Noś włos

15 czerwca 2012

Z włosami to taka trochę dziwna sprawa. Jak stanowią naszą integralną część, to albo o nie dbamy, albo staramy się ich za wszelką cenę pozbyć. A gdy taki włos przestanie być naszą integralną częścią, to zwykle budzi obrzydzenie (wspomnienie włosów licznych współlokatorek/ów pod prysznicami w wielu mieszkaniach studenckich do dziś mnie odstręcza). Inne skojarzenie to stosy włosów w Oświęcimiu – kolejny obraz, którego jakoś nie da się wymazać z pamięci. Innymi słowy, albo obrzydliwe, albo straszne, albo dwa w jednym. I przez takie krzywe zwierciadło patrzę na biżuterię z włosów właśnie.

Na przykład taki naszyjnik z włosów autorstwa Any Mir (1995), wygląda trochę jak obrobiony skalp (a te brązowe kulki to „czekoladowe sutki”):

Źródło: http://loudpaper.typepad.com/loudpaper/2008/02/wig-in-a-box

Ta sama artystka wyprodukowała również kolczyki z włosów – przy okazji wpisując się w nurt produkcji przedmiotów z materiałów „do ponownego wykorzystania”:

Źródło: http://interdisciplinaryleeds.wordpress.com/sustainability-in-design/

Innym artystą tworzącym biżuterię z włosów jest Kerry Howley. Swoją kolekcję zatytułował Attraction/Aversion, co chyba dobrze oddaje ducha jego dzieł: z jednej strony odnosi się do naszego myślenia o włosach jako o atrybucie atrakcyjności, ale z drugiej strony – jego bizuteria z włosów budzi u co poniektórych sprzeczne emocje.

Źródło: http://www.kerryhowley.co.uk/index.php?pageid=3

Pozostałe naszyjniki możecie zobaczyć tu.

Jednak najbardziej rozwiniętą linię akcesoriów z włosów stworzyła Iris van Daalen – poza klasycznymi ozdobami w postaci bransoletek czy wisiorków są też szczególne naramienniki czy  ”okulary”:

Źródło: http://irisvandaalen.nl/2011/06/graphical-hair/

Źródło: http://irisvandaalen.nl/2011/06/graphical-hair/

W przypadku broszki zawsze można stwierdzić, że to nitki zatopione w jakimś tworzywie sztucznym (komu przyjdzie do głowy, że w środku są włosy?):

Źródło: http://irisvandaalen.nl/2011/07/webshop-jewelry-of-hair/

Natomiast bransoletka nie pozostawia złudzeń co do materiału, z którego powstała:

Źródło: http://irisvandaalen.nl/2011/07/webshop-jewelry-of-hair/

Więcej projektów tu i tu.

Wkrótce mam urodziny – już wiem, czego na pewno nie chcę dostać.

A co Wy na to? Mnie to jakoś nie przekonuje. Ale z drugiej strony o peruce z włosów myślę bez specjalnego obrzydzenia. Kolejny dowód własnego, ciasnego myślenia w wdrukowanych kategoriach, co jest cacy, a co jest fuj, wszystko zależy od kontekstu.

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=fidrygauka fidrygauka

    Przyznam szczerze, że te prezentowane w tym wpisie ozdóbki są zupełnie nie w moim guście (choć niektórym należy się pochwała za precyzję wykonania) właśnie dlatego, że … w większości przypominają ni mniej ni więcej niż włosy wyjęte z wanny; potarmoszone we wszystkich kierunkach wyglądają ‚niechlujnie’. I już chociażby dlatego nie mieszczą się w mojej estetyce jako OZDOBY (jedynie kolczyki z pasemkim włosów ostatecznie mogłyby przejść).
    Dlatego dla odmiany peruki mnie nie odrzucają.

    A poza tym, tak jak piszesz na wstępie, skojarzenia z używaniem ludzkich włosów są jednak zbyt silne. Pisałam o tym kiedyś (gdzieś na końcu nieco przydługawego wpisu).

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @fidrygauka: aaa, suknia z tresek! szczyt włochatości ubioru został zdobyty! dziękuję za linka :)

  • http://www.welldressedmind.blox.pl/ well-dressed_mind

    Fuj, fuuuuuj! To tak jakby zrobić sobie biżuterię z obciętych paznokci. To obleśne!

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @well-dressed mind: może właśnie wymyśliłaś coś, czego jeszcze w modzie nie było? ;) wszystko przed nami :)

  • http://www.efektyuboczne.blogspot.com/ efekty_uboczne

    Pamiętam jeden z odcinków „Project Runway”, gdzie dość…nietypowy projektant do stworzenia kilku ubrań wykorzystał włosy. Prowadzący trochę się zdziwił – ale tylko trochę. Kiedy projektant wyznał, że to naturalne, ludzkie włosy… mina prowadzącego była nie do pobicia. I moja mina jest podobna, kiedy patrzę na taką biżuterię. Chyba akceptuję włosy wyłącznie w ich naturalnym wydaniu, może dlatego peruki jakoś się łapią – w końcu udają prawdziwe włosy.