Po co nam ta cała moda?

27 lutego 2013

Po tym jak Karolina Korwin-Piotrkowska napisała, co myśli o modowych blogach na stronach magazynu „Wprost” ręce mi trochę opadły. Chciałam to jakoś skomentować, ale szczęśliwie Zombie Samurai był szybszy i trafnie podsumował wypowiedź pani dziennikarki (?). Co mi zatem pozostało?

logo-fb (1)

Co jakiś czas pojawia się tekst, którego autor lub autorka krytykuje zjawisko blogów modowych czy konkretną jej postać. Zapewnia to niewątpliwie rozgłos opisującym zjawisko, bo uderz w stół, a blogerki się odezwą. I blogerzy zresztą też. Niemniej w większości przypadków pozostaje pewien niesmak spowodowany dosyć wybiórczym potraktowaniem tematu – osobiście mam wrażenie, że osoby, które opisują ten rozrośnięty organizm jakim jest modowa blogosfera skupiają się przede wszystkim na osobach pojawiających się na ogólnie znanych psich portalach i traktują je jako idealne przykłady całości. Ale ponieważ wypowiedź Karoliny Korwin-Piotrkowskiej jest kolejnym kamyczkiem rzutującym na to, jak postrzegane są osoby, które interesują się modą i ubraniami, to spróbujmy trochę odczarować ten paskudny obraz. Zamiast narzekać, że jest źle wolałabym dziś przejść na jasną stronę mocy i pokazać, dlaczego warto zajmować się tą – powszechnie chyba uważaną za ogłupiającą – tematyką jaką jest moda.

Słyszycie czasem, że to niepoważne? „Prowadzisz bloga? O modzie? Po co Ci to?” albo „Moda to taki temat w sam raz dla kobiety”.

Po pierwsze: dlaczego zajmowanie się modą i ubiorem miałoby być gorsze od innych zainteresowań?

Dlaczego czytanie o historii ubioru, obserwowanie pokazów, kształtowanie na tej podstawie własnego gustu miałoby być gorsze od zbierania znaczków czy interesowania się II wojną światową? Jeśli chodzi o własne zainteresowania, to nie widzę powodu dla którego czytanie o historii haute couture miałoby by być gorsze od zainteresowania genetyką. To nie jest ani lepsze, ani gorsze – po prostu inne.

Po drugie: czy faktycznie kwestie związane z modą są tak trywialne, że interesowanie się nimi zostawmy jedynie rozhisteryzowanym istotom omdlewającym na widok nowego bucika?

Pomyślmy trochę szerzej: iloma rzeczami posługujemy się codziennie, żeby dobrze się czuć patrząc na siebie w lustrze? To całkiem sporo, prawda? Ktoś je wymyślił, zaprojektował i stworzył. Ile osób zostało zaangażowanych w to, żebyśmy mogli rano wyjść z domu? Ile sił i środków należało zużyć, żebyśmy mogli dziś hasać w naszych kozakach czy adidasach? Ile firm i organizacji zostało zaangażowanych, żebyśmy zdecydowali się na zakup akurat tego swetra? Czy jego produkcja przebiegła etycznie, czy może jednak nie? Jakie znaczenie mają te nasze wszystkie rzeczy? A w ogóle dlaczego coś staje się modne i akceptowane przez sporą grupę osób? Poszukiwanie odpowiedzi na te pytania powoduje, że stajemy się bardziej świadomymi (a często bardziej wybrednymi) odbiorcami ofert różnych sklepów, podejmujemy lepsze decyzje zakupowe, mamy większą wiedzę na temat trendów i tego, skąd się wzięły.

Czy ktoś chciałby powiedzieć, że to wszystko nic? Że praca, wysiłek tych wszystkich osób jest niewart naszego zainteresowania? Że to wszystko bez znaczenia? Nie warto tego rozumieć, bo lepiej być sterowanym odbiorcą kampanii reklamowych? Że nieważne gdzie i jak powstawały nasze spodnie? To, że często nie zastanawiamy się nad odpowiedziami na te pytania nie znaczy, że one są bez sensu albo gorszego gatunku. A jeśli już zabierzemy się za szukanie odpowiedzi, to sięgamy do historii, socjologii, czy etyki. Tak, tam też mieszczą się zagadnienia związane z modą i ubiorem.

Po trzecie: jako, że nie raz zdarzało mi się usłyszeć pytanie, jak zamierzam napisać doktorat z doradzania ludziom, co mają na siebie założyć, to zdaję sobie sprawę, że sporej ilości osób tak właśnie moda się kojarzy – z całym arsenałem czynności, które mają nas upiększyć. A takie czynności w oczach co poniektórych przedstawicieli naszego gatunku są niegodne poświecania im uwagi. W związku z tym ubiorem warto się zajmować o tyle, że trzeba sobie kupić rzecz, która będzie nas chronić przed zimnem lub gorącem i kropka. Cała reszta to próżność.

