G jak Gucci

8 listopada 2012

Wchodzisz. Nie dane jest Ci się zastanowić, którędy do kasy, bo miła pani od razu się Tobą opiekuje. Ale zanim zakupisz bilet wstępu, najpierw pokazuje Ci, gdzie mieści się księgarnia i sklepik z przedmiotami sprzedawanymi „tylko tu” (gdzie możesz zostawić więcej europieniążków niż w kasie biletowej) oraz gdzie możesz wypić cappucino i zjeść lunch – przepraszam, to nie jest jakieś tam „cappucino”, to jest „Gucci cappucino”. Na wypadek, jeśli potrzebujesz chwili by zastanowić się, na co właściwie chcesz wydać swoje pieniądze, możesz skorzystać z czytelni (i bez obaw zabrać tam swoje Gucci cappucino) oraz przejrzeć tam dziesiątki książek i albumów – o takich zbiorach polskie biblioteki wciąż mogą tylko pomarzyć.

Proszę Państwa, witamy w Muzeum Gucci we Florencji. Wasze czujniki luksusu zostały już rozpalone do białości, a jeszcze nie kupiliście tego biletu wstępu, co było Waszym pierwotnym zamierzeniem. Na razie tylko przed Wami obietnica spotkania z Czymś Wyjątkowym, bo przecież i Wy jesteście wyjątkowi i zasługujecie na to, co najlepsze. Na Gucci świat.

Historia rozpoczyna się na przełomie XIX i XX wieku, kiedy to młody Guccio Gucci pracuje jako hotelowy boy i przygląda się gościom hotelu. Zafascynowany ich elegancją postanawia stworzyć we Florencji własny warsztat specjalizujący się w walizkach i podróżnych akcesoriach. I to im jest poświęcona pierwsza sala muzeum. Powtarzający się na torbach motyw zielono-czerwonych pasów nawiązuje do tradycji jeździeckiej i jest jednym z charakterystycznych elementów wyrobów tej firmy.

Jednak to nie walizki zapadają w pamięć w pierwszej sali, ale Gucci-cadillac „Sevilla” wyprodukowany w 1979 roku w ilości – o ile dobrze zapamiętałam – 200 sztuk. Logo firmy jest wszędzie: na tapicerce wewnątrz samochodu, na bokach kół, no i oczywiście dumnie błyszczące na masce samochodu (czego akurat na zdjęciu nei widać).

Źródło: http://www.shoebaloo.nl/magazine/35/swagger-wagon–gucci–79-cadillac-seville

Jedna z sal jest poświęcona innemu charakterystynemy dla firmy Gucci elementowi, czyli kwiatowemu nadrukowi.

Źródło: http://mooi-interiors.net/tag/gucci-flora/

Apaszka powstała specjalnie dla księżnej Grace, która w 1966 roku odwiedziła mediolański sklep Gucci przy Via Napoleone. Rodolfo Gucii poprosił znanego rysownika Vittorio Accornero o stworzenie oryginalnego wzoru dla księżnej Monako. Artysta umieścił na apaszce dziewięć bukietów na cztery pory roku, wśród których pojawiająsię motyle oraz inne owadziątka. Wzór z apaszki pojawia się na torebkach, biżuterii czy porcelanie, wciąż żyje w kolejnych kolekcjach domu mody Gucci.

Jest też sala poświęcona torebkom, które niekoniecznie chowają się w szklanych gablotach, ale są dosłownie na wyciągnięcie ręki. Od tego nieprzemyślanego kroku chroni ciągła obecność  ochroniarzy – osobiście wolę takie rozwiązanie niż pozamykanie wszystkich eksponatów za szkłem. Torebki „na wolnym wybiegu” nie można dotknąć, ale z zupełnie bliska można przyjrzeć się szczegółom. Wśród ikonicznych modeli stworzonych przez projektantów domu mody Gucii znajduje się m.in torebka z bambusową rączką z 1921 roku. Jak ta torebka jest produkowana obecnie możecie zobaczyć tutaj. Rozpoznajecie ten model?

Innym rozpoznawalnym modelem jest torebka „Jackie” – na zdjęciu poniżej torebka z kolekcji z zeszłego roku.  Widać i wspomniane czerwone i zielone pasy, i tkaninę z logo firmy, i sprzączkę, która też jest związana z kulturą jeździecką:

Źródło: http://www.gucci.com/us/category/f/jackie#look1004413lookA113

Są też sale poświęcone biżuterii, sukniom wieczorowym oraz przedmiotom pod ogólną kategorią „lifestyle”, co sprowadza się do tego, że możesz umeblować swój dom rzeczami z logo z literkami G.

Najzabawniejszym eksponatem były chyba jednak sprzęty do uprawiania sportów. O ile siodła, torby na kije golfowe czy rakiety tenisowe opatrzone wszechobecnym logo wydają się być oczywiste dla „stylu życia według Gucci”, to płetwy do nurkowania czy sanki szczerze mnie rozbawiły. Naturalnie za Gucci-cenę.

Nad tym wszystkim unoszą się słowa Aldo Gucii: Jakość pamięta się dłużej niż cenę. Być może to jest właściwa perspektywa?

W każdej z sal można było zaopatrzyć się w widokówkę z krótkim opisem tego, co właśnie oglądamy. Po zakończonym zwiedzaniu gość ma swoisty folder z informacjami na temat zawartości muzeum. Czy można muzeum coś zarzucić? Nie da się ukryć, że sporo było eksponatów z kolekcji z ostatnich kilku lat. Czyli z jednej strony eksponat-prawzór, z drugiej natomiast rzecz pokazująca w jaki sposób prawzór jest obecnie przerabiany. Ale czy to faktycznie zarzut?

Pisałam kiedyś o książce poświęconej rodzinie Gucci i jeśli ktoś z Was do tego muzeum się wybierze, to warto ją przedtem poczytać. Historia bowiem jest krwista i pełna zwrotów akcji.

A Gucci-cappucino? Po bombardowaniu logo z każdej strony poczułam szczere rozczarowanie, że pianka na mleku nie jest obsypana kakao w kształcie wiadomych literek. Nie wiem, czy smak był Gucci-smakiem, bo niestety brak mi porównania ;) Niemniej miłej pani z obsługi nie można było zrobić przykrości i tej kawy nie zamówić. A poza tym, filiżanka Gucci-luksusu po prostu mi się należy. Jestem tego warta, a co ;)