Jak myślą o modzie w „Fashion Magazine”

27 stycznia 2013

W zimowym numerze Fashion Magazine (grudzień 2012) pojawiło się zestawienie osób nazwanych przez redaktorów Michała Zaczyńskiego i Karola Wojciechowskiego „intelektualistami mody”. Ten subiektywny – jak zaznaczają Panowie Redaktorzy – wybór to 27 sylwetek krótko podsumowanych, opatrzonych wybranym cytatem i trafiających do kategorii osób, które „myślą o modzie”. Lista owa dźgnęła mnie do zrobienia – równie subiektywnego – komentarza, bo po lekturze wybranych przez Redaktorów postaci czasami się zastanowiłam, czasami roześmiałam, a czasem krew się lekko wzburzyła.

Warto byłoby przeczytać najpierw listę zapronowaną przez Panów Redaktorów, żeby wiedzieć skąd się biorą moje uwagi i mieć pełen obraz myśli, tak więc Fashion Magazine do rąk i … dyskutujemy!

Zacznę od tego, że sama idea przyświecająca zrobieniu listy jest ze wszech miar słuszna: „moda” ma nienajlepszy PR, kojarzy się często z zakupami, strojeniem i narzucaniem odbiorcom tego, co mają nosić. Warto ten obraz zmieniać i pokazywać osoby, które mają na temat mody do powiedzenia nieco więcej niż „ta sukienka jest obłędna, muszę ją mieć” i że bez stylu nie warto żyć.

Podzieliłam propozycje FM na kilka kategorii – dosyć swobodnie, przyznaję – i spróbowałam odpowiedzieć sobie na pytanie: czy warto, żeby te osoby były przedstawiane jako „intelektualiści mody”.

Zacznę od operacji usunięcia kilku osób – ostre cięcie na początek. Otóż usunęłabym takie osoby jak Tadeusz Dołęga-Mostowicz – z jego opisu wynika, że nosił się pięknie, ale bycie ładnie ubranym to trochę za mało. To, że ktoś potrafi ładnie się ubrać to może świadczyć o dobrym guście, ale nazywanie tej czynności intelektualną to lekka przesada. Budowanie obrazu, że wystarczy mieć ładne rzeczy na sobie, żeby zostać uznanym za znawcę mody i mieć coś do powiedzenia na jej temat to chyba jakiś znak czasów. Niemniej dla mnie taki wybór jest na „nie”. Pan odpada.

Pojawił się też niejaki Gore Vidal – i znów: bycie dandysem świadczy o umiejętności dobierania garderoby, ale nie róbmy z tego jakiejś wyszukanej czynności umysłowej. Mniej lub bardziej zgrabny cytacik też z tego pana nie zrobią jakiegoś myśliciela. Być może są ta postać miała jakieś ciekawe przemyślenia na temat mody i ubioru, ale opis jest tak skromny, że iten pan odpada.

Odpada też Ernest Hemingway. Zgaduję, że przywołany cytat pochodzi z jego twórczości, ale to, że pojawiło się w nim sformułowanie „portki ze stali” (plus cała metafora dookoła) to tworzy przestrzeń dla nazwania „intelektualistą mody” również takich osób jak Missy Elliot czy Jay-Z – oni również w swoich tekstach umieścili nazwy różnych części garderoby. I druga sprawa: jak (w przypadku Hemingwaya) bycie natchnieniem dla projektów marki Woolrich czy firmy obuwniczej Thomas Raymond & Co. robi z pisarza „intelektualistę mody”? Pan odpada.