Czyżby? Może warto zastanowić się dlaczego za pomocą ubrania określone części naszego ciała chronimy przed wzrokiem bliźnich, a dlaczego inne podkreślamy (albo i nie)? Co to znaczy: „być dobrze ubranym”? To, co w jednej grupie będzie uznane za „piękne” inna może uznać za okaleczenia, jak np. kolczyki lub tatuaże. To, jak „ozdabiają się” ludzie jest przeciekawym tematem: wyrażają w ten sposób swoje pragnienia, obawy i nadzieje – zrozumienie tego wymaga często czasu, ale odkrycie przyczyn takich zachowań daje satysfakcję. Patrząc pod tym kątem na blogi pokazujące różne stylizacje może warto zastanowić się dlaczego taki obraz znajduje tyle zainteresowanych osób? Dlaczego dla tak wielu osób jest to ciekawe?

Interesując się modą odkrywamy nie tylko obowiązujące trendy czy kreacje z czerwonego dywanu – to jest też spory kawał historii różnych części świata, filmu, literatury czy muzyki. Moda odnosi się nie tylko do ubiorów, ale wpływa na to, czym w ogóle się interesujemy, dlaczego akurat nagle „cała Polska” tańczy, czyta Murakamiego i ogląda konkretny serial. Wiele osób wybiera określony kierunek studiów, bo akurat modna jest psychologia czy zarządzanie. Samą modą duża część z nas interesuje się dlatego, że akurat temat ten stał się modny. Część połknie bakcyla na zawsze, niektórzy za jakiś czas się znudzą, a jeszcze inni dopiero odkryją całe bogactwo tematów z modą związanych. Patrząc z tej strony trudno byłoby pokazać, że moda to coś dla półintelektualistów.

 Jakiś czas temu pisałam o stylu „na bezdomnego”? Czy taki temat – jakby na to nie patrzeć z modą związany – jest trywialny, niegodny zainteresowania dziennikarskiego pióra czy klawiatury? Czy dyskusja nad autorytetami w modzie jest nieistotna?

Jeszcze słówko na temat blogów zwanych modowymi: w ramach potępiania tego zjawiska i wskazywania przedstawicielek (bo to przede wszystkim panie) jako istot pozbawionych rozumku spotkałam się z kilkoma argumentami, które chciałabym przytoczyć – i postarać się na nie odpowiedzieć.

Zacznijmy od tego: czy bloger/ka to zło wcielone, które atakuje nas swoimi stylizacjami czy opisami, a my za tymi wyborami idziemy jak owce na rzeź, bezwolni i zaczarowani? I potem rzesze małych i większych dziewcząt i chłopców „też tak chcą” – a to wszystko wina tych blogerek-materialistek. Cóż, nikt nikogo nie przymusza do oglądania tych stron, naprawdę: można ich nie oglądać, jak się coś komuś nie podoba. A po drugie: jakie to wygodne zwalić całą winę na taką czy inną blogerkę. A wychowanie w domu to gdzie?

Pojawia się też kwestia rozbudzania naszych apetytów konsumpcyjnych: blogerki podobno promują styl życia skupiony na jego materialnej stronie. Proszę, nie zwalajmy na blogerki pokazujące nam ładne rzeczy, że nie potrafimy się opanować od kupienia kolejnej rzeczy bardzo podobnej do tej, którą już mamy – albo zupełnie niepotrzebnej – bo ktoś nam to pokazał na blogu. Tak, na blogach pojawiają się różne ładne rzeczy, często drogie – no i co z tego? Ci, którzy szukają blogów proponujących minimalizm w życiu, znajdą je. Jest coś takiego, jak własny wybór i może warto z niego skorzystać.

Po raz kolejny warto też przypomnieć, że to nie grzech zarabiać na tym, co kogoś kręci, choćby to był – zgroza! – blog modowy. Jeden sfrustrowany pracownik mniej. Naprawdę, są gorsze rzeczy od chęci osiągnięcia estetycznego wyglądu.

Tyle a pro pos blogów ze stylizacjami.

