Oguhepa, nieloty i cięcia

24 czerwca 2012

Naganiam na fejsbuku do obejrzenia wystawy prac dyplomowych poznańskiej ASP, a teraz już Uniwersytetu Artystycznego, jeśli tylko macie taką możliwość – bo rzadko w jednym miejscu można zobaczyć tyle prac z różnych pracowni i spróbować zastanowić się kto z nich będzie mieć to szczęście żyć z wyuczonego zawodu. Wystawa ma miejsce na terenie poznańskich targów, w ciekawym pawilonie nr 2, który sam w sobie z przyjemnością pooglądałam. Na pewno nie przegapicie wielgachnego plakatu:

Choć plakat nie odwołuje się bezpośrednio do wystawy dyplomów, to i tak w kontekście wystawy, która odbywa się na targach wygląda niemalże na to, że UAP modą stoi – co może być nieco przykre dla pozostałych absolwentów, którzy ilościowo zdecydowanie przeważają nad osobami z katedr projektowania ubioru. No ale skoro tak, to na pierwszy ogień pójdą dyplomy z Pracowni Projektowania Ubioru. (Jest też Pracownia Ubioru Unikatowego, ale to będzie osobny wpis).

Zacznę od najbardziej świetlanej informacji: jedna z trzech osób kończących uniwersytet w tejże katedrze zostawiła swoją wizytówkę. Zatem tylko ona będzie mogła otrzymać maila z moimi spostrzeżeniami i prośbą o ewentualną odpowiedź. Tą osobą jest Zofia Jakubiec.

Praca dyplomowa prezentuje się następująco:

Moje pierwsze skojarzenie to utenstylia do zabawy dla dorosłych. Skojarzenie numer dwa: nakrycia głowy powstałe na bazie czapek-pilotek. Nie zgadzało się to jednak z długachnymi uszami, w które czapka została wyposażona, ale po chwili namysłu uznałam to za „zamysł artystyczny”, którego głębia musi pozostać mi obca. Z tym, że nie rozumiem wielu dzieł „sztuki”, bez względu na to, jakimi „sz” są opatrzone, pogodziłam się już dawno.

Oglądałam zatem dalej. To nakrycie głowy wyglądało na tyle groźnie, że nie odważyłam się obmacać go od jakiejkolwiek strony i pozostałam w fazie kontaktu bezdotykowego.

A jak Wasze skojarzenia?

Dopiero w domu zwróciłam uwagę na tytuł pracy, czyli „Oguhepa – Spirit of Himba & Mursi”. Czy muszę dodawać, że poczułam się głupio wracając myślą do własnych skojarzeń? W akcie próby zrozumienia pracy sprawdziłam zatem, że „oguhepa” znaczy „dziękuję”, Himba to jedno z plemion żyjących w Nigerii, a Mursi – w Etiopii. Inspiracja zatem się odnalazła :) Zaczęłam przeglądać zdjęcia tychże plemion zamieszczone w sieci i wydaje mi się, że tytułowy „duch” jest tu w jakiś sposób uchwytny, choć nie jest to podane na przysłowiowej łopacie. Jednak bez wizytówki i umieszczonym na niej tytułem nigdy nie wpadłabym skąd Autorce przyszedł do głowy taki akurat pomysł, i jakkolwiek uważam moje skojarzenia za nieszczególnie wzniosłe, tak wydaje mi się, że większości zwykłych zjadaczy chleba jest bliżej do moich wynurzeń, niż do inspiracji Autorki.

Co do technicznego wykonania pracy – jak napisałam powyżej, groźne obiekty budzą mój respekt i nie wywalam ich na lewą stroną celem sprawdzenia jak to jest zrobione. Ale przyznaję też, że warstwa wierzchnia wyglądała bardzo starannie, więc duży plus za rzemiosło.

Czego chciałabym się dowiedzieć od Autorki? Skąd akurat taki pomysł i jakimi ścieżkami podążały jej skojarzenia, które doprowadziły do takiego akurat pomysłu na dyplom? Być może się dowiemy.

* * *

Druga praca nosi tytuł „Butter Not Fly” i jej autorką jest Konstancja Koszuda. Niestety, sposób wyeksponowania pracy zadziałał zdecydowanie na jej niekorzyść – ubiory wisiały na wieszaku dosyć wysoko, a ponieważ wisiały – a właściwie zwisały – to bardzo trudno było mi je sfotografować, żeby wyglądały choć trochę korzystnie. Najlepsze ujęcie, jakie udało mi się strzelić, to takie:

Po pierwsze: brak czegokolwiek, co powiedziałoby zwiedzającym coś więcej na temat tej pracy. Nie potrafię rozgryźć związku między tytułem a efektem pracy. Zostawiam Wam pole do interpretacji.

Po drugie: wiedza o tym, że kolory neonowe są bardzo „on”, „top” i „trendy” czy „hot” w tym sezonie, jest chyba powszechna i nie ominęła progów UAP.

Po trzecie: nie rozumiem, co takiego jest w połączeniu czerni i bieli, że przetwarza się ją milion i jeden sposobów, skoro paleta barw jest niesamowicie bogata.