Freud. To jest ciężka artyleria. Ale spróbuję: teorie Freuda – choć swego czasu miały wielki wpływ na różnych myślicieli – powoli odeszły do lamusa (choć w Stanach psychoanaliza wciąż się jeszcze trzyma). Przywołanie pod nim koncepcji Lavera z 1947 roku też nie sprawia dobrego wrażenia, bo Laver w 1968 roku nieco zmodyfikował swój pogląd, warto doczytać. Gwoździem do trumny jest przywołanie jako źródła wiedzy książki Allison Lurie „Mowa ubioru” – opartej na bzdurnej metaforze, że nasze ubrania są jak literki alfabetu i strój można komponować na podobieństwo wyrazów i zdań (czyli osoba posiadająca więcej ubrań ma większą siłę wyrazu niż ktoś ze skromną garderobą). Znowu przywołam wpis, w którym pisałam, dlaczego ubrania nie mówią. Rozumiem, że toto od pani Lurie dobrze się czyta, ale na tym zalety tej pracy się kończą. No i litości: cytat z Freuda to „mundur oznacza w ogóle nagość” – taaak, a kobalt to nowa czerń i wrzesień to styczeń w modzie. Akurat takie „spotrzeżenia” jak ten o mundurze wedle Freuda raczej szkodzą postrzeganiu tego, czym jest moda, niż jej pomagają. Może jest jakieś ciekawe wyjaśnienie tej myśli, ale nie zostało podane. Freudowi mówię „nie”.

Nieszczęśnicy odpadli. Ale na osłodę mogę im powiedzieć, że i tak spełnili ważną rolę: zwrócili uwagę na to, że niekoniecznie interesowanie się ubraniami oznacza interesowanie się modą. Ubrania to coś konkretnego, namacalnego, coś co – dosłownie – zawiera w sobie człowieka, natomiast moda to coś abstrakcyjnego, coś, co jest efektem negocjowania znaczeń w społeczeństwie, coś, na co zgodę musi wyrazić pewna grupa osób. I druga sprawa: pytanie, jakie się urodziło „czy naprawdę dla ludzkości tak ważne jest promowanie postaci, które potrafią się ładnie ubrać?”Na razie tylko to krótko akcentuję, ale myślę też o osobnym wpisie na ten temat.

Druga kategoria jest w pewien sposób oczywista: wielcy projektanci i projektantka. Kto jak nie oni przemyśliwuje nad tym, co pokazać i jak to pokazać, żeby zmienić oblicze mody?

Ladies first, czyli zaczniemy od Chanel, bo któż inny mógłby się pojawić? Jej dokonania na polu przetransformowania stroju kobiecego nie podlegają szczególnej dyskusji, choć mnie się czasami wydaje, że jej popularność wypływa przede wszystkim z życia, jakie prowadziła, z tego, że urzeczywistniła marzenie o samodzielności kobiety niż z jej dokonań. Znalazłam też ciekawy cytat Chanel, która stwierdziła kiedyś: „Byłam w stanie otworzyć sklep z luksusową modą, ponieważ dwóch dżentlemenów licytowało się o moje gorące, małe ciało” (z dedykacją dla wszystkich, którzy „inspirują się Chanel”). Niemniej pozycja Chanel na liście jest oczywista.

Hussein Chalayan – lubię, też wybrałabym go do listy. Alexander McQuuen – jestem na tak. Rick Owens – nie wiem, co z nim zrobić. Oscar de la Renta – ustanowił „modowe Oscary”, fajnie (a poza tym daje szansę Galliano), Yohji Yamamoto – właśnie czytam jego biografię My dear bomb, więc pamiętając wywody o rękawie i kołnierzyku (jakkolwiek zabawnie to brzmi) jestem na „tak”, choć moim zdaniem on nie myśli tyle o samej modzie, co o ubiorze i jego poszczególnych elementach.

No i Yves. Kto Ci to zrobił? Dlaczego jako podsumowanie życia zawodowego wybrano Ci cytat „Lata zajęło mi zrozumienie, że w sukience ważna jest kobieta, która ją nosi”. To naprawdę nie brzmi dobrze, bo sprawia wrażenie jakby nie obchodziły Cię klientki, tylko szalona twórczość projektowa. Ale zasługi masz tak godne, że pominięcie Ciebie byłoby nietaktem.

Pytanie, które nasuwa się przy umieszczaniu na takiej liście projektantów i projektantek to: dlaczego akurat te osoby? Na wstępie od razu zaznaczono, że jest to subiektywny wybór Autorów, więc dyskusja zostaje ucięta w zarodku. Gdybym jednak miała dorzucić coś od siebie, to dodałabym Rei Kawakubo kwestionującą zachodnie ideały piękna, Martina Margielę zwracającego uwagę na proces produkcji czy radosnego Waltera von Beierndoncka, który bawi się tym, co wymyśla. I Barbarę Hulanicki jako osobę wyjątkowo czującą zeitgeist. I Karla – niesamowitego erudytę. Tutaj nie ma specjalnie lepszych i gorszych opcji, wszystko zależy od uzasadnienia wyboru.

