D.V.

24 stycznia 2013

Ha! Jest jeszcze bardziej oryginalny wzorzec dla diabła od Prady niż Anna Wintour – to Diana Vreeland. Tak przynajmniej głosi napis na okładce DVD. Nieżyjąca już redaktorka Harper’s Bazaar i Vogue’a jest ciut mniej znana niż Anna, ale piastowane przez lata stanowiska redaktorki do spraw mody robią z niej idealny kąsek w postaci bohaterki filmu dokumentalnego.

Diana miała rzadką możliwość przeżycia najważniejszych epok w historii ubioru – urodziła się w 1903 roku, więc w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku już świadomie mogła dobierać sobie garderobę. Przeżyła też rewolucję lat sześćdziesiątych, obserwując pojawienie się Beatlesów i Rolling Stonesów, bawiąc się z Andy Warholem czy Jackiem Nicholsonem.

Z klasycznej edukacji zrezygnowała wcześnie stawiając sobie za cel „projekt: Diana„. Niewątpliwie oryginalna, charyzmatyczna, z niesamowitą wyobraźnią, własnym zdaniem i niezrażająca się jakimkolwiek „nie”. Kobieta, która (poniekąd ;)) przyłożyła rękę do tego, że Edward VIII abdykował dla Wallis Simpson. Ale nie doszłoby do tego, gdyby nie Diana. Kobieta, która uważała, że od czasów bomby atomowej najważniejszą rzeczą było pojawienie się bikini. Kobieta, która od matki słyszała, że to nieszczęście iż urodziła się tak brzydka mając tak piękną siostrę.

W czasie jej panowania w redakcji Vogue’a (1963-1971) to grudniowe wydanie było najważniejsze: najbogatsze, tworzone z myślą o tym, żeby czytelniczki zachwyciły się pokazywanym luksusem.

Foto via.

Kiedy została zwolniona z Vogue’a po niedługim czasie została zatrudniona jako konsultantka w nowojorskim Metropolitan Museum. Był rok 1972, a Diana dobiegała siedemdziesiątki.To dzięki niej w muzeach pojawiły się wystawy poświęcone twórczości projektantów: najpierw Balenciagi, a w 1983 roku – Yves Saint Laurenta. Po raz pierwszy w historii w murach muzeum pojawiły się kreacje żyjącego jeszcze projektanta.

Pracownicy muzeum drżeli widząc, jak przegląda stroje z minionych wieków i jak – nie mając ku temu żadnego formalnego wykształcenia, a jedynie nieposkromioną fantazję – konstruuje kolekcję, którą następnie pokazywano na wystawie. Ożywiła stare rzeczy pokazując obraz danej epoki w taki sposób, żeby mogła to zrozumieć ośmiolatka.

O jej życiu osobistym dowiadujemy się niewiele. Diana Vreeland udziela szczątkowych informacji i zwykle pytana o rodzinę odpowiada pytaniem z gatunku „czy naprawdę musimy o tym rozmawiać?”. Jeden z jej synów mówi, że Diana jako matka to była udręka, to nie była zwykła, serdeczna mama piekąca ciasta jak mamy jego kolegów. To była mama, która powtarzała synom, że mają być albo najlepsi, albo najgorsi w klasie – ale nigdy średni.

Wspominają ją m.in. Calvin Klein, Manolo Blahnik, czy Diane von Fuerstenberg. Z każdej z tych opowieści wyłania się obraz kobiety, która dokładnie wiedziała, czego chce. Nie zwoływała żadnych redakcyjnych spotkań – były zbędne, ona po prostu mówiła ludziom, co mają robić.

Trailer poniżej. Zainteresowani będą mogli obejrzeć film na otwarciu warszawskiego Fashion Film Festival już w marcu. Zdecydowanie warto.

Film via.

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=muzealnemodyblogspotcom muzealnemodyblogspotcom

    No i trzeba pamiętać, że to ona (wraz z Avedonem) byli pierwowzorami głównych bohaterów w filmie „Zabawna buzia”.

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @muzealne_mody: tak, ona i Carmel Snow :)

  • http://www.efektyuboczne.blogspot.com/ efekty_uboczne

    Oo, o Funny Face nie wiedziałam! Poluję na to, by w końcu zobaczyć the eye has to travel. :)