Sobota en vogue

2 lutego 2013

Od czasu do czasu wpada mi w oko lub w ucho teledysk, który zgrabnie pasuje do zakładki „moda”. A ponieważ mamy karnawał (a ja wyprztykałam się z literek) to dziś będzie wpis rodem z parkietu.


Pora na kolejną porcję muzycznych atrakcji – tak, pod każdym słowem jest link do wcześniejszych wpisów z kategorii muzycznej. Ile radości ;)


Zaczynamy od zespołu Kazaky i utworu „Love”. Jaki to ma związek z modą? A taki, że stylistyka teledysku wskazuje na inspiracje pracami Garetha Pugh’a, co podpowiadają sami wykonawcy w wersie „You & You & Gareth Pugh” na wypadek, gdyby słuchacze i słuchaczki nie wyłapali tej subtelności.


Sam tekst – czy raczej zespół monosylab – nie jest szczególnie porywający, ale ze względu na estetykę i panów tańczących w niebotycznych szpilkach warto się skusić i wcisnąć play. Do tego Ludzie-Cebule i natrętne pytanie postawione przez jedną z osób na fejsbuku „czy tak wyglądają współczesne boysbandy?” i nie pozostaje nic, jak tylko obejrzeć w skupieniu. Kawałek zespołu Kazaky chyba się wybroni, jeśli tylko obejrzymy go bez linii śpiewu.



Film via.


Zbiorowa wiedza z fejsbuka pokazała jednak (dzięki Piotr!), że teledysk zespołu Kazaky to jako żywo inspiracja Madonną – dosyć oczywista, jeśli zobaczycie ten teledysk:



Film via.


Po tych dwóch filmikach należy sobie (będąc mężczyzną) odpowiedzieć na pytanie: dlaczego nie nosimy butów na obcasie? Przecież widać czarno na białym, że panom tancerzom wychodzi to wcale zgrabnie…


A skoro już jesteśmy przy Madonnie i czarno-białych obrazach, to nie może pojawić się nic innego jakVogue.Nie chodzi tu jednak o słynny magazyn, ale o wieloznaczność słowa vogue: oznacza ono m.in. taki sposób tańczenia, który imituje chód modelek poruszających się po wybiegu i pozy, jakie owe modelki przybierają. Do tego odnosi się tytuł piosenki Madonny, choć faktycznie nazwa owego „tańca” pochodzi od nazwy magazynu Vogue. Zatem w sobotnią noc można sobie „powołgować” na parkiecie ;)



Film via.


I na koniec coś z nowości, czyli muzyczny hołd dla garnituru i krawata składa Justin Timberlake. Justin plus Tom Ford – to musiało się udać.



Film via.


Ale jeśli popatrzymy na stopy piosenkarza, to najpierw można zastanowić się, dlaczego nosi buty dla leszczy – czyli wysokie sznurowane buty na zamek błyskawiczny z boku. Osobiście mnie to rozwiązanie bawi – no bo jak to? Chcesz mieć sznurowane buty, ale nie chce Ci się ich sznurować? Jakieś to absurdalne w zarodku.


No i sprawa numer dwa, tym razem poważna. Istnieje obawa, że fani Justina zechcą go naśladować i zaczną ubierać białe skarpetki do ciemnego garnituru i ciemnych butów. Zgroza. Ale może to tylko trybut dla Michaela Jacksona?


Tak mi się pokojarzyły te teledyski. Istnieją obawy, że nie po raz ostatni…

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=muzealnemodyblogspotcom muzealnemodyblogspotcom

    :)) A gdzie linka do Too funky G. Michaela? Pisałaś kiedyś o tym też…

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @muzealne_mody: owa linka jest już pod słowem „atrakcji” – dwa razy wkleiłam JPG, dzięki!

  • http://nasze-nozyce.blogspot.com/ nasze-nozyce

    Jak obejrzałam pierwszy teledysk, od razu skojarzyłam z Girl Gone Wild Madonny ;) Biało- czarne teledyski jednak mają moc :)

    Pozdrawiam!

  • http://efektyuboczne.blogspot.com/ efekty_uboczne

    O nie, mam nadzieję, że fani Justina zrozumieją, że to co jemu wolno…to nie dla wszystkich. ;)