Homo Pradens

15 sierpnia 2013

W końcu i nareszcie udało mi się przeczytać książkę „Prada. Obyczajowy fenomen”. Lektura trochę musiała odleżeć, dojrzeć, i? Jeśli szukacie lektury na trwający właśnie nieco przedłużony weekend, to czas spędzony z Miuccią i Patriziem będzie całkiem przyjemny.

prada1 (1)

Bohaterowie jednak nie od razu przypadli mi do gustu, bo wiara w horoskopy minęła mi w okolicy lat nastu, a tu okazuje się, że pani Prada całkiem poważnie do tego podchodzi, a sam Autor książki już na wstępie dobija historię tego interesującego domu mody twierdzeniem o roli wielkich nosów dla odniesienia sukcesu. Duży nos wyczuwa bowiem lepiej, skąd wieje korzystny (dla biznesu) wiatr. Choć może powinnam ową wróżbę potraktować bardziej serio i powiązać pewne niekorzystne życiowe wydarzenia z brakiem okazałego nochala?

Gwiazdy gwiazdami, ale życiowy i biznesowy duet Miuccia Prada plus Patrizio Bertelli od spotkania w 1977 roku przez niemal cztery dekady toczy do przodu markę Prada – od funkcjonowania w zakresie sklepu Prady w galerii Wiktoria Emanuela II w Mediolanie po ogólnoświatową markę. Dziadek Miucci otworzył swój butik w 1913 roku i zajmował się sprzedażą wszelkiego rodzaju torebek, walizek i dodatków ze skór tak egzotycznych jak skóra słonia, morsa czy różnorakich wężowatych (i teraz liczba czytających spada, bo co to za promocja produktów ze skóry … choć od razu przychodzi mi do głowy pytanie, czy sto lat temu istniały jakieś grupy lub stowarzyszenia zajmujące się ochroną jakichkolwiek ginących gatunków przed zakończeniem żywota w postaci konfekcji? Jak dotąd nie natknęłam się na taką informację).

Jakkolwiek dziadek Prady prowadził swój biznes z sukcesem, to dopiero wkroczenie do akcji Patrizia Bertelli pchnęło markę do rozszerzenia asortymentu o obuwie. Chociaż Miuccia była sceptyczna wobec tego pomysłu, to ostatecznie pomysł Patrizia wszedł w fazę realizacji i okazał się strzałem w dziesiątkę. Dzieje współpracy tej pary potwierdzają po raz kolejny, że w tym biznesie układ osoba kreatywna plus osoba zajmująca się stroną biznesową jest najlepszym możliwym rozwiązaniem. Inne przykłady? Proszę bardzo: Yves Saint Laurent i Pierre Berge, Giorgio Armani i Sergio Galeotii, Valentino i Giancarlo Giammetti, czy Gianni Versace i jego brat Santo.

Zanim Prada zajęła się projektowaniem ubrań, ćwiczyła się w trudnej sztuce pantomimy, a następnie studiowała nauki polityczne. Określana mianem „komunistycznej snobki” chodziła na manifestacje, rozdawała czerwone ulotki – przy tym zawsze ubrana jako „dziecko-kwiat”, ale takie z górnej półki: w ciuchach od Yves Saint Laurent’a i szmaragdowej bransoletce. Zderzenie obrazu tej młodej, włoskiej komunistki z systemem, jaki panował w naszym kraju daje dosyć ostre zestawienie fascynacji Zachodu ideologią komunizmu a jego realnym obliczem na wschód od Odry.

Odkładając jednak na bok sympatie polityczne projektantki i upodobania astrologiczne, jej osoba w trakcie lektury budzi moją nieodpartą sympatię. Przede wszystkim ze względu na wizję marki, która opiera się trendom, zmierzając w stronę wypracowania własnego stylu, czasem może nadmiernie krytycznie określanego mianem „na brzydulę”: bo te stroje takie pensjonarskie, bo nie podkreślające biustu i pośladków, a do tego jeszcze bulwersujące skarpetki do sandałów – kwestia budząca sporo komentarzy, choć wydaje mi się, że akurat w wydaniu Prady jest to opcja, która daje się spokojnie wybronić. Do tego projektantka hołduje zasadzie „na strony gazet tylko po śmierci”, więc nie ma jej na portalach plotkarskich, nie jest bohaterką skandali, nie buduje wizerunku na wulgarnych przekazach. Do tego jej mąż Patrizio z uznaniem wypowiada się o starszych od siebie pracownikach, dzięki którym poznał podstawy funkcjonowania branży, a marka generalnie sprzyja zatrudnianiu osób starszych – bo mają owo tak potrzebne doświadczenie i znajomość rzemiosła, którego brakuje młodym. (I tu należy się zastanowić, czy zatem książka w ogóle jest ciekawa, skoro „nic się nie dzieje”?).