Oczywiście, jest wiele przykładów, które można przywołać, żeby zburzyć ten nieco lepszy obraz spraw związanych z modą, który staram się krótko odmalować. Ale szczerze wątpię, że kolejna krytyka, drwina czy szyderstwo z modowej blogosfery poprawi jej jakość w jakimkolwiek stopniu, choć takie teksty idą jak burza przez internet. Rzecz w tym, że pisanie o kimś, że „jest gupi” jest dużo łatwiejsze niż postaranie się o względnie obiektywny obraz opisywanego zjawiska. Uważam, że można swobodnie dyskutować z tekstem: pokazywać za pomocą kontrargumentów, że ktoś się myli i dlaczego, że popełnia błędy językowe i wskazać poprawną formę, również dyskutowanie o technice i jakości zdjęć – wszystko to jest do przyjęcia. To jest dla mnie właściwy sposób, jeśli już ktoś koniecznie chce wykazać czyjąś ignorancję. Natomiast wyrażanie się o kimś per „głupiutka” czy „niezbyt lotna” to żadna kontrowersja czy pokazywanie „prawdziwego” obrazu zjawiska, tylko zwyczajny brak kultury osobistej.

Na dziś zatem tylko krótka konkluzja: nie ma się co zniechęcać niezrównoważonymi tekstami, które z modowej blogosfery robią siedlisko niskich lotów. Jak komuś zależy na promowaniu dobrego wizerunku mody, to trzeba robić swoje jak najlepiej, a czas pokaże, kto miał rację. No i chyba każdy samodzielnie potrafi odpowiedzieć sobie na pytanie: czy w kwestii oceny jakości modowej blogosfery autorytetem jest dla mnie istota obgadująca na wizji mniej lub bardziej znanych celebrytów?

  • http://www.jagadesign.com/ jagnesjag

    Modologio Droga, mam obawy, że jesteśmy połączone jakąś dziwną nicią, bo napisałaś dokładnie wszystko to, co sama w chęcią bym powiedziała (ale nie zrobiłam tego, bo nie potrafię tak pięknie, spójnie i rzeczowo jak Ty!). Dzięki za ten tekst. Pozwoliłam sobie zapisać go na dysku i obiecują czytać za każdym razem, kiedy najdą mnie chwile zwątpienia w prowadzeniu bloga. Dzięki!

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @jagnesjag: cieszę się, że brzmi to zrozumiale i ciekawie równocześnie :) Każy sobie czasem wątpi, więc pomyślalam sobie, że tak na przedwiośniu przyda się trochę optymizmu. A co do owych nici… a co innego może łączyć blogerki do spraw mody? ;)

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=nana.n nana.n

    Świetny tekst. Każę go przeczytać każdemu kretynowi który znowu spyta „studiujesz architekturę ubioru? Moda? Chcesz być bezrobotna całe życie? Zajęłabyś się czymś pożytecznym” No bo oczywiście statystycznemu Kowalskiemu wcale nie jest potrzebna ta cała „MODA”. Bo po co? To tylko jakieś tam szmatki i fatałaszki. Bo stworzenie kolejnego nowoczesnego modelu samochodu jest osiągnięciem ważnym, ale stworzenie niesamowitego kroju sukienki, wyprodukowanej ze świetnych materiałów to kompletna bzdura. Najlepiej żebyśmy się ubierali tak samo. Nie chodźmy do teatrów, kin, muzeów. Nie obcujmy ze sztuką.
    Kompletne bezsensowne myślenie.
    Bo za modą idą miliardy pieniędzy, miliony zatrudnionych pracowników, nie tylko projektantów, ale także technologów, konstruktorów. Ale to jest przecież mało ważne. Po co nam ta moda?
    Ten temat został idealnie podsumowany w filmie „Diabeł ubiera się u Prady” gdzie w tej już chyba po stokroć omawianej scenie Miranda Pristley opowiada o dwóch „takich samych” niebieskich paskach.
    Jeszcze raz, świetny tekst,
    pozdrawiam
    nana

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @nana.n: bardzo mi się podoba Twoje porównanie do tworzenia nowego samochodu, bardzo. Ilości też robią swoje – szkoda tylko, że tak mało osób zwraca na to uwagę. A czasem jak myślę o tym stereotypowym Kowalskim czy Kowalskiej, co to modę potępiają, to chciałabym im zaproponować, żeby po prostu ubrali się w jakieś skóry z dziurą na głowę i przepasali paskiem. Często będzie to lepiej chroniło przez pogodą niż zaprojektowane przez kogoś ubranie – bo w końcu to bez znaczenia. Dziękuję za pochwałę :)

