Dzieci w sesji zdjęciowej

10 lipca 2012

Oglądam sobie sesję w magazynie „Viva” (nr 14/402 z 5. lipca 2012). Klimaty są brazylijskie – wspomniane główne miasta tegóż kraju, czyli Sao Paulo i Rio de Janeiro (przy okazji, kto na szybko potrafi wymienić jakieś inne miasto Brazylii?), jest i słońce, gorąco, bikini i samba, jest tropik, kolory i egzotyka. Morze i piasek są? Są. Jest i chudziutka blond modelka, ale nie o rozmiar zero dziś chodzi.

Dziś się zastanawiam nad wykorzystywaniem dzieci w sesjach zdjęciowych. Nie, nie są to kilkulatki zrobione na dorosłe okazy gatunku ludzkiego przedstawione w równie dorosłych pozach czy pozycjach. Po prostu jest sobie ujęcie, na którym znajduje się „biała” modelka („biała” w cudzysłowie, bo jako żywo kolor jej ciała to nie jest żadna biel) w jasnym sweterku od Jil Sander, majtkach od Undres i trampkach Converse.

No i? No i towarzyszą jej chłopcy – zgaduję, że brazylijscy, skoro plenery sesji są takowe. Chłopcy mają zdecydowanie ciemniejszy kolor skóry, a ubrani są w odzież, która raczej nie pochodzi z błyszczących butików, jak już to z darów bogatszej części świata dla tej części nieco mniej zamożnej. Na ich tle (w myśl zasady kontrastu, która mówi, że jeśli chcesz na coś zwrócić uwagę to przedstaw to na kontrastowym tle – porównaj coś dużego z małym, grubego z chudym, a jasne lepiej wyeksponuj na ciemnym tle) jasnoskóra modelka w jasnym sweterku i jasnych majtkoszortach (opis pod zdjęciem tłumaczy, że majtki z plaży ubrane w mieście to szorty) wyraźnie się odcina do towarzyszącego jej tła.

Właśnie – tła, bo jak inaczej nazwać tych kilku chłopców? W jakiej roli zostali tutaj zebrani i pokazani, jak nie kontrastowe tło dla lepszego wyeksponowania fotografowanej odzieży? Tu nawet nie chodzi o modelkę, ale o ciuchy, które ma na sobie.

Być może to ujęcie to była dla nich możliwość zarobienia trochę grosza, być może gdyby nie ta sesja nie zarobiliby nic, być może to jest właściwa perspektywa, przez którą należy patrzeć na to zdjęcie. Nie wiem. Równocześnie jest to jednak wykorzystanie drugiego człowieka jako tła, jako jednego z interesujących akcesoriów towarzyszących sesji – tu motor, tam samochód, a tu dziecko. Jeszcze jeden z przedmiotów uatrakcyjniających kolorowe zdjęcia. Jasnoskóra modelka w drogich ciuchach pozuje na tle biednych dzieciaków. Jeszcze jeden obrazek utrwalający podział świata na tych jasnoskórych – bogatych, ładnie ubranych, i tych o ciemnym kolorze skóry – w przybrudzonych ciuchach, na obdrapanym rowerze.

Czy jesteście w stanie przywołać analogiczną sesję, w której ciemnoskóra modelka w bogatej kiecce pozuje np. na tle jasnoskórych, ale niezamożnych dzieci z przedmieść Wałbrzycha? Tam też są ciekawe plenery, być może egzotyka większa niż w Brazylii nawet. Nie będę się upierać przy tym Wałbrzychu, dajcie mi jakiekolwiek zdjęcie z sesji zdjęciowej dla magazynu mody, w którym po prostu kolory skóry osób pozujących na zdjęciu są odwrócone w stosunku do tej brazylijskiej sesji. I nie z niszowego magazynu dla wtajemniczonych wyznawców kontrowersyjnych sesji zdjęciowych, ale z gazety, którą tzw. „każdy” może bez problemu nabyć w kiosku i przejrzeć do obiadu.

Czy to zdjęcie wzbudziło to szum w mediach? Nie. Czy tak jesteśmy przyzwyczajeni do przedstawiania naszych bliźnich w określonej formie „tła”, przedmiotów „podkoloryzujących” obraz, że dopóki nie przedstawimy niedorosłych istot w postaci prostytutek i alfonsów to nikogo nie rusza?

Wiem, odpowiedź jest prosta i płynie prosto z mediów – taka konwencja. Oczywiście. No i te dzieciaki pewnie zarobiły te kilka dolców. A ja zwyczajnie nie rozumiem konwencji.

  • http://www.efektyuboczne.blogspot.com/ efekty_uboczne

    Mnie też takie rzeczy drażnią i bardzo tego nie lubię. Często trafiam na sesje w egzotycznych miejscach, gdzie miejscowi stanowią tło – tło, jak wspomniałaś, kontrastujące…i zawsze w tym samym kontekście. Nie mam nic przeciwko zbudowaniu tła z 10,20 czy 100 innych zatrudnionych modelek (taka praca, swoją drogą – bardzo ciężka), stworzenie czegoś sztucznego, ale nie lubię tego typu scen…które rzeczywiście utwierdzają w pewnych stereotypach i podziałach. Pewnie autorzy wmawialiby, że dzieciaki miały frajdę pozując do zdjęć…

  • http://szafasztywniary.blogspot.com/ ryfka81

    Ostatnio dyskutowałam na podobny temat ze znajomą. Mnie zawsze jakoś wkurzają sesje typu wypindrzona blond piękność w megadrogich ciuchach wśród bezzębnych hinduskich dziadków, pigmejów, pomarszczonych peruwiańskich kobiet w strojach ludowych czy innych „egzotycznych” statystów. Znajoma była zdania, że takie zdjęcia pokazują po prostu różne oblicza piękna. Ja jestem zdania, że taki kontrast to pójście na łatwiznę. No i zawsze jak coś takiego widzę, to czuję… hmm, smutek? niesmak? W każdym razie zawsze coś mi w tego typu fotach nie gra.