A jednak rozdział po rozdziale poznajemy jak tworzy się markę, która z każdym rokiem zwiększa swoje obroty, współpracuje z najlepszymi fotografami (Helmut Newton czy Steven Maisel – nawiasem mówiąc, ależ ten drugi jest wybredny w kwestii przyjmowanych propozycji), rozszerza swoją ofertę, zajmuje się promowaniem artystów i igra z konwencjonalnym podejściem do dokonywania zakupów.

Pytani o istotę „pradyzmu” Prada i Bertelii uznają za takową torbę podróżną z czarnego nylonu, która uosabia całkowicie filozofię firmy, łączy tradycję z nowoczesnością. Jednak w kontekście filmu „Diabeł ubiera się u Prady” (co za darmowa reklama…), najlepszym opisem filozofii marki są dla mnie słowa samej projektantki: „To prawda – stwierdza Miuccia – uwielbiam ubierać diablice, jeżeli za diabła uważamy osobę o temperamentnym charakterze, wybitnej inteligencji, osobę pełną sprzeczności i niespodzianek. W takim kontekście diabeł jest bardziej intrygujący od jakiegokolwiek dobrodusznego, ale przewidywalnego anioła”. Cóż, muszę odszukać to zdjęcie sprzed lat, w którym występuję w czerwonych rogach na głowie…

W Pradzie podoba mi się także to, że powołując do życia Fundację Prady zajmuje się promocją wybranych artystów, bawi się wzajemnymi zależnościami między światem mody i światem sztuki, ale nie podchodzi do swojej twórczości czołobitnie, nie traktuje siebie jako „projektantki-artystki”.

W książce znajduje się również osobny rozdział poświęcony pasji Patrizia: żeglarstwu i jego roli dla promowania marki Prada podczas startu w różnorodnych regatach. Ciekawy, mocno rozbudowany wątek, chwilami zastanawiałam się, czy tak naprawdę potrzeby, ale jeśli Autor chciał przedstawić „fenomen Prady” to nie mógł pominąć osoby Patrizia i jego osobistych upodobań. To w końcu połowa duetu, który pracuje na sukces, zatem dla rozumienia działalności firmy – również i niezbędny.

Drobne potknięcia w tekście, jak określenie „Senior Kurator” zamiast „Starszy Kurator” czy stosowanie słowa look, gdy można było swobodnie użyć słowa „wygląd” to już redakcyjne detale. Przymiotnik „modowy” pojawia się w kilku miejscach w książce (szczęśliwie jest używany bez przesady), więc to zdecydowanie kwestia czasu aż w końcu zostanie zaaprobowany przez słownik języka polskiego, po prostu jest nam to słowo potrzebne i cieszę się, że tłumaczka zdecydowała się na jego użycie (np. w określeniach „osoby o modowych korzeniach”, czy „modowe trendy”).

Podoba mi się również, że Wydawnictwo Dolnośląskie zdecydowało się na umieszczenie wkładki z kolorowymi zdjęciami z wybranymi sylwetkami i produktami Prady, a czego nie było w biografii Versace, która również ukazała się nakładem tego wydawnictwa. Książka nie skupia się wyłącznie na budowie i opisie kolekcji zaprojektowanych przez Pradę, ale właśnie na stworzeniu możliwie pełnego obrazu marki Prada, na którą pracuje grono osób, a nie tylko sama projektantka, i w ten sposób Autor chce oddać coś tak nieuchwytnego jak „duch” Prady. Wydaje mi się, że udało mu się uchwycić ową istotę wspomnianego powyżej „pradyzmu”, więc jeśli zastanawialiście się nad zakupem tej książki, to moim zdaniem warto.