Dziwi mnie natomiast jedna sprawa: przedstawienie Salvadora Dali jako autora sukienek skeleton dress i lobster dress. Książki, które miałam okazję do tej pory przeczytać jako autorkę tych sukien podają najpierw Elsę Schiaparelli, a Dalego na drugim. W przypadku skeleton dress jako źródło podaję Victoria & Albert Museum w Londynie, a dla lobster dressPhiladelphia Museum of Art. Być może jednak muzea te się mylą, a Elsa jako autorkę tych sukien można swobodnie pominąć.

Osobna kwestia: polskie projektantki mody. Pojawiła się Joanna Klimas i Monika Jaruzelska. Naprawdę nie wiem, jak to ugryźć. Chyba trzeba te panie znać osobiście, mnie trudno ocenić ich ważki wkład w rozwój mody w Polsce. Kilkanaście stron przed listą znajduje się w FM reklama pani Moniki Jaruzelskiej i wiecie: to nie wygląda za dobrze, jeśli pojawia się kilka stron dalej w roli „intelektualistki mody”. Swoje propozycje, kto z polskiego podwórka mógłby się znaleźć na liście podaję w końcowej części tekstu – możecie się z nimi zgodzić, nie zgodzić, ale najlepiej gdybyście mogli tę listę uzupełnić.

Ciekawą kategorią są – jakby to ująć – kobiety modowej edukacji. Czyli Lidewij Edelkoort (choć i ona powiedziała coś takiego, jak „język mody”…), Linda Loppa i Marzanna Lesiakowska-Jabłońska. Myślę, że warto pokazywać, że projektanci nie biorą się z powietrza i ktoś myśli o tym, jaką wiedzę i umiejętności powinni posiadać. Niestandardowe podejście, niby oczywiste, ale często zapominamy o tych, którzy uczą.

Plusem jest też zwrócenie uwagi na tych, którzy związani są z prasą lub biznesem – tu pojawiają się takie osoby jak John Fairchild i Pascal Morand. Mam czasem wrażenie, że kreowanie osób projektujących ubrania jako istot dotkniętych wybitnym geniuszem, od których zależy los innych to spora przesada. Ktoś w końcu wiele z tych osób zatrudnia, ktoś o nich pisze – bez takich osób duża część projektantów skazana byłaby na niebyt.

Zastanawia mnie umieszczenie w rankingu Mariny Abramowic i Iana Fleminga. Wydaje mi się, że gdyby nie film o artystce oraz 50-lecie Bonda w zeszłym roku, to tych osób mogłoby nie być na tej liście.

Na liście pojawiła się także Anna Piaggi, Oscar Wilde czy niejaka Ayn Rand, która okazała się być muzą wielu projektantów oraz ekscentrycznie ubraną kobietą. I znowu: to znaczy być „intelektualistką mody”?

Ostatnią grupą, która mnie osobiście najbardziej interesuje, to osoby, które umieściłabym w szerokiej szufladce pt. „teoretycy mody”, czyli Georg Simmel i Roland Barthes. Pośrednio też Umberto Eco, ale jego pomińmy. Eco budzi we mnie bałwochwalczy podziw – i na tym poprzestanę. A co z Simmlem i Barthesem?

Cóż, razem z przywołaną tu kiedyś książką Svendsena Fashion. A Philosophy tworzą owi panowie moje osobiste trio na podium prac, które trzeba znać, jeśli chce się pisać o modzie. Co prawda nie kojarzę przywołanego przez Redaktorów Eseju o modzieSimmla (zawsze sądziłam, że to Filozofia mody jest tym najczęściej przywoływanym i głównym, znam jeszcze cztery czy pięć innych, ale Eseju o modzieposzukam raz jeszcze), ale nie zmienia to faktu, że Simmel to baza. Jego stwierdzenie, że moda zaspokaja równocześnie potrzebę bycia innym (potrzebę podkreślenia własnej indywidualności) i potrzebę bycia jak inni (potrzebę przynależności) trwale zapisało się w historii mody i wciąż wydaje mi się trafną i skondensowaną definicją tego, czym może być moda.

