Biba, epizod 1.

28 listopada 2012

Zastanawiam się, jak bardzo znana jest Barbara Hulanicki w Polsce. Dla tych, którzy otarli się o poznański Art&Fashion Festival jej imię zapewne brzmi znajomo. Ci, którzy sięgnęli po jakąś pozycję z historii mody/ubioru na markę Biba też pewnie zwrócili uwagę. A jednak Lida Hujic występująca podczas poznańskiego festiwalu powiedziała, że dziennikarka przeprowadzająca z nią wywiad nie miała pojęcia, kim jest owa Biba. Nazwisko dziennikarki zostało stosownie przemilczane.

Co zatem głoszą książki? Że Biba w latach sześćdziesiątych rewolucjonizowałą modę na wyspach brytyjskich wprowadzając katalog wysyłkowy z ubraniami dla młodzieży. Jej sukienka ze zdjęcia poniżej zrobiła furorę, a gigantyczna sprzedaż umożliwiła jej otwarcie własnego butiku:

Źródło: http://classiq.ro/gingham-fashion/paulene

Żeby lepiej zapoznać się z sylwetką pani Hulanicki sięgnęłam po dokumentalny film Beyond Biba: A Portrait of Barbara Hulanicki. Obiecywałam sobie podejrzeć fragment życia z okresu swingującego Londynu, bo ten okres powoli mnie wciąga. Zatem: play!

Źródło: http://donadidi.blogspot.com/2010/10/beyond-biba

I? Po 56 minutach filmiku plus dodatki stwierdziałam, że niestety nie jest najlepszy dokument świata.

Reżyser Louis Price w wywiadzie dotyczącym dokumentu powiedział, że nie chciał robić go w stylu BBC – od razu można przyznać, że to mu się udało. Pokroił życie pani Hulanicki na różne kategorie, z czego wyłonił się bardzo poszatkowany obraz skądinąd interesującej osoby. Pomysł na ten film wziął pan Price stąd, że jego mama była zatrudniona w butiku Biby i znała bohaterkę osobiście. Daleko zatem nie szukał.

Poleciał na trzy dni do Stanów, nakręcił kilka scen z życia pani Hulanicki pt.: „w biurze”, „na spacerze”, „z autorem książki o architekturze Miami”, „co mówi o niej jej asystentka” poprzekładał to starymi ujęciami i jest film. Owszem, jako metoda to się często sprawdza i nie trzeba spędzać lat nad filmem, żeby stworzyć sensowne dzieło. Jednak w tym przypadku streszczenie niezwykle barwnego i ciekawego życia bohaterki w 56 minutach zakończyło się produktem takim sobie. „Dodatek” do filmu w postaci galerii pięciu (tak: pięciu) ilustracji pani Hulanicki jest rozczarowujący, bo płyta na pewno zniosłaby więcej, a „collector’s booklet” wewnątrz opakowania zawiera wywiad składający się całych czterech pytań. Szaleństwo.

Nie powiedziałabym, że obejrzenie tego filmu to strata czasu, bo warto posłuchać właśnie o tym jej fragmencie życia „poza Bibą”, czyli o projektowaniu wnętrz, ale jak dla mnie to trochę mało. Oglądając trailer mam wrażenie, że właśnie pokazano najciekawsze fragmenty, a reszta to tylko dodatki:

Źródło: http://www.youtube.com/watch?v=PtczTtlPsbs

Mogłam kupić biografię pani Hulanicki? Mogłam. Ale chciałam pójść na skróty. Wyszło jak wyszło, nie zawsze trafiam w super produkt. Dlatego to pierwsze spotkanie z twórczością pani Hulanicki nie będzie na pewno ostatnim.

A tymczasem, żeby nie było zbyt ubogo, polecam buszowanie na stronie internetowej Barbary Hulanicki oraz na jej kanale na youtube. Tam warto spędzić czas.

A może komuś uda się zajrzeć do Brighton, gdzie nie tak dawno otwarto wystawę Biba and Beyond: Barbara Hulanicki? Przedsmak tego, co można na niej zobaczyć, daje krótki wywiad z bohaterką wystawy:

Źródło: http://www.youtube.com/watch?v=PzaGAbeAa_s&feature=plcp

  • http://www.efektyuboczne.blogspot.com/ efekty_uboczne

    ..może czas nakręcić własny dokument, jeśli ten był średni?;) A poważnie – czekam na polecenie jakiejś papierowej publikacji, bo wiem, że się nie zawiodę. A na tamtą wzmiankę o nieznajomości też zwróciłam uwagę, sama nie mam zbyt wielkiej wiedzy, no ale jednak COŚ wiem. Chociaż po tym, jak kiedyś na zajęciach za granicą jedna z osób nie wiedziala, kim bym Van Gogh…chyba nic mnie nie zdziwi ;) Dobrze, że pani nie odpowiedziała „Biba? To taka impreza?” ;)))

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @efekty_uboczne: przymierzam się do zakupu papierowej formy czyli „From A to Biba” plus mam jeszcze kilka innych pozycji na tłustej „wish list” na amazonie – niestety, czasem muszę kupić coś, co potem ubieram. Gdyby można było nosić się w książkach, miałabym zupełnie niezłą garderobę ;) Jakkolwiek nas to dziwi, ani wiedza o Bibie, ani o van Goghu nie jest gwarantem szczęścia w życiu, więc może nie ma się co czepiać? (ale żeby nie wiedzieć, kim był na Gogh???)