  • http://wwww.wloczykijka6.blogspot.com/ wloczykijka6666

    Będzie mi trochę trudno, bo na facebooku już napisałam swoje odczucia a nie chce się powtarzać. Moda to ne tylko szmaty, buty i torby. To też sposób w jaki urządzamy pokój czy ścinamy włosy. Tak jakoś dziwnie jest określić, że np. fotel na złotych nogach i z purpowym obiciem (coś takiego – us.123rf.com/400wm/400/400/victorias/victorias1108/victorias110800147/10350728-nowoczesne-fotel-barokowy-dekoracyjne-ramki-w-luksusowe-wna–trze.jpg) dotyczy ,,mody” pewnego okresu. Co innego z łatwością powiedzieć, że np. interesowanie się modą jest puste, bo moda to ciągła potrzeba zmian i wprowadzania nowych trendów (coś takiego jak twierdzi Simmel). Nie zgadzam się z tym, bo człowiek może nie zwracać uwagi na trendy, ale nie da się być kompletnie obojętnym na to co nas otacza i co wkładamy na siebie. Nawet ci, którzy podchodzą do tego na zasadzie ,,nie obchodzi mnie jak wyglądam” też celowo wybierają ciuchy, które mają być nijakie. Krętka blada, wyszło strasznie nieskładnie…na usprawiedliwienie dodam, że ciężko wbić się w punkt widzenia osoby, która uważa modę za coś głupiego.

  • http://www.blox.pl/html?page=userProfilePreview&username=muzealnemodyblogspotcom muzealnemodyblogspotcom

    Wiesz, do tego, co piszesz, ja bym jeszcze dodał linkę (nie mogę teraz tego znaleźć) do Twoich własnych przemyśliwań, na temat rodzajów blogów o modzie. To wydaje mi się tez istotne, bo autorka tekstu we Wprost wrzuciła wszystko do jednego wora, a przecież sami wiemy, że blog o modzie blogowi nie równy….

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @wloczykijka6666: zacznijmy od tego, że podlinkowany fotel jest fantastyczny – normalnie, widzę się w nim w całej okazałości ;) Co do Simmla: jemu chodziło o to, że coś takiego jak moda zaspokaja dwie potrzeby człowieka – potrzebę przynależności do określonej grupy i równocześnie potrzebę wyróżniania się na tle tej grupy. A zmiana jest podstawową cechą mody, to fakt. Przykład osoby, która podałaś, to bardziej taki typ, który ma swój własny styl, pewnie ogólnie zna trendy, ale wybiera z nich tylko to, co jest zgodne z jego/jej osobowością, resztę zostawiając na boku choćby to nie wiem, jaki krzyk mody był. Trudno być zupełnie wolnym od mody, to nawet te osoby, które celowo nie chcą żyć w zgodzie z najnowszymi trendami, paradoksalnie muszą je znać, żeby przypadkiem ich nie powielić. Ciekawe uwagi, dzięki.

    @muzealnemody: ten wpis, o którym piszesz, to: modologia.blox.pl/2012/06/Najlepszy-blog.html Ten propnowany przeze mnie podział blogów da się obronić, ale niestety nie obejmie całkiem sporej grupy blogów o mieszanej tematyce z naciskiem na temat „moda”. I to jest klops. Pewnie za jakiś czas znowu się za to zabiorę, ale póki co, jestem ciut w impasie w tej kwestii.