Z kolei praca Barthes’a to pierwsza próba uporządkowania tego, w jaki sposób moda i ubiór są opisywane w magazynach. Chociaż sam autor po latach przyznał, że ta książka jest „semiologiczną katastrofą”, to jednak jego sposób ujęcia tematu był inspirujący dla innych badaczy. Problem w tym, że system zaproponowany przez Barthes’a nie daje rady się utrzymać – a przy okazji lektura robi mielone z mózgu i bez znajmości strukturalizmu trudno się przebić przez tę książkę. Na pewno na wybór tychże autorów miał wpływ fakt, że są to jedne z niewielu prac naukowych dotyczących mody i ubioru przetłumaczone na język polski. O innych opracowaniach już kiedyś pisałam i choć nie wyczerpałam tematu, to zainteresowanych odsyłam tutaj. W ten sposób poznajecie top trzy mojej listy „książki, które trzeba znać, żeby sensownie mówić i pisać o modzie”.

Po przeczytaniu listy zaproponowanej przez Redaktorów FM od razu wykluła mi się jeszcze jedna kategoria, którą nazwałabym Wielcy Nieobecni. Czyli osoby, które moim zdaniem – subiektywnym oczywiście – warto byłoby umieścić na tej liście.

Przede wszystkim i na pierwszym miejscu: gdzie się podziała Valerie Steele? Skoro już we wprowadzeniu Autorzy z góry przyjmują, że moda to dziedzina sztuki, to jak to się stało, że pominęli jeden z największych autorytetów w tej dziedzinie? To tak jakby pisać historię muzyki rozrywkowej XX wieku i nie napisać o The Beatles. Valerie Steele to dyrektorka muzeum przy Fashion Institute w Nowym Jorku, autorka liczby publikacji przyprawiającej o zawrót głowy, założycielka czasopisma Fashion Theory, dzięki któremu temat mody przestaje być wyśmiewany przez akademików – i nie ma jej na tej liście? Miałam okazję posłuchać jej podczas konferencji w Mediolanie i jeśli ktoś ma coś ciekawego i sensownego do powiedzenia o modzie to właśnie ona.

Skoro modę traktujemy jako dziedzinę sztuki to gdzie jest Diana Vreeleand? To jej wystawy przetarły szlaki do wystaw takich jak pokazanie prac McQuuena w Met. Bez jej pracy w ogóle dziś nie mówilibyśmy o tym, że „moda to sztuka”.

No i Valerie Cumming z londyńskiego Victoria & Albert Museum, która napisała ciekawą książkę (o której wkrótce) Understanding Fashion History, w której pokazuje jak badano ubiór i modę na przestrzeni ostatnich wieków, jak starano się zrozumieć to, że coś staje się modne. Osób, które podaje, jest zupełnie sporo, więc samym Simmlem i Barthesem teoretyzowanie o modzie nie stoi.

Z polskiego podwórka: z całym szacunkiem dla pań Klimas i Jaruzelskiej, ale naprawdę – nawet subiektywnie – czy ich osiągnięcia można porównać z tym, co przez lata zrobiła Barbara Hoff pracując w Przekrojuoraz tworzącHoffland?

Może warto byłoby też przyjrzeć się młodemu podwórku osób zajmujących się modą na uczelniach i poznać działalność Zespołu Badań nad Modą IKP UW?

Jeśli chodzi o książki dotyczące historii ubioru to warto jeszcze przywołać takie osoby jak Andrzej Banach i Anna Sieradzka. Obydwoje napisali sporo książek na temat ubioru – nie są to analizy tego, co dzieje się współcześnie, ale ciekawy kawał tego, co już za nami. Kiedyś pisałam o Portrecie Wzorowego Mężczyzny Banacha,a to tylko jedna z jego książek. I aż mi głupio, że nie napisałam jeszcze niczego o książkach profesor Sieradzkiej, choć czytałam ostatnio i Artyści i krawcy. Moda Art Deco, i Nie tylko peleryna, i Żony modne.