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @efekty_uboczne: znowu się zgadzamy ;) Chodzi właśnie o utrwalanie pewnego obrazu światu, pokazywania, gdzie „my, a gdzie „oni” w jakiej roli się pojawiamy. I to mnie drażni, bo taki obraz dociera jednak do sporej grupy odbiorców, którzy na tej podstawie (nawet jeśli to tylko okruszek) budują swój sposób widzenia drugiego człowieka.

    @ryfka81: to jest zawsze pytanie o to, w jakiej roli owi „tubylcy” się pojawiają – jako równorzędni „aktorzy” sesji fotograficznej, czy właśnie jako element egzotyczny, który zasadniczo robi za scenografię na równi z palmą, zachodzącym słońcem i ubogą chatką. Taka sesja – nawet jeśli postaramy się przypisać jej jakiś tam „artyzm” – ma ostatecznie na celu reklamowanie konkretnych strojów i marek. Ktoś chce na tym zarobić i to najlepiej możliwie dużo. Nie zgodziłabym się z opinią Twojej znajomej, bo uważam, że „piękno” nie ma tu nic do rzeczy. W takiej sesji jak ta w „Vivie” te dzieci to niby jakie „piękno” pokazują? Piękno biedy? Mnie to nie gra – tak jak i Tobie.

  • http://www.welldressedmind.blox.pl/ well-dressed_mind

    „W słonecznej Brazylii każdy dzień to okazja do zabawy” ?? Raczej nie dla tych 22 mln ludzi którzy żyją poniżej poziomu biedy.

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=muzealnemodyblogspotcom muzealnemodyblogspotcom

    Zgadam się z Wami, tym bardziej, że sam doświadczyłem podobnej sytuacji. Mimo, że nie jestem długonogą blond pięknością, to kiedy byłem w Caracas w Wenezueli dwa razy zostałem poproszony o możliwość zrobienia sobie ze mną zdjęcia. Byłem naprawdę zdumiony, bo ci ludzie nie byli ani biedotą, ani nie byli ciemnoskórzy. Według mnie byli normalną, typową rodziną, a jednak wydałem im się „lepszy”, należący do nieosiągalnej grupy, na tyle by cieszyć się zdjęciem ze mną. To oczywiście uświadomiło mi, jak bardzo biały człowiek, o europejskiej urodzie jest postrzegany jako lepszy i należący do elity. Podobnie, ale nie tak wyraźnie czułem się w Waszyngtonie…

  • http://annablackie.blogspot.com/ annablackie

    Bardzo trafne spostrzeżenia. Nie dziwię się, że „nie rozumiesz konwencji”, bo to niesmaczna konwencja, takim konwencjom dziękujemy bardzo. Mnie na zaprezentowanej tu fotografii od razu razi przesłanie „jestem taką fajną, frywolną dziewuszką z bogatego świata, a brazylijska bieda to wakacyjna egzotyka, coś niezwykłego, uwiecznijmy to na zdjęciu!”. I jeszcze to hasło na górze w zestawieniu z zawartością zdjęcia – mam fajne majtki, więc nie zawaham się świetnie bawić w tym dzikim kraju! Zdecydowanie fuj.

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @well_dressed_mind: widzisz, też nie rozumiesz konwencji, to nie jest zabawa dla Brazylijczyków, ale dla turystów. Tubylec robi za tło dla zdjecia.

    @muzealne_mody: trochę robiłeś zatem jako egzotyka do zdjęcia – co mi przypomina pewną anegdotę o białych turystach na wycieczce w Afryce, którzy nagminnie robili sobie zdjęcia z mieszkańcamy odwiedzanego afrykańskiego kraju. Wszystko było ok do momentu, aż jakiś Afrykanin nie podszedł do jednej turystki, bo chciał sobie z nią zrobić zdjęcie „żeby dzieciom pokazać”. I zrobiła się afera, bo turystka się oburzyła, że ona to przecież nie jest z zoo, żeby sobie z nią robić zdjęcia. Tyle słowem komentarza.

    @annablackie: dziękuję za poparcie :)

  • http://www.welldressedmind.blox.pl/ well-dressed_mind

    Chodziło mi o kretyński tytuł, którego autor posłużył się stereotypem i widać nie ma świadomości jak naprawdę jest w Brazylii.
    Osobiście mam duży problem z ideą fotografowania egzotycznej (w domyśle dalekiej) biedy. Ciekawa jestem jak zostałaby przyjęta sesja cekinowych kiecek Evy Minge fotografowanych na tle grupy głodnych, niedomytych dzieci z małej wioski na Podlasiu. Ale jak dzieci są z Sao Paulo czy Kaluty to nie ma sprawy, bo to przecież dalekie i nie nasze….
    Kończę, bo socjalistka ze mnie wyłazi:)

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @well_dressed_mind: to jest bardzo dobre porównanie, może ktoś się skusi na Twój pomysł ;) Tak sobie jeszcze myślę, że niedługo ktoś wpadnie na dosłowny pomysł pod hasłem „bieda jest seksi”, brrr…