Zakamarków mediolańskich ciąg dalszy

13 czerwca 2012

Wysiadając na stacji metra przed mediolańską katedrą Duomo od razu stajemy przed dylematem: czy podążyć na lewo do pasażu Vittorio Emanuele i dać się pochłonąć jaskini luksusu, czy może na prawo, prosto we wrota katedry? (nadmienię jedynie, że w pasażu znajduje się księgarnia z bardzo dobrym działem poświęconym modzie, więc może to przeważyć szalę w podejmowaniu decyzji):

Wróćmy na chwilę do dzielnicy luksusowych butików, bo stamtąd jeszcze mam kilka ciekawostek.

Najpierw głowy, wiele, wiele głów:

Czyli wystawa absolutnie mi nieznanej marki Alan Journo.

Dalej, para, za którą szłam tak długo, aż w końcu zauważyłam, że to ten typ, co to lubi się ubierać jak bliźnięta jednojajowe. Po niedługim namyślę zrobiłam im zdjęcie:

To też fenomen, który do mnie nie dociera: jak to jest chcieć ubierać się dokładnie tak, jak Twoj/a partner/ka? Fantazji starcza tylko na jedno, czy o co chodzi?

Natomiast najbardziej zastanawiająca jest wystawa – jakby to nazwać? – sklepu z ubraniami dla służących? Rozumiem, że może być luksusowa odzież dla wszelkiego rodzaju osób pracujących w obsłudze, ale na czarnych manekinach??? (A może jestem przewrażliwiona? Czy po prostu kontekst wystawy spowodował, że zwróciłam na nie uwagę?)

Szczególnie, że spotkałam na swojej drodze takiego niewykorzystanego białego manekina. Być może został niecnie uwięziony za kratkami, aby nie wygrać castingu dla manekina pod ubrania dla służby, albo po prostu się obraził na świat i na casting nie dotarł (albo jaka tam inna interpretacja przyjdzie Wam do głowy):

Wszyscy niezadowoleni ze swojej sytuacji, manekiiny czy istoty ludzkie, mogą udać się pod pełen wymowy pomnik ustawiony przed mediolańskim budynkiem giełdy – nic dodać, nic ująć:

P.S. To jest ten moment, kiedy uświadamiam sobie, że może warto by się doedukować w zakresie robienia ładnych ujęć lub przynajmniej doczytać conieco z instrukcji obsługi aparatu, którym się posługuję do fotografowania. Z drugiej strony, nie wymagajmy zbyt wiele od sprzętu, który mieści się w kieszeni.

  • http://efektyuboczne.blogspot.com/ efekty_uboczne

    Ach znajome widoki :) Tamta księgarnia jest cudowna – spędziłam tam chyba godzinę, w końcu wyszłam z albumem o Audrey Hepburn, bo urzekły mnie zdjęcia (cena i waga też były tutaj dość ważne, niestety).
    A jeśli o mediolańskie ujęcia chodzi, to wrzucam jedno z moich, mam nadzieję, że link zadziała.
    fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/225722_2258635151364_7483903_n.jpg

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=muzealnemodyblogspotcom muzealnemodyblogspotcom

    Brzmi bardzo zachęcająco :) Nic, tylko się tam wybrać. Ale jako „muzealne mody” będę miał nie lada dylemat stojąc na tym placu ;)

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=muzealnemodyblogspotcom muzealnemodyblogspotcom

    Ach, no i umknęło mi…. Jako bliźniak jednojajowy protestuję przeciw takiej interpretacji zdjęcia :) Nie lubimy z bratem ubierać się nawet podobnie, nie mówiąc już, by wyglądać identycznie. Fantazją (może niezbyt wysokich lotów jeśli chodzi o ubiór, ale jednak) każdy z nas dysponuje na szczęście swoją :)

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @efekty_uboczne: to niesamowite, też widziałam tę panią pod sklepem Prady jednego poranka! a co do książek: ja zakończyłam wizytę w księgarni na zanotowaniu tytułów, bo jechałam tylko z podręcznym bagażem i nie było opcji na dodatkowe obciążenia, bo jedną ciężką książkę już miałam z konferencji.

    @muzelane_mody: nikt nie obiecywał, że będzie łatwo ;)

  • http://www.modologia.blox.pl/ modologia

    @muzealne_mody: normalnie, człowiek nigdy nie wiem, czym może urazić Czytelnika ;) a tu proszę, wyszło, że nie mam litości dla bliźniąt jednojajowych…