Tyle jeśli chodzi o moje – subiektywne – propozycje z mojej strony. Można je potraktować jako uzupełnienie myśli Redaktorów FM ;) Może ktoś przy okazji odkryje osobę, o której wcześniej nie wiedział?

Macie zatem dwie listy – redaktorską i blogerską (hmm, jest w ogóle potrzebny taki podział?). Z mojej strony dziękuję Panom Redaktorom za niewątpliwą inspirację do myślenia i działania – bez ich listy ten wpis nie ujrzałby światła dziennego.

Jestem też ciekawa, czy macie swoje własne propozycje – czy to teoretyków, czy to osób projektujących ubrania, czy różnej maści pisarzy, artystów i kogo Wam wyobraźnia podpowie – osób, na które Waszym zdaniem warto byłoby zwrócić uwagę, bo miały coś interesującego do powiedzenia o modzie i ubiorze? Jeśli tak – wklejajcie śmiało. Im więcej wiemy, tym ciekawsza robi się dyskusja.

Z serdecznymi pozdrowieniam dla wszystkich lubiących porozmyślać o modzie :)

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=muzealnemodyblogspotcom muzealnemodyblogspotcom

    Krótko – myślę, że za jakiś czas sama znajdziesz się w gronie intelektualistek mody. Czego oczywiście życzę z całego serca :))

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @muzealne_mody: dziękuję ślicznie :) Okulary już noszę, mądry wyraz paszczy ćwiczę – jeszcze tylko łaty na łokciach marynarki i intelektualistka pełną gębą ze mnie będzie ;) Ale przyznaję: lubię taki intelektualne rozrywki, a blog sprzyja ćwiczeniom w tym zakresie. I cieszę się, że ktoś to czyta i komuś się podoba :)

  • http://www.lilienne-mi-armario.blogspot.com/ lilienne

    Moja kulturoznawcza (wierząca choć niepraktykująca już) dusza wykonała właśnie ze trzy fikołki z radości czytając Twoje słowa :)
    Dobry tekst pokazujący, że moda jest wielowymiarowa i warto sięgnąć głębiej niż pop-artykuły dostępne w prasie i internecie (nie chodzi mi tu o artykuł w FM lecz o sposób w jaki często przedstawia się historię mody ograniczając się do kilu postaci lub pomysłów). Co do „intelektualistów mody”, a może raczej obowiązkowych pozycji literackich, po które trzeba sięgnąć, to „Potęga i urok mody” René König’a – socjologiczna analiza mody napisana przystępnym językiem.

    Pozdrawiam, Kasia

  • http://www.wloczykijka6.blogspot.com/ wloczykijka6666

    Ten wpis zachowam sobie w pamięci, bo jest naprawdę pigułką osób (nie wszystkich), którzy w jakiś sposób zainteresowali się modą i próbowali ją opisać. Ostatnio nawet zahaczyłam o Simmela w książce Baumana(który też napisał esej o modzie moda-wymienna tożsamość- utopie na dziś) – ,,Kultura w płynnej nowoczesności” A kogo mogłabym zaproponować do tej listy? Hmm, padło tylko dobrych jakościowo pod względem mody nazwisk, ale spróbuję na pierwszy rzut myśli: Jerzy Antkowiak, Andy Warhol (nie jestem pewna czy w jego przypadku to ,,moda” czy ,,kreowanie siebie”, ale zaryzykuję) Isabella Blow, Suzy Menkes, Hamish Bowles, Marta Kalinowska, Alicja Kowalska. Tavi Gevinson zapowiadała się na intelektualistkę mody – prócz własnego stylu opisywała kolekcje na dany sezon, przedstawiała osoby (nawet została zaproszona na wizytę do Rei Kawakubo),ale aktualnie jest bardziej intelektualistką dla nastolatków, bo prowadzi magazyn Rookie.