Ostatecznie: zarówna marka Prada, Steven Maisel jak i ja narodziliśmy się pod znakiem Bliźniąt. Nie może to być przypadek, więc pozostaje mi tylko uwierzyć, że ten znak zodiaku jest skazany na powodzenie i w okolicach czwartej, może piątej dekady życia ma „swój rozpoznawalny styl” i zarabia na nim krocie. Podobno wiara czyni cuda, może i mnie się udzieli.

A na koniec: konkurs. Co można wygrać? No właśnie opisaną książkę o Pradzie. Ponieważ w moim życiu pojawiły się niemal równolegle dwa egzemplarze, chętnie przekażę jeden w dobre ręce. Na dowód, że sztuk jest dwie, załączam zdjęcie (a mój egzemplarz to ten po prawej z mazem z lakieru do paznokci), żeby komuś do głowy nie przyszło, że zczytanej książki chcę się pozbyć.

prada1 (2)

A jak konkurs, to i i jakieś reguły muszą być. No to po kolei:

1. Pytanie konkursowe brzmi: co to jest dla Ciebie „moda”? Dlaczego Cię interesuje/kręci/wkurza/jest Ci obojętna? Odpowiedzieć można albo na wszystkie człony pytania, albo na wybrane. Długość odpowiedzi – dowolna.

2. W konkursie biorą udział wyłącznie odpowiedzi zamieszczone pod tym wpisem na blogu. W konkursie nie biorą udziału odpowiedzi umieszczone na fejsbuku.

3. Konkurs trwa do poniedziałku 19.08. do 23.59. Ogłoszenie wyników nastąpi we wtorek, w godzinach popołudniowych. Zwycięska odpowiedź będzie tylko jedna. Zwycięską odpowiedź wybieram ja i tylko ja, żadne tam lajki znajomych. Osoba, która wygra książkę zostanie poproszona o podanie adresu, na który z pomocą Poczty Polskiej wyślę nagrodę.

4. W konkursie nie mogą brać blogerki i blogerzy, których mam wśród znajomych prywatnie. Choć żadna siła nie broni im udzielenia odpowiedzi na konkursowe pytanie i dzielenia się swoimi przemyśleniami.

5. Aby wziąć udział w konkursie nie trzeba lubić fanpage’a modologii: jeśli jesteś tu właśnie pierwszy raz i Twoja odpowiedź zagwarantuje Ci wygraną i interesuje Cię tylko książka – ok. Osobiście nie znoszę konkursów, w których najpierw trzeba coś „polubić” żeby móc coś wygrać, więc skoro jesteśmy w mojej piaskownicy to ja rozdzielam grabki i wiaderka. A poza tym, naprawdę są ciekawsze rzeczy do roboty niż sprawdzanie czy konkursowicze to fejsbukowi polubowicze.

6. Uprasza się o niewklejanie linków do innych stron do swoich odpowiedzi: odpowiedź ma obronić się sama.

7. Jeśli już wiesz mniej więcej, co ja myślę o modzie, to ideą konkursu nie jest wpasowanie się w moją wizję, ale przedstawienie własnego zdania. Może być o 180 stopni odmienne od mojego, byle przekonywająco uzasadnione.

Wszystko jasne?

* * *

Gian Luigi Paracchini, „Prada. Obyczajowy fenomen”, Wydawnictwo Dolnośląskie.

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu za przesłaną książkę.

  • Gosia

    Moda dla mnie to stuprocentowa sztuka. Każdy jej aspekt pośrednio lub bezpośrednio ma związek właśnie ze sztuką. Największym fenomenem są ubrania haute couture, które bez wahania można pokazywać w muzeach i galeriach sztuki. Poza tym moda towarzyszy nam każdego dnia bez względu na to czy ktoś się nią interesuje czy też nie. Nawet jeśli ktoś chciałby chodzić nago to i tak jest to swego rodzaju trend.