I po czwarte: moim zdaniem sposób pokazania ubiorów wybitnie im nie służy. Nie wiem, czy Autorka miała na to jakikolwiek wpływ, ale wydaje mi się, że na manekinach wyglądałoby to dużo lepiej. Chyba tylko strój najbardziej z prawej strony zyskuje na przedstawieniu go na kolistym wieszaku, bo efekt kolistości na manekinie nie byłby widoczny.

* * *

Trzeci projekt z Pracowni Projektowania Ubioru zrobiła Anna Nowakowska. Tytuł pracy: „Cięcie, pęknięcie, przełożenie jako sposób konstruowania ubioru”. Najkorzystniejsze ujęcie to chyba „rzut z góry” (to te cztery czarno-białe sylwetki):

Cztery czarno-białe kreacje, do każdej obuwie plus zdjęcie kreacji z przodu, z boku i z tyłu (gdyby komuś nie chciało się obiec podestu i osobiście zobaczyć, co z tyłu się kryje).

I znów ta biel i czerń… No ale powiedzmy, że to żaden zarzut. Co dalej?

Ciekawa konstrukcja sukienki trzeciej od lewej, ale mam wrażenie, że na innym materiale konstrukcja mogłaby być lepiej pokazana, a wprowadzenie ostrego kontrastu biel-czerń odwraca uwagę od niezłego kroju. Paradoksalnie, ja lubię przesadę, ale tutaj nie wiem, w co oko włożyć, bo mi lata między krojem a kontrastem.

Sukienka pierwsza i druga od lewej nie poruszyły we mnie żadnej nuty, natomiast okaz ostatni (czwarty licząc od lewej) ma widoczne marszczenia na szwach. Skoro widać to na zdjęciach o tak przeciętnej jakości jak moje, to chyba nie jest najlepiej.

Nie wiem, z czego zrobione były buty, ale tego chętnie się dowiem, zanim je opiszę – bo wyglądały jak z papier-mache.

* * *

Podsumowując: czerń rządzi. Nieco ustępstwa wobec bieli, kropla szaleństwa neonowej żółci.

Czy to jest kwestia materiałów dostępnych na uniwersytecie, czy wolny wybór Autorek?

Osobiście żałuję, że nikogo przy tych projektach nie było, bo może miałabym choć część odpowiedzi na moje pytania.

Jak napisałam wcześniej, wszystkie trzy projekty pochodzą z Katedry Projektowania Ubioru – w związku z tym pytanie, które nasuwa się naturalną kolejną rzeczy brzmi: czy to się nadaje do noszenia?

Czy ktoś z Was byłby zainteresowany nabyciem którejkolwiek rzeczy?

Czy dyplom służy tylko zakónczeniu edukacji na uniwersytecie, a nijak się ma do tego, co Autorki tworzą (być może) dla celów komercyjnych (=projekty na sprzedaż, które umożliwią przeżycie od pierwszego do ostatniego, a może i dłużej)? Wiem, że sprowadzam tym samym rzecz do wymiaru wybitnie pragmatycznego, ale interesuje mnie, co się dzieje z osobami, które uczyły się projektowania, zrobiły taką, a nie inną pracę dyplomową – i co dalej?

Tyle pytań, a o odpowiedzi trudno, a tu już w następnej kolejności czeka Pracownia Projektowania Ubioru Unikatowego.

P.S. Przypominam też wpis o młodych projektantach/projektantkach, których stoiska oglądałam w lutym. Taki dodatkowy kontekst dla dywagowania na temat.

  • http://www.efektyuboczne.blogspot.com/ efekty_uboczne

    Kiedy patrzę na prace osób, które kończą łódzkie ASP, widzę, że wiedzą, co ludzie chcą nosić, mają swój styl i robią coś, co ubrać się da. W Poznaniu tego nie widzę i nie rozumiem – czy tutaj nie zajmujemy się już modą użytkową, tylko sztuką? Doceniam różnorodne inspiracje, ale według mnie – albo jest tutaj zbyt prosto (żeby kolejna sukienka z falbanką zaskoczyła, musi mieć to coś), albo wprost przeciwnie – to rzeczy, których „przeciętny śmiertelnik” nie założy. Im dłużej się przypatruję, tym bardziej jestem zagubiona.

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @efekty_uboczne: jeśli tylko znajdziesz czas do piątku, przejedź się na targi i zobacz to osobiście. Ja tkam kolejne wpisy, ale naprawdę próba wyjaśnienia „po co to wszystko” chyba mnie przerasta.

  • http://www.efektyuboczne.blogspot.com/ efekty_uboczne

    Właśnie mam nadzieję się wybrać, ma być pokaz dyplomów w piątek i chyba wtedy tam zajrzę. Wrzucam link do FB wydarzenia ;)

    http://www.facebook.com/events/251033681677388/

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @efekty_uboczne: idź i zrób dużo zdjęć, szczególnie jeśli ubiory będą „w ruchu”- wtedy sobie porównamy. Też bym poszła, ale bilokacja zawodzi, więc będę słuchać szumu fal w Gdańsku ;) dzięki za linka :)