Królowie mody

12 lutego 2013

Skąd się wzięła nazwa „żorżeta”? Od Madame Georgette. Kim była owa madame? Otóż była ona prawą reką i pierwszą directrice u Douceta. Utrzymywała także dobre stosunki z  Charlesem Bianchini, który zaopatrywał w jedwabie całe francuskie haute couture. Wspólnie z nim właśnie wymyśliła nowy materiał, który nazwano crepe georgette.

A czym jest flou? Jest to specjalna technika szycia: poszczególne części wykroju były ręcznie zszywane za pomocą cieniuteńkiej jedwabnej nici, przy czym nitki w szwie nigdy nie naciągano, pozostawiano ją luźną. Dzięki temu podczas noszenia gotowego stroju szwy lekko poddawały się ruchom ciała, a ponadto były mało widoczne, nie zaznaczały się na mteriale jako wyraźnie linie. Taki efekt był naturalnie niemożliwy do osiągnięcia podczas szycia maszynowego.

No a lampa w torebce, o której kiedyś pisałam, pojawiła się dużo wcześniej w torebkach o kształcie wieży Eiffla zaprojektowanych przez Elsę Schiaparelli przed II wojną światową.

Foto via.

Są i smaczki z epoki, np. o tym, jak Jean Gabin rozstał się z Marleną Dietrich po tym, jak w salonie Jeanne Lanvin zobaczył modelkę, którą Lanvin sama nazywała „Marlene” – tylko, że była ona sporo młodsza od aktorki. Od tamtej pory Dietrich nie przekroczyła więcej progów salonu Lanvin.

A z kolei Lagerfelda – gdy angażowano go do domu mody Patou w 1957 roku – poproszono o zmianę imienia i nazwiska na „Charles Roland”, bo jakże to będzie wyglądało w oczach międzynarodowej klienteli, gdy na czele francuskiego domu mody stanie Niemiec? Niechęć do Niemców była wciąż silna, choć od zakończenia wojny minęło już kilkanaście lat.

Takie obyczajowe obrazki z epoki są niewątpliwie atutem tej książki – ale też jej główną treścią. Więcej dowiemy się o życiu sławnych projektantów i projektantek niż o ich projektach. Przyznaję, czyta się to szybko i „duch epoki” być może został uchwycony – szczególnie jeśli chodzi o dwudziestolecie międzywojenne, ale śledzenie roszad kto-z kim-kiedy bywał, albo przestał bywać chwilami bywa też nużące.

Minusem jest też niewielka ilość zdjęć zamieszczonych na końcu książki, wybór trochę na chybił-trafił, trochę chyba podyktowany dostępnością zdjęć.

Poza tym ponad połowę książki stanowią życiorysy Wortha, Poireta i Chanel, a reszta poświęcona jest kilkudziesięciu innym osobom – czasem jest to kilka stron, czasem kilkanaście. Innymi słowy, lektura mocno nierówna, więcej mówiąca o prywatnych zawiłościach twórców i twórczyń haute couture niż o ich dziełach.

Chyba głównym bohaterem tej książki jest jednak Paryż, od ponad 150 lat przyciągający jak magnes wielbicieli świata wysokiego krawiectwa, odporny na wszelkie zawieruchy, podnoszący się z każdej porażki z większym niż wcześniej bogactwem. I dlatego warto ją sobie przeczytać.

Wyczytane: Rudolf Kinzel, Królowie mody (1995), Wydawnictwo Metrum, Wrocław.

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=muzealnemodyblogspotcom muzealnemodyblogspotcom

    A ja mam z tą książką problem. Z jednej strony darzę ją ogromnym sentymentem. Sięgnąłem do niej mniej więcej w czasie, kiedy została wydana, czyli w 1996-97 roku. Wtedy na rynku wydawniczym było o niebo gorzej niż dziś. No i nagle ta książka…. No ile tam było wiadomości itd. itd. Ale….
    Minęło z 10 lat i spróbowałem wrócić do niej… No i nie dawałem rady. Masa anegdot – owszem, jednak skąd mam wiedzieć, że autor połowy tych rzeczy i sytuacji nie wymyślił? Zakładam, że nie, ale pewności brak. Część potwierdza się w innych źródłach, ale nie wszystko….
    Krótko. To książka dobra do poduszki dla początkujących. Średniozaawansowani mogą potraktować to jako ciekawostkę, ale zaawansowanym ja tej książki nie polecam.

