Versace

21 lutego 2013

Jest sobie dobra i ciekawa książka o losach domu mody Versace. Zaczyna się w momencie, w którym Gianni Versace ginie zastrzelony na schodach swojego domu w Miami. Potem krok wstecz do czasów dzieciństwa rodzeństwa Versace: Santo, Gianniego i Donatelli – bo Versace to nie tylko Gianni jako główne koło zamachowe, ale także zrównoważony brat Santo i rozrywkowa Donatella. Trio, któremu udało się zawojować świat mody, które to pasmo sukcesów przerwała dramatyczne śmierć projektanta.

Niektórzy z Was – nie bójmy się spojrzeć prawdzie w oczy – pamiętają z własnego życia, jak wiadomości pokazywały miejsce tragedii oraz postać projektanta. W czasach przed ogólnym dostępem do internetu część z nas pamięta sukienkę, która sprawiła, że Elizabeth Hurley pojawiła się w magazynach na całym świecie, a to wszystko przez czarną sukienkę Versace spiętą złotymi agrafkami.

Dzięki firmie Versace pojawiło się takie zjawisko jak topmodelki – Linda, Naomi, Claudia czy Cindy. Donatella obsypywała je prezentami, fundowała noclegi w najlepszych hotelach, modelki latały prywatnym samolotem Versace. To już nie były tylko ładne buzie, modelka to był Ktoś.

Foto via.

Czytając tę książkę w wielu miejscach poraża po prostu bezmiar luksusu, jaki była w stanie zafundować sobie i innym szczególnie dwójka z trojga rodzeństwa, czyli Gianni i Donatella. Jeśli chodzi o współpracę tych dwoje rozumiało się bez słów – no powiedzmy, jak na włoskie standardy i wybuchowy temperament rodem z Italii. Gianni tworzył projekty, które Donatella potrafiła bardzo dobrze zareklamować gwiazdom.

Nie wiem, jak Wam kojarzy się metka Versace – mnie przede wszystkim w pierwszym odruchu przed przeczytaniem książki przychodziły do głowy takie obrazy jak głowa Meduzy, wychudzona Allegra (córka Donatelli), kolekcja Donatelli dla H&M czy właśnie wspomniana sukienka Liz Hurley. No i jeszcze pamiętna sukienka z dekoltem do pępka, w której wystąpiła Jennifer Lopez.

Patrząc na kreacje od Versace najlepiej podsumowuje je jedno ze zdań książki: Armani ubiera żonę, a Versace kochankę. Przy okazji historii Versace pojawia się też sporo informacji dotyczących tego, co działo się u Armaniego i jak toczyła się ich rywalizacja o względy klientek.

Ciekawy jest wątek przyjaźni projektanta z Eltonem Johnem, który napisał nawet kilka piosenek na pokazy Versace (np. Into the Jungle w 1995 roku), ale przede wszystkim rola piosenkarza w wysłaniu Donatelli na odwyk – myślę, że nie będzie przesadą stwierdzenie, że dzięki jego działaniu Donatella wróciła do żywych i może dziś kontynuować pracę dla Versace.

Czy coś jest minusem w tej książce? Cóż, jak na książkę poświęconą projektantowi ubrań to ilość fotografi przedstawiających jego projekty jest znikoma, a te, które się pojawiły, są czarno-białe. Niemniej jako historia rodziny Versace i ich droga do tworzenia (ale też i upadku) imperium jest ciekawie opisana i warto po nią siegnąć. Tym bardziej, że nie jest to książka na dwa popołudnia – w końcu tych ponad trzystu tłustych stron nie da się przeczytać ot tak od razu. Jeśli zatem szukacie dobrej lektury – polecam. A przy okazji może warto poszukać albumu z kreacjami od Versace. Wtedy uczta będzie pełna.

* * *

Deborah Bell - Versace. Geniusz, sława i morderstwo, Wydawnictwo Dolnośląskie.

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=agajanas agajanas

    Bardzo podoba mi się to, co robisz. Piszę to jako raczkująca blogerka, która także ma ambicje, aby pisać recenzje z przeczytanych książek, dzielić się fascynacjami niezwykłymi osobami (także historycznymi) czy uwagami na temat tego, co widzi na wybiegu. Twój blog to wielka inspiracja i atrakcyjnie podana solidna porcja wiedzy o modzie.

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @agajanas: dziękuję za komplementy i trzymam kciuki za Twojego bloga :)

  • http://www.sweterkiswetereczki.blox.pl/ edyta579

    Na prawdę interesujące.Mój blog może nie aż tak, ale zapraszam….

  • http://www.szeptywmetrze.blox.pl/ fidrygauka

    „Niektórzy z Was – nie bójmy się spojrzeć prawdzie w oczy – pamiętają z własnego życia, jak wiadomości pokazywały miejsce tragedii oraz postać projektanta.”

    No przecież to było tak niedawno :)

    Co do samej książki, to w biografiach jest coś wciągającego. Choć często – jak piszesz – porażają odmiennością, niekonwencjonalnością. Ja sobie często zadaję pytanie czy to możliwe, żeby aż tyle rzeczy wydarzyło się w życiu jednego człowieka?
    Widocznie nam szaraczkom nie dane jest to objąć naszym skromnym umysłem :)

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @edyt579: dziękuję :)

    @ fidrygauka: no więc właśnie :) Może to kwestia bycia we właściwym miejsu, czasie i z określonymi ludźmi? Na pewno sprawy nie ułatwia praca przed kompem…

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=agajanas agajanas

    Witaj. Właśnie jedzie do mnie kurierem ta książka. Nie znalazłam u Ciebie recenzji z książki Instytutu Ubioru w Kioto. Moda. Historia mody XX w. Jeśli Cie interesuje moja opinia – zapraszam do lektury i wymiany zdań agnieszkaomodzie.blox.pl/2013/03/Moje-wielkie-modowe-urodzinowe-marzenie.html. Pozdrawiam

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @agajanas: Tej książki akurat nie mam, zazdroszczę zakupu ;)

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=agajanas agajanas

    Piękna jest. Nie może więc jej u Ciebie zabraknąć. Nie w tam wyposażonej biblioteczce, jak Twoja i nie u dziewczyny z takimi ambicjami jak u Ciebie. Wszystkiego modowego z okazji Dnia Kobiet :-)