  • Piotr Dowski

    „choć od razu przychodzi mi do głowy pytanie, czy sto lat temu istniały
    jakieś grupy lub stowarzyszenia zajmujące się ochroną jakichkolwiek
    ginących gatunków przed zakończeniem żywota w postaci konfekcji? Jak
    dotąd nie natknęłam się na taką informację)”
    No to pewnie Cię nie zaskoczę, ale natknąłem się ;) Choć uwagi dotyczyły głównie ilości piór sprowadzanych na początku XX wieku celem zdobienia kapeluszy i wszystkiego innego co możliwe
    W kwestii konkursu się nie wypowiadam, bo należę do szczęśliwców znających Cię prywatnie :)))

    • http://www.modologiablog.pl/ modologia

      Wiedziałam! Uderz pytaniem, a uzyskasz odpowiedź od swojego Ulubieńca ;) Jak jedno z nas zacznie kończyć zdanie, które zaczyna drugie, to zaczniemy się martwić ;)

  • Joanna

    Moda to życie- styl bycia, sposób realizacji siebie, moja pasja, codzienność, marzenia, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. To tu i teraz ale także to co za chwilę. Moda to szansa na ciekawsze życie. Ot co.

  • CauseLoveIt

    Dla mnie moda jest odkryciem sprzed roku. Nigdy, ale to przenigdy nie sądziłam , że mnie zainteresuje ani zaintryguje. Ale stało się od kiedy po prostu zaczęłam się przyglądać ubraniom noszonym przez ludzi na ulicach. W małym miasteczku wszyscy wyglądają jednakowo…Jednak podczas mieszkania na Zachodzie zobaczyłam jak różnorodna może. Np dziewczyna na moje oko ok 15/16 lat ubrana w prosty beżowy sweterek, spódnicę pamiętającą czasy naszych babć i czarne pantofelki. Wyglądała świetnie, choć nie była wcale modna/ trendy. Dlatego moda to też dla mnie takie odkrycia, stan „aha!”, w którym zawsze coś zaskakuje. Połączenia tkanin, koloru, w których kompletnie bym nie szukała inspiracji, no bo jak to może być by mieć TYLKO (!?) długą dzinsowa koszulę ,balerinki i wyglądać jak milion dolarów? :)

  • Ola

    Moda to dla mnie przede wszystkim tymczasowy trend, który w zależności od czasu i miejsca ciągle się zmienia, dając nam wybór. Czy chcemy być ‚modni’, czy raczej czerpać z własnych zasobów ‚modowych’, bo z kolei głęboko wierzę, że takie również zasoby istnieją – choćby ubrania przerobione na własną rękę. Myślę, że moda jest dla niektórych inną formą wpasowania się w otoczenie lub -jak dla mnie- garścią inspiracji, z której mogę wybrać dowolne elementy w których najlepiej bym się czuła, odpowiadają moim zainteresowaniom, wyobrażeniom, nawet charakterowi czy preferencjom muzycznym. Moda pomaga mi pokazać co lubię, jaką mam estetykę, co jest mi bliskie, co czuję, choć brzmi to trochę infantylnie. Często posiadam także rzeczy, które już dawno wyszły z ‚mody’, ale kryją w sobie wspomnienia. ‚Piękno’ przedmiotu nabiera wtedy zupełnie innego znaczenia. Mam nadzieję, że mój styl i moja prywatna ‚moda’ odzwierciedla również jaka epoka jest mi najbardziej bliska pod względem kultury ‚wyglądu’ i szacunku do kobiety. Spódniczki odsłaniające co najmniej pół tyłka zdecydowanie nie są dla mnie. Ważną dla mnie rzeczą jest to, aby ubrania dopasowały się do mnie (choćby pod względem pogody ;) a nie ja do nich. Najbardziej irytuje mnie pod względem trendów i mody fakt, kiedy stoję na przystanku, a inne dziewczyny trzęsą się z zimna. Być może, moda wymaga poświęceń, a ja niestety nie jestem rycerzem modowego-wybiegu, żeby ją spełniać. Mogę jedynie pójść na kompromis, wybrać detale, które lubię i dopasować pod siebie. Czyni to ze mnie trochę ‚wygodnego’ kanapowicza, ale oświadczam, że dresy na co dzień są mi zdecydowanie obce! Przynajmniej w mojej ‚prywatnej modzie’ :)