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @muzealnemody: Zgadzam się, że jako źródło konkretów książka się nie sprawdzi, bo jej on jest zdecydowanie gawędziarski. Przy wielu wydarzeniach brakuje dat i wydają się trochę zawieszone w próżni. Ale jako pozycja „do doczytania” daję radę – ale nie jako baza.

  • http://www.welldressedmind.blox.pl/ well-dressed_mind

    @muzealnemody: podział na zaawansowanych i nie bardzo mi się spodobał:)

  • http://www.efektyuboczne.blogspot.com/ efekty_uboczne

    Taki trochę histo-pudelek w wersji książkowej. ;) Zawsze warto sięgnąć do przeglądania, chociaż faktycznie, ciężko określić, czy te wiadomości nie zostały stworzone, żeby po prostu ubarwić przedstawione historie…

  • cammelie.com

    Reklamuję Dominikę u Macademian Girl … jakoś same fotki z książki to trochę skromnie, a u kogo są najlepsze recenzje jak nie tutaj ??? Królów mody przeczytałam kiedy jeszcze coś takiego jak fashion business w kraju nad Wisłą ledwie, ledwie raczkowało a Maciek Zień był w trakcie studiów … Ja tę książkę bardzo, bardzo cenię i uważam, że jeżeli ktoś mówi, że interesuje się modą, a tego nie czytał, to tak jakoś słabo … Nawet wiem komu by to trzeba było polecić ;-)

    • http://www.modologiablog.pl/ modologia

      Dominika dziękuję za reklamę, bo sama nie ma nią czasu, więc masz moją wdzięczność.

      Mnie wciąż zaskakuje to, że ktoś mówi, że interesuje się modą, ale nie potrafi znaleźć żadnej książki po polski i ciężko się dziwi, że jakieś się w ogóle okazały. Widać przeszukiwanie via Google lub chociaż po haśle „moda” na Allegro nie jest powszechną umiejętnością.

      Mnie w „Królach mody” brakło odniesień do źródeł, bo nie wiem skąd autor wziął te wszystkie informacje, ale wiem, że to już ciężkie zboczenie zawodowe. Co nie zmienia faktu, że przyjemnie się tę książkę czyta.

      • cammelie.com

        Dominika, przecież każdy szanujący się doktorant zaczyna lekturę od bibliografii ;-) A z reklamy wyszły nici, bo najwyraźniej Tamara uznała, że zamieszczenie pod jej wpisem nt. Kinzel’a linku do Twojej recenzji, nie bardzo jej pasuje do konwencji … No, co mam powiedzieć … odesłać szafiarki do szafy ?

        • http://www.modologiablog.pl/ modologia

          I tak bywa. Swoją drogą powinnam chyba bardziej śledzić szafiarskie profile, bo widzę tę nowość w postaci pokazywania książek, a jak mi ktoś nie podeśle linka, to sama jakoś specjalnie nie szukam.

  • http://www.modologiablog.pl/ modologia

    O, dzięki za linka.

    W dalszej części nie do końca się z Tobą zgodzę, bo dzisiejsi „wielcy” czy „wielkie” też jakoś zaczynali i raczej to, co pisali w początkach swojej kariery nie od razu było czy to rewolucyjne, czy opiniotwórcze. Ale zgadzam się ze zdaniem o pokorze, bo samej czasem by mi się przydało jej trochę więcej – i to piszę bez fałszywej kokieterii. Po prostu widzę, ile jeszcze przede mną roboty i tyle.