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @lilienne: proszę proszę, wpis prowadzi do fizycznego ruchu – cieszy mnie, że się przyczyniam do wzrostu zdrowotności w narodzie ;) Prace Koeniga znam i uważam za jedną z lepszych jakie czytałam, mieści się w moim top 10. Ale przede wszystkim mnie cieszy, że mój tekst jest dla Ciebie interesujący :)

    @wloczykijka6666: za Baumanem nie przepadam – ale to osobna kwestia. Nie znam tego tekstu z „Kultury…”, ale wiem, że jest jeszcze artykuł w takim zbiorze esejów Baumana o sztuce bodajże. O dziennikarzach i dziennikarkach też myślałam, ale zostawię sobie Twoje propozycje na osobny wpis. Bardzo jestem ciekawa jak rozwinie się kariera Tavi, a zapowiada się ciekawie. Dziękuję za komentarz :)

  • http://wwww.wloczykijka6.blogspot.com/ wloczykijka6666

    Baumana to w sumie dopiero go poznaję, kiedy na zajęciach przerabiałam teksty na temat kultury to jego wydał się najbardziej zrozumiały dla takiego laika – znasz może tytuł tego zbioru o sztuce? Co do dziennikarek mody to nie wiem czy może kojarzysz – obcięta na ,,Amelię”, ale 50+ wiek, przy kości, usta pomalowane ciemną czerwoną szminką…o, znalazłam – Lynn Yaeger : http://www.shoplatitude.com/blog/a-new-york-fashion-week-icon-speaks-lynn-yaeger/ . Co prawda nie natrafiłam na jej relacje czy artykuły, ale wydaje mi się, że też coś o modzie ma do powiedzenia.
    Jeśli chodzi o Tavi, to zapewne będzie kimś liczącym się w świecie mediów – nie jestem pewna tylko jakich.
    Aaa, zapomniałabym. Podobno ma być (może już jest?) film o Dianie Vreeland. Z wielką przyjemnością bym go obejrzała, pytanie tylko gdzie.

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @wloczykijka6666: Ten zbiór o sztuce to „Między chwilą a pięknem. O sztuce w rozpędzonym świecie”, a konkretny tekst o modzie to „Perpetuum mobile” (kto by się domyślił, że to o modzie? ;)). Lynn Yaeger kojarzę, dzięki za wywiad. O filmie o Dianie Vreelend pisałam we wcześniejszym wpisie. Jeśli jesteś z Warszawy, to będzie pokazywany na Warsaw Fashion Film Festival w marcu – link jest we wpisie. A jeśli się nie da, to zawsze pozostaje amazon (moja ulubiona opcja :))

  • http://nasze-nozyce.blogspot.com/ nasze-nozyce

    Przeczytałam listę w FM, przeczytałam Twój tekst i zdecydowanie bardziej przemawiają do mnie Twoje propozycje i komentarze! Aż mi wstyd, że mam takie braki i o wielu publikacjach nawet nie słyszałam. Twój wpis zamieszczam w folderze WAŻNE i spieszę nadrabiać zaległości ;)

    Pozdrawiam!

    P.S. Redaktor i bloger? Jeżeli mówimy o takim blogerze, jak Ty, to różnicy nie ma żadnej :)

  • http://wwww.wloczykijka6.blogspot.com/ wloczykijka6666

    Bardzo dziękuję za dokładny tytuł tekstu oraz za odnośnik do wcześniejszego postu o Dianie Vreeland – kajam się za nieuwagę, ale mam nauczkę: trzeba mieć oczy szeroko (na blogi) otwarte :) Akurat mieszkam w okolicach Warszawy i mam zamiar wybrać się na film o niej.

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @nasze-nozyce: dziękuję za komplementy, aż ego mi spuchło ;) Przyjemnej lektury życzę!

    @wloczykijka6666: nie ma się co kajać ;) Film Ci się spodoba, gwarantuję.

  • http://www.welldressedmind.blox.pl/ well-dressed_mind

    Zdecydowanie zabrakło bloga welldressedmind, którego autorka od dawna podkreśla, że „moda nie wyklucza myślenia” :) :) :)

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @well-dressedd_mind: normalnie nie można Cię zadowolić ;) Dziękuję za przypomnienie, następnym razem się poprawię ;)

  • Bungo

    Zacząłem to czytać i już na wstępie skreślam Ciebie. Przede wszystkim nie masz dużego pojęcia o osobach o których piszesz, nie masz wiedzy kulturowej, i piszesz takie bzdury… Fakt moda powinna mieć lepszy PR, ale niestety takim pisaniem, tylko pogarszasz ten PR. Być a chcieć to jest różnica.