  • Marta

    Dla mnie moda to czas, coś trwającego a jednocześnie przemijającego. Moda to coś co mnie cholernie kręci. Nie ma w niej sztuczności czy nienaturalności. Jest regularność, która sprawia, że jest tak uniwersalna. Mimo iż trendy są znane odpowiednio wcześniej, zwykle są dla mnie zaskoczeniem. Uwielbiam modę ponadczasową-czyli tę, która nawiązuje do klasyki. Można z nią zrobić dosłownie wszystko. Poprzez kolory, dodatki, niebanalne cięcia powstają prawdziwe dzieła sztuki. Ale moda to nie tylko, haute couture czy zwykłe pokazy mody. To przede wszystkim ludzie na ulicy, których codziennie mijam, którzy dużo o sobie mówią nie odzywając się wcale. Te ciekawie postaci są moją inspiracją. Ich ubiór świadczy o kreatywności, wyczuciu smaku, stylu, naturalności, wrażliwości i osobowości. Nie podoba mi się moda, którą pokazują blogerki. Regularnie przeglądam te bardziej znane blogi i wydaje mi się, że prezentowane tam ciuchy, nawet te markowe, nie spełniają w pełni swojej roli. Umiejętność zrobienia zestawu nie jest niczym wymyślnym. Owszem, wygląda to estetycznie, ale sztucznie. Dopiero założenie jakichś „starych” szmat, znalezionych na strychu, i obudzenie w nich nowego ducha jest czymś niesamowitym. Moda jest trochę jak Biblia, jak mówi K. Lagerfeld. Aniołkami są modelki, a wiernymi- odbiorcy mody. Moda oddziałuje na wszystkich, niezależnie czy tego chcą czy nie. Jest trochę dyktatorem, któremu nie wszyscy się podporządkowują a i tak w końcu podążają jego torem.

  • Hania

    MODA
    To ten cudowny dreszczyk emocji podglądacza, sąsiadki z vis-a-vis, która przez lufcik obserwuje wielkie pokazy oraz ich mniej lub bardziej udane uliczne odzwierciedlenia; to bezustanne tłumaczenie, że moda to nie ‚tylko ciuchy’, ale całkiem spore źródło wiedzy ogólnej; to osobiste, stereotypowe rozczarowania przed własną szafą i fantastyczny sposób na estetyczny relaks :-))

  • Anka

    Moda to dla mnie sposób na wyrażenie siebie. Trochę denerwują mnie powielane zasady, że osoby noszące XL zdecydowanie i niepodważalnie muszą unikać wzorzystych alladyn, niskie długich spódnic a biuściaste golfów. To, w co się ubieramy i co wybieramy z bogatej oferty sklepów, projektanów czy second handów wyraża nas i…jest modą. Nieważne, z jak wysokiej półki.

  • Przyjaciółka Ani

    W każdym człowieku jest coś takiego, które z jednej strony mówi „Masz być taki jak inni”, a z drugiej mówi „Wyróżnij się, pokaż jaki jesteś, niech inni Cię naśladują”. Z Modą tak jest, że chce się być jak inni, a z drugiej strony pokazać, że jest się kimś wyjątkowym. Nie chodzi już tylko o ubrania (które teraz noszą nazwę Ciuszki), ale o wszystkie aspekty naszego życia. Modą jest to co jemy, to jak poruszamy się po mieście (w Warszawie moda na rowery), to gdzie spędzamy czas wolny, jak go spędzamy, a w końcu z kim go spędzamy. To co współcześnie jest dla mnie zaskakujące to nie ma jednej Mody. Są mody środowiskowe, kulturowe czy lokalne. Modą jest wszystko. Z przemijalnością Mody (choć trafniej użyć określenia trendów) jest jak z pogodą: Pogoda jest zawsze, może być tylko słoneczna lub deszczowa, dobra albo zła, a i tak nikomu się nie dogodzi, bo każdy człowiek ma różne potrzeby.

  • Alicja Maksimowski

    Już nie mogłam się doczekać opinii o tej książce mojej ulubionej „modowej”;) recenzentki!!!
    Ja podczas czytania niejednokrotnie traciłam wątek. Zdania są rozbudowane i mają specyficzna konstrukcję. Nie umniejsza to absolutnie wartości treści. Niemniej jednak parokrotnie musiałam powtórnie przeczytać dany akapit.
    Chętnie zrzucę to na swój sposób czytania – zawsze szybko bo jeszcze tyle nieprzeczytanych książek:)
    Pozdrawiam

