Cuda niewidy Husseina Chalayana

15 maja 2013

Trudno byłoby mi podpisać się pod stwierdzeniem, że czekałam rozpalona na ten album, albo, że Hussein Chalayan to mój guru projektantów. Owszem, kojarzyłam kilka jego najbardziej znanych projektów, jak kolekcja kreacji, do których materiały przez jakiś czas leżały zakopane w ziemi i ulegały degradacji (kolekcja „Cartesia” z 1994 roku), a także kolekcję, w której podczas pokazu modelki z dostępnych na scenie mebli tworzą własne kreacje (kolekcja „Afterwords” z 2000 roku). „Interesujące” – stwierdziłam i niejako poszłam sobie dalej.

Potem jednak przeczytałam książkę o minimalizmie w modzie (jej czas jeszcze nie nadszedł na blogu, ale kiedyś w końcu się tu znajdzie) i znów zahaczył mnie ten Chalayan prostą białą sukienką z kapturem, który przywiódł mi na myśl nakrycie głowy zakonnic (kolekcja „Airborne” z 2007 roku). Ten projekt utkwił mi w głowie i został w niej na dłużej.

A potem pojechałam na toruńską wystawę „Cuda Niewidy” skuszona między innymi nazwiskiem tego projektanta. Na wystawie można zobaczyć jego film „Absent presence” (2005), w którym Chalayan komentuje (na swój bardzo autorski sposób) „neurozę i paranoję wokół problemów terroryzmu i podejrzeń wobec obcokrajowców oraz twardą politykę Wielkiej Brytanii w sprawie imigrantów i azylantów”.

Kim u diabła jest ten Chalayan, że tak sobie komentuje rzeczywistość?

Może znacie zdjęcie z okładki? Zrobił je w 1998 roku Richard Avedon. Projekt pochodzi z kolekcji „Panoramic” z tego samego roku. W tej kolekcji projektant chciał „stworzyć uniform, którego nie będzie można opisać” nawiązując w ten sposób do znanego cytatu autorstwa filozofa języka Ludwiga Wittgensteina „o czym nie można mówić, o tym należy milczeć”.

Próba stworzenia kolekcji dosłownie nie do opisania wydaje mi się nieco karkołomna: zanim przeczytałam opis kolekcji od razu przyszły mi na myśl dwa obrazy. Najpierw muzułmańskie czadory, zaraz potem kosmiczne nakrycia głowy z kosmicznej kolekcji Pierre’a Cardin. (Dobrze, przyznam się, że był też obraz trzeci: kiedyś był w telewizji taki serial o rodzinie, której głowy miały właśnie taki jajowaty kształt. Rodzina była pozaziemska. Niestety tytułu nie pamiętam.)

Wracając do Wittgensteina: mam wrażenie, że ten cytat jest dosyć często przywoływany wraz z innym cytatem tego filozofa, w myśl którego granice naszego języka są granicami naszego poznania. Pytanie, czy Chalayan chciał stworzyć taką właśnie kreację, której nie tylko nie będziemy potrafili nazwać, ale również i zrozumieć – skoro nie potrafimy jej opisać i w jakikolwiek sposób sobie „przetłumaczyć” na zrozumiałe dla nas terminy. Jednak czy zawsze potrzebujemy języka, żeby móc sobie coś przekazać? Pomyślmy o muzyce: nie trzeba znać zapisu nutowego, żeby móc zrozumieć emocje grających (a przynajmniej nie jest to zawsze i bezwzględnie konieczne). Zatem niekoniecznie nasze poznanie jest ograniczone tylko do tych zjawisk, które potrafimy konkretnie nazwać – bo czasem słowa nie są potrzebne, aby zrozumieć przekaz.

Inna sprawa: w książce znajduje się zdjęcie 11-letniego Husseina, w tle widać książkę zatytułowaną „Aircraft”. W wywiadzie projektant przyznaje, że chciał zostać pilotem, a od lat podróżuje samolotem między Cyprem, skąd pochodzi, a Londynem, gdzie mieszka obecnie.
A potem oglądamy projekty jego autorstwa, jak na przykład sukienka, którą można złożyć i wysłać w kopercie z charakterystycznym dla przesyłem lotniczych szlaczkiem:

Foto: Airmail Dress (1999), projekt – Hussein Chalayan / materiały prasowe CSW.

A potem rzut oka na kolekcję „Echoform” (1999), do której inspiracją były samochody i samoloty, poprzez które Chalayan zastanawia się nad relacją między prędkością a ciałem. Części sukienek sterowane elektronicznie od razu przywołują na myśl skrzydła samolotu, ale budzą też pytania o zastosowanie najnowszych technologii w projektowaniu ubioru. Może tego rodzaju ubranie doprowadzi do powstania odzieży, która równocześnie będzie naszym środkiem transportu?

Z kolei w męskiej kolekcji „Place/Non-place” (2003) pojawiły się metki w ubraniach zapraszające do spotkania w określonym miejscu na lotnisku Heathrow około dziesięciu miesięcy po pokazaniu kolekcji. Jak myślicie, ile osób odpowiedziało na to niestandardowe zaproszenie? Jedna. A dokładnie to jeden, bo był to mężczyzna, który był właścicielem kurtki z kolekcji Chalayana. Przyszedł po prostu z ciekawości: jak będzie wyglądać spotkanie osób noszących rzeczy tego projektanta? co to będzie za wydarzenie? …

I tak strona po stronie świat Chalayana zaczął mnie pochłaniać. Niby środki użyte w albumie projektanta są powszechnie znane: wywiady, opisy kolekcji, zdjęcia ubiorów, szkice projektanta (te ostatnie dla mnie szczególnie ciekawe, to dawały poczucie podglądania przez ramię, jak wygląda proces tworzenia kolekcji), ale sposób ich zestawienia z przemyśleniami projektanta nierzadko zaskakujący, a dla mnie dodatkowo – zmuszający do myślenia, komentowania i dyskutowania. Nie mogłam lepiej trafić.

Książka jest podzielona na kilka części według motywów charakterystycznych dla całej dotychczasowej twórczości Chalayana, m.in. temat metamorfoz, migracji czy wspomnianej prędkości i ruchu. Czytanie/przeglądanie albumu można przeprowadzić na dwa sposoby, trochę przypominające mi „Grę w klasy” Cortazara: albo strona po stronie odkrywamy poszczególne pola zainteresowań projektanta, albo korzystając z zamieszczonych na końcu w porządku chronologicznym opisów kolekcji.

Są też w tej książce dwa projekty, do których chciałabym kiedyś jeszcze wrócić: jednym z nich jest kolekcja „Afterwords” (2000), która jest chyba jedną z bardziej poruszających wśród pomysłów Chalayana. Drugiego projektu na razie nie zdradzę, ale przyznam się, że dawno żaden okołomodowy pomysł aż tak mnie nie wyrwał z mojego ogólnego samozadowolenia.

Album zdecydowanie polecam i równocześnie przypominam, że w najbliższy weekend w Toruniu można wspomniany na początku film z Tildą Swinton w roli głównej obejrzeć w Centrum Sztuki Współczesnej. Nie jest to jedyna atrakcja przygotowana w przez CSW w ramach Nocy Muzeów, zajrzyjcie na stronę wydarzenia i … do zobaczenia w Toruniu!

* * *

Hussein Chalayan (2011), wydawnictwo Rizzoli New York