    • http://www.modologiablog.pl/ modologia

      To, że tekst Ci się nie podoba – Twoje święte prawo. Nie oczekuję, że wszyscy będą mnie lubić, cenić i szanować. Dobrze, że potrafisz ocenić – dla siebie – gdzie nie chcesz już zaglądać, bo to strata Twojego czasu. Natomiast Twoja krytyka jest tak ogólna, że nawet gdybym chciała z niej skorzystać i cokolwiek w przyszłości napisać lepiej, to niestety Twoja uwaga niczego mi absolutnie nie dała. Napisać „to jest do bani” bez podania konkretnych błędów w tekście – z tego nic nie wynika poza tym, że upuściłeś z siebie trochę niezadowolenia. Pozdrawiam.

      • Bungo

        Ok. Dam ci konkretną krytkę…

        Po pierwsze twoja argumentacja dlaczego skreślasz pewne osoby z listy jest nie do przyjęcia,
        i można by wywnioskować z twojego tekstu, że nic nie wesz o tych osobach.
        Gdyby zrobili listę najmądrzejszych ludzi w historii świata i umieścili tam Einsteina z notką, że lubił grać na skrzypcach,
        to pewnie byś go skreśliła, bo granie na skrzypcach nie świadczy jeszcze o wielkiej mądrości.
        No prosze cię, to jest jak z dowcipu o blondynce.
        Myślę że tekst w MF był z przymróżeniem oka, i skierowany do ludzi co nieco wykształconych.
        Skoro jesteś mądrzejsza od redakcji FM, to dlaczego nie publikujesz na łamach dobrego drukowanego magazynu?

        Myślę, że nie masz kompetencji, a próbujesz ludziom objasniać świat, mądrzysz się na tematy o których nie masz większej wiedzy.

        O Freudzie wiesz chyba tyle co z filmów Woodego Allena.
        Psychoanaliza wcale nie odeszła do LAmusa, to nie jest ewolucjonizm.
        Freud i psychoanaliza ciągle jest obecny jako inspiracja kulturowa dla współczesnych intelektualistów.
        Najlepszym tego przykładem jest Lacan. (Jacques Lacan)
        Ale jeśli Barthes robi ci mielonkę w mózgu, to za Lacana nawet się nie bierz.

        Roland Barthes nie jest strukturalistą, tylko semiotykiem, a to nie jest to samo, i semiotyka czy też semiologia jest późniejsza w stosunku do strukturalismu,
        nazywana tez czasem poststrukturalizmem.
        Poza tym Barthes nie jest jakiś pisarzem od mody, jakby można było wywnioskować z twojego tekstu.
        Barthes zajmował się semiologią życia codziennego, interesowały go mity i znaki codzienności, więc nie tylko mody, ale kultury popularnej w ogóle.
        Ale to i tak była tylko cząstka jego zainteresowań.

        I dobrze byłoby gdybyś przybliżała sylwetki osób o których piszesz, bo to wybitne postaci,
        czego może nie jesteś świadoma.
        Może wtedy nie skreślałabyś tak lekko np. Anny Piaggii – kultowej redaktorki włoskiego Vogue.

        Albo Np. Andrzej Banach nie zajmował się tylko modą…
        Przede wszystkim sztuką, teatrem i kostiumem
        Kostiumologia a modologia to nie to samo.

        Sam robię bloga [bungo.pl], i chyba napiszę kiedyś o takich ludziach, przypadkach,
        bo jest ich sporo, i to głównie w świecie mody, którzy udają kogoś innego, niż są,
        którzy chcieliby być artystami i intelektualistami, ale
        niestety do mody pchają się często kretynki.
        Stąd ten czarny PR.
        Być a chcieć – to jest różnica.
        Ambicje nie wystarczą.

        • http://www.modologiablog.pl/ modologia

          No to po kolei. Twoje zarzuty dotyczą konkretnie czterech osób z listy kilkunastu, o których napisałam. Nie podoba Ci się sposób, w jaki odniosłam się do Banacha, Barthesa, Freuda i Piaggi.

