Niech żyje bal!

19 lipca 2012

Szkoda tylko, że mając wybór kiecek na ów bal, jaki pojawił się na wystawie Ballgowns: British Glamour since 1950 w londyńskim Victoria & Albert Museum, pewnie nie wyszłabym z domu zastanawiając się „co założyć?”. Sytuacja mocno hipotetyczna, żeby nie powiedzieć nierealna, ale marzenia są za darmo (ach, te Himalaje Banału…). Niemniej, wybór przed jakim stanęłabym ostatecznie, to:

- opcja numer 1, czyli nieśmiertelny Alexander McQueen i jego suknia z piór:

Źródło: http://awhitecarousel.com/2011/daphne-guinness-barneys-window/daphne-guinness-feathered-alexander-mcqueen-dress-met-ball-2011/

Tu co prawda na Daphne Guiness, ale zróbcie jej brązowe włosy, dodajcie kilka(naście…) kilogramów i stanę przed Wami jako żywa ;) Oczywiście ryzyko, że zostanę oskubana do rosołu pozostaje spore, ale raz w życiu spróbowałabym zostać łabędzicą. Suknię bez wkładu ludzkiego możecie zobaczyć tutaj. Wiecie, jak to kusi, jak taka pierzasta suknia akurat nie znaduje się gablocie, tylko w zasięgu ręki i teoretycznie możnaby ją pogłaskać, albo nawet wyrwać piórko na wieczną rzeczy pamiątkę (choć pewnie zaraz potem jakiś strażnik muzuem odgryzłby mi tę obrazoburczą dłoń).

- opcja numer 2, czyli patriotycznie odkrycie w muzuem – otóż na wystawie znalazła się suknia z taką metką:

Źródło: http://www.palmbeachvintage.com/sold_items/tomasz_starzewski_1980s_sculptured_glamour_fantasy-p-193

Ręka w górę, kto wiedział o istnieniu Tomasza Starzewskiego, który najwyraźniej jest jednym z najbardziej uznanych londyńskich projektantów, a jego kreację (niedstępną niestety na żadnym zdjęciu) pokazano w VAM zupełnie niedaleko kreacji McQueena, Vivienne Westwood czy Garetha Pugha . Skąd pan Tomasz wziął się w Londynie możecie doczytać w tym artykule. Być może to tylko kwestia czasu, kiedy stanie się „drugą Bibą” ;)

- a skoro wspomniałam Garetha Pugha, to przenosimy się do opcji numer 3, czyli sukienki z posrebrzanej skóry (tak sobie tłumaczę silvered leather dress):

Źródło: http://www.dailymail.co.uk/femail/article-2145066/Ballgowns-British-Glamour-Since-1950-exhibition-V-A-museum-Formal-gowns-decades

Po pierwsze: ma golf, a mnie zawsze zewsząd wieje i zawiewa, po drugie, ilość blink-blinku i glamuru zupełnie mnie satysfakcjonuje. Po trzecie, żadne zdjęcie nie oddaje tego, jak suknie prezentuje się na żywo. Może przypomina trochę wieczorową zbroję, ale podobno współczesne kobiety to wojowniczki, czy jakoś tak, więc wpisuje się w swoje czasy ;) Kieca w całości wygląda tak:

Źródło: http://fixmakeup.co.uk/2012/06/22/gareth-pugh-silver-leather-dress/

Dygresja: zupełnie przypadkiem (musicie w to uwierzyć) natknęłam się wczoraj na jedną z relacji z pokazu m.in. kolekcji Łukasza Jemioła, w której znalazła się taka oto sukienka:

Źródło: http://www.stylesetterblog.pl/2012/06/28/modne-kreacje-na-modnej-ulicy/

Cekiny to może nie posrebrzana skóra, ale za to na pewno mniej waży. Do cekinów jednakże mam słabość, więc to dobra odpowiedź na moje poszukiwanie odpowiednika dla kiecki od Garetha Pugha.

