jak tam dojechać z dworca głównego. Jestem wszystkożerna.

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=fidrygauka fidrygauka

    Hej, brudne buty to faktycznie jakis wyższy stopień modowego wtajemniczenia.
    W Londynie ta fala już chyba przeszła – parę lat temu mój znajomy prowadził butik z ubraniami. Hitem (w którym sam chodził), były białe spodnie z plamami z farby jak po malowaniu i inne tym podobne ciuchy, które wyglądły, jak wyciągnięte ze strychu.
    Raczej nie w moim guscie :))

    Restauracji ci nie polecę, bo za moich czasów wiele ciekawych rzeczy tam nie było.
    Mogę ci natomiast polecić fajny blog (choć pewnie nie będziesz miała czasu by czytać, ani by dojeżdżać – choć metrem nie powinno być tak najgorzej).
    Babeczka opisuje fajne miejsce – aż slinka leci.
    Adresy możesz znaleźć w googlach i dojazd też.
    Froblog
    Jak dojechać w Warszawie
    Miłego zwiedzania i udanych prelekcji :)

  • http://www.efektyuboczne.blogspot.com/ efekty_uboczne

    Vanitas? Naprawdę?Ciekawy pomysł… ;) Takie przybrudzone buty już gdzieś widziałam, chyba nawet czytałam coś nawet na temat popularności takiego rozwiązania. W sumie to może być pomysł na interes… czyste trampki z jakiegoś bazarku + trochę piachu, błota, kałuż, itp i sprzedaż z dodaniem jednego zera do ceny!

  • http://www.modologia.blox.pl/ modologia

    @fidrygauka: no tak, nie miałam czasu na przejrzenie bloga, ostatecznie jednak wróciłam tak zmęczona, że dłuższy postój w stolicy sobie darowałam. Ale info o blogu zostawiam sobie na przyszłość, dzięki.

    @efekty_uboczne: no właśnie, jest to jakiś pomysł na biznes ;)