          Tekst w FM był zatytułowany „intelektualiści mody” zatem odniosłam się do zaprezentowanych postaci przez pryzmat ich wkładu do objaśnienia tego, czym jest moda, a nie świata w ogóle i znaczenia poszczególnych osób dla danych dziedzin nauki. Nie widzę potrzeby, żeby każdą z osób szeroko przedstawiać.

          Dlaczego więc pisząc o Banachu mam przedstawiać całą jego bibliografię, skoro nie jest to w tym miejscu konieczne?

          Nie napisałam w żadnym miejscu, że Barthes był strukturalistą, ale że znajomość strukturalizmu pomaga w zrozumieniu „Systemu mody”. I owszem, uważam, że to nie jest prosta lektura.

          Freud: widzę, że mogłam inaczej przedstawić swoje uwagi i napisać np. że przywołane zdanie z Freuda niczego nam nie objaśnia i kropka. Ale nie mam w zwyczaju zmieniać raz napisanego tekstu, nawet jeśli widzę po czasie, że można to było zrobić lepiej lub trafniej, więc zostawiam jak jest, a czytający ten wpis zapewne dotrą do Twoich uwag.

          W kwestii Anny Piaggi: nie mam pod ręką artykułu FM, więc dokładnie nie przywołam sposobu, w jaki została przedstawiona. Ale ufam sobie na tyle, że skoro widziałabym na jej miejsce chociażby osoby podane jako moje propozycje, to znaczy, że coś musiało mi w opisie FM nie pasować.

          Rozumiem, że może Cię denerwować, jak odniosłam się do różnych osób, ale jak wielokrotnie pisałam na blogu: nie mam jakiegoś większego wpływu na interpretację, każdy czytający przepuszcza to przez swój filtr.

          I jeszcze jedna kwestia: z kontrargumentami chętnie dyskutuję, otrzymaną krytykę – jeśli uznam ją za zasadną – mam w tyle głowy przy pisaniu kolejnych tekstów, z ewentualnych podpowiedzi książek, które mogłabym doczytać też z przyjemnością skorzystam. Natomiast okraszenie uwag krytycznych mniej lub bardziej wyszukanymi złośliwościami naprawdę niczego nie daje. Proponuję, żebyś skoncentrował się na argumentach co do treści, a nie co do mojej osoby, bo oczywiście możemy się nie zgadzać, ale to nie usprawiedliwia braku kultury osobistej. Pozdrawiam,

          • Bungo

            Jeśli się coś pisze dla ludzi, oczekiwałbym pewnej rzetelności, tu nie chodzi tylko o 4 osoby, które mi się rzuciły w oczy, może jest tego więcej… Po drugie fakty wyrwane z szerszego kontekstu, mogą zakłamywać rzeczywistość… Po trzecie, jeśli nie masz odpowiedniej wiedzy, to wystarczy zmienić ton, z mądralińskiego na bardziej ludzki typu: wpadła mi ręce ciekawa książka nijakiego Rolanda Barthesa… Po 4 nie oprowadza się wycieczki po Luwrze, tylko dlatego, że liznęło się gdzieś przez 2 semestry trochę historii sztuki, bo to szkodzi innym.

          • http://www.modologiablog.pl/ modologia

            W tej sytuacji każde z nas zostaje przy swoim zdaniu. Pozdrawiam.

    • Piotr Dowski

      Generalnie moja uwaga dotyczy Twojego skreślania Autorki tekstu. Rozumiem, że możesz skreślić od razu bloga, że możesz skreślić od razu sposób pisania, czy wiarygodność Autorki, ale jak możesz napisać – „skreślam Ciebie”. Nic nie wiesz o tej osobie – wiesz tylko jak pisze na blogu, więc uważam to za co najmniej niegrzeczne wygłaszanie tego typu uwag. Tym bardziej, że Twoje zastrzeżenia dotyczą faktycznie tekstu, a nie osoby. Po co więc te personalne wycieczki. To naprawdę nie pomaga w dyskusji. A chyba o to chodzi, by dojść do jakiś wniosków.