- opcja numer 4 – powoli kończymy – suknia projektu Cindy Beadman, z ok. 1970 roku. Jest to pikowana sukienka, w kolorze niemowlęcego różu w połączeniu z wiosenną zielenią, ozdobiona malutkimi scenkami, w których np. drzwi domku naszytego na żakiet odstają od niego, są dosłownie „otwarte” od płaszczyzny żakietu, a w innym miejscu pływają rybki, które częściowo są zrównane z powierzchnią żakietu, a niektóre – podobnie jak drzwiczki – przyszyto do żakietu za górną płetwę i tak sobie „pływają”. Cukierkowość kreacji dodatkowo (jeszcze!) podkreśla wyhaftowany napis na przodzie sukni: They lived happily ever after in the land of eternal youth - i w tym momencie człowiek czuje się już jakby zjadł o naście tych przesłodkich pianek za dużo. Z drugiej strony patrząc na doskonałość wykonania tego produktu odzieżowego budzi się moja czołobitność wobec mistrzostwa w posługiwaniu się sprzętem do szycia. Rzecz doskonała pod względem wykonania. Jak klikniecie w stronę autorki podlinkowaną powyżej to znajdziecie ten projekt na modelce, choć na manekinie wygląda to mniej kiczowato (o ile kicz w tym przypadku w ogóle można stopniować):

- opcja numer 5 natomiast nie należy do wystawy, natknęłam się na nią błądząc po muzeum i okazała się być nowym zakupem muzealnym. Suknia jest autorstwa Lauren Xu – tyle sobie zapisałam podczas oglądania i na tym kończy się moja wiedza, ale nie przeszkadza mi to cieszyć oka misternym wykonaniem i pięknym zestawieniem kolorów (czego ponownie nie oddaje żadne zdjęcie, a moje to już na pewno):

I co wybrać?

Być może powinnam wrócić do lektury książki o minimalizmie?

Opisy towarzyszące wystawie znajdziecie tutaj, natomiast na tej stronie jest sporo zdjęć z ekspozycji. I jeszcze na dole strony VAM trzy filmiki towarzyszące wystawie. No to teraz wiecie wszystko prawie tak, jakbyście tam byli ;)

Sama wystawa nie jest specjalnie rozbudowana, ale chyba im więcej oglądam, tym mniej oczekuję „czegoś wielkiego”, bo po co? Myśl, że mam do zobaczenia 200 różnych kiec po kolei nie jest specjalnie nęcąca, w okolicy 30 człowiek (w tej roli ja) zapomina co było na początku, a w połowie gubi się zupełnie i chce uciec od nadmiaru szczegółów, opisów i dupereli interesujących tylko dla badaczy ściegów w ubiorach dolnej Saksonii lat 1754-1762 ze szczególnym uzwglęnieniem strojów praczek, hrabianek i księży. Tak więc wystawa była w sam raz. Jak kto lubi czasem popatrzeć na hajlajf za szybką, chwilę pomarzyć i w wyobraźni ustawić własną głowę na manekinie – gorąco polecam.

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=muzealnemodyblogspotcom muzealnemodyblogspotcom

    A ja właśnie dziś zarezerwowałem sobie nocleg w Londynie i za 2 miesiące będę się przechadzał wśród kiecek. Na pewno żadnej nie wybiorę dla siebie ;))) ale bez podziwiania się nie obejdzie…

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=muzealnemodyblogspotcom muzealnemodyblogspotcom

    Ach, zapomniałem dodać, że jestem fanem (przynajmniej oglądając zdjęcia) sukni „elvisowej” uszytej dla Diany. A o Starzewskim słyszałem wiele lat temu, kiedy jeszcze czytałem kwartalnik Moda Top :))

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @muzealne_mody: tej gazety to chyba najstarsze blogerki nie pamiętają ;) przy jakimkolwiek następnym pytaniu zrobię dodatkowy zapis: „pytanie nie jest skierowane do Muzealnych Mód, bo on to już wszystko dawno wie” ;)