  • http://www.efektyuboczne.blogspot.com/ efekty_uboczne

    Ostatnio, czytając książkę „źle urodzone” (o nie, jestem blogerką i czytam książki… pewnie zburzę tym niektórym światopogląd…), zwróciłam uwagę na słowa jednego z architektów, na temat postawy Polaków wobec ich pracy. Niestety nie zapisałam sobie tego cytatu, ale brzmiał on mniej więcej tak – „Polacy lubią oceniać. Nikt nie będzie kwestionował pracy lekarza, ale pracę architekta – owszem. Bo architekturę wszyscy widzą, lubią się znać i sądzą, że powinni się wypowiedzieć” (cytat to nie jest, ale sens zachowany). To chyba problem nie tylko architektury. Mam wrażenie, że moda jest jedną z tych dziedzin, którą po prostu lubi się oceniać. Każdy wie, co jest w sklepach (to działa też poprzez zasadę negacji, która już tu była wspomniana – nawet jeśli nie obchodzą mnie trendy, na wszelki wypadek je podpatrzę, żeby przypadkiem nic takiego na siebie nie założyć), wypowie się, że to jest bluzka, a to spodnie, wie czym jest Zara i jakąś gazetę z sesją celebrytki widział. No to zna się na modzie. I może oceniać, wypowiadać się, krytykować… krytykować projektantów, krytykować całą branżę – stylistów, modelki, blogerów. Mam wrażenie, że mniej więcej taki schemat jest tutaj odtwarzany, wszyscy mówią, że „oni zrobiliby to lepiej”, nieważne, czy chodzi o naszycie dziesięciu tysięcy kryształków na suknię, prowadzenie bloga, czy stylizowanie sesji zdjęciowych…
    Z tym łączy się patrzenie z góry i słowa pogardy. To smutne, świadczy o strasznym zamknięciu umysłu, zerowej kreatywności. Przecież można się interesować wszystkim – w wolnych chwilach zbierać znaczki, uprawiać sport, sklejać modele. Nieważne co ktoś robi, to piękne, jeśli ma jakąś pasję, zainteresowania (chociaż mam wrażenie, że coraz częściej na listę zainteresowań wielu ludzi wpisuje „hejtowanie”) – przecież o to właśnie chodzi, że każdy jest inny, lubi coś innego. Różnorodność jest świetna, inspirująca (mnie inspiruje to, że ktoś ma jakąś pasję i robi coś z miłością, a nie to CO kto robi), a tutaj raz na jakiś czas zawsze wyskoczy osoba, która zetnie to wszystko i powie „Wszystkie zainteresowania świata są super, ale moda jest dla tępych lalek”. Brawo.
    A co do samych blogów – łatwo je krytykować, bo nie dość, że „namierzenie” nie należy do najtrudniejszych, to jeszcze zwykle traktuje się je jako grupę, więc wiadro na grupę przypadkowych osób chce wylać każdy. Udało im się? Robią coś, co lubią, realizują się, poznały fajnych ludzi? Nie daj boże – zarabiają?! Należy im się kara i trochę jadu, a co! Niech sobie nie wyobrażają! Nie podobają się komuś blogi o modzie? To niech ich nie ogląda. Ludzie sami są sobie winni – wchodzą na blogi, nabijając statystyki, komentują, dzięki temu dany blog ma większe szanse u reklamodawców, dostaje oferty, pojawia się w nowym miejscu…i zaczyna się od nowa. Jeśli komuś się coś wybitnie nie podoba – niech się nie katuje i tam nie zagląda. Naprawdę będzie mu lepiej… Nie wiem, czy to tylko moja logika jest taka dziwna, ale jeśli czegoś nie lubię i coś mnie nie interesuje, to po prostu na taką rzecz nie zwracam uwagi.

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @efekty_uboczne: nic dodać nic ująć, choć od czasu serialu Dr. House lekarze też mają przechlapane ;) Mnie w ogóle bardzo interesuje, gdzie będą blogi i dziś znane osoby z blogosfery np. za 10-15 lat. To jest dopiero perspektywa :)

  • http://ich4pory.blogspot.com/ misself

    Ludzie myślą skrajnościami – albo ktoś jest zupełnie niezainteresowany kwestiami swojego wyglądu, myje się szarym mydłem i szamponem familijnym, bo cały swój czas poświęca na rozwijanie swego wnętrza – albo pompuje energię w tusze do dolnych rzęs, baskinki i oxfordy, przez co nie zostaje mu w ogóle czasu na intelektualne rozrywki. Wniosek z tego jest taki, że wszystkie zakonnice mają IQ 200 i potencjalny doktorat, a wszystkie blogerki modowe są puste i głupawe.

    Róbmy swoje :-) Pozdrawiam – blogerka niemodowa, która również często słyszy, że nie ma życia i zajmuje się pierdołami ;-)

  • http://modologia.blox.pl/html modologia

    @misself: na śmierć zapomniałam o tym „argumencie”, że ludzie prowadzący blogi nie mają życia ;) Nie ma to jak czarno-biała wizja rzeczywistości – może i dla wielu czytelna, ale daleko od rzeczywistości.

  • http://ich4pory.blogspot.com/ misself

    Takie myślenie jest po prostu łatwe – dlatego takie powszechne.

  • http://www.welldressedmind.blox.pl/ well-dressed_mind

    To dziwne, że koniunkturę na blogi modowe krytykuje osoba, która nie miała problemu żeby być częścią (równie pustego jak niektóre blogi) programu Top Model. I jakoś nie przeszkadzał fakt, że program ma żenująco niski poziom, seksistowskie podteksty, a siedzący obok koledzy jurorzy inteligencją i kulturą osobistą nie grzeszą…
    Wkurza mnie to. Tym bardziej, że wiem, że w sieci istnieją fajne, wartościowe blogi modowe. Moda nie wyklucza myślenia. A mój wpis welldressedmind.blox.pl/html/1310721,1179650,17.html?15 niech będzie wyrazem absolutnego poparcia dla postu Po co nam ta cała moda?

  • Kayka Sadowska

    BINGO