    • http://www.modologiablog.pl/ modologia

      Dziękuję dziękuję :) Na budowę zdań nie zwróciłam uwagi, ale może to dlatego, że po pięciu latach tekstów z historii filozofii rzadko trafiam na konstrukcje, których nie da się rozgryźć ;) P.S. No ba, oczywiście, że tak :)

  • Anna Kutyłowska

    Dopiero przy pisaniu tego teksu zaczęłam głębiej myśleć o
    modzie o jej tak wielu obliczach i znaczeniu w naszym życiu. Bardzo ciężko
    chyba ogarnąć w pełni jej znaczenia. Moda jest dla mnie synonimem kobiety,
    którą jestem, którą chciałaby się stać. Każdy ma swoje wyobrażenie mody dla
    mnie ma miliony odsłoń. Moda jest tajemnicza, uwodzicielska, kapryśna,
    nieprzenikniona, zmienna, mająca klasę, dziwna, nudna, obojętna, specyficzna,
    odrzucająca. Dla mnie osobiście jest fascynującym
    zjawiskiem który mnie zawsze ciekawi i inspiruje. Na co dzień raczej modowo nie
    wyróżniam się lecz uwielbiam patrzeć z boku i szukać w innych odwagi by w pewnym
    momencie poznać siebie na tyle by wiedzieć w czym mogę odrodzić się jako rajski
    ptak. Każdy może znaleźć miejsce dla siebie w świecie mody jeżeli tylko zechce
    przestąpić próg tej krainy. Dla jednych jest wszystkim, całym życiem ,pasją,
    misją, sposobem wyrażenia siebie – swojej postawy, poglądów, protestu jak
    również czymś na czym mogą zarobić. Jest czynnikiem który łączy ludzi w różne
    subkultury jak również dzieli. Moda jest tworem wyobraźni ludzkiej, którą
    możemy na swój sposób przekształcać i naginać do swoich potrzeb tworząc swoja
    przestrzeń. Kogo obchodzi czy innym pasuje :)

  • Karola

    Kilka lat temu moda kojarzyła mi się tylko i wyłącznie z ubraniami. Nie widziałam żadnego sensu w zagłębianie się w tak banalną rzecz. Jednak w liceum zaczęłam interesować mnie historia i sztuka. Moje zdziwienie, że byłam w błędzie, było ogromne. Jak się okazało moda nie odpowiada tylko na pytanie: „Co dziś na siebie włożyć ?”. Nie spodziewałam się że jej pojęcie może być tak rozbudowane i głębokie. Wciągnęła mnie.
    Jest dla mnie zagadką. Mimo tego, że ciągle drążę w poszukiwaniu czegoś nowego, czuję że nie mogę ani nadrobić zaległości, ani jej dogonić. Zawsze kiedy czytam lub przeglądam zdjęcia, te wszystkie informacje i obrazy krążą wokół mojej głowy niczym mały helikopter, a serce mi bije jak podczas przejażdżki na roller coasterze. Czasami zastanawiam się, czy po zamknięciu książki/laptopa wszystko nie ucieknie, ale jak do tej pory mały helikopter sprawdza się i wraca :)
    Moda budzi we mnie chęć do odkrywania, jest dla mnie jak wir, z którego jeszcze (na szczęście) nie udało mi się wydostać .

  • walentynka

    Moda jest dla mnie tajemnicą i zaskoczeniem. Dawniej była dla mnie obojętna, momentami nazywałam ją nawet nudną. I nagle bam! – nastąpił taki moment, że zaszła mnie od tyłu i zainteresowała. Nawet mimo mojej ignorancji parła dalej, aż całkowicie wciągnęła mnie do swojego świata. Teraz towarzyszy mi codziennie i nie wiem czy w przyszłości nie będzie mi jeszcze bliższa. Może pokieruje moim życiem, a może zostanie tylko pasją. Codziennie wkurza mnie tym, że jest taka nieprzewidywalna, a jednocześnie sprawia, że kocham ją bo lubię być zaskakiwana. Jest zagadką, którą „czytam” parę razy dziennie, a mimo to nie potrzebuję jej zrozumieć ani zgadnąć.

  • Antonina

    Moda? Ubrania? Sztuka? Kiedyś powiedziałabym, że wszystko to co innego. Nie odkryłabym różnicy między torebką Chanel a Michaela Korsa.
    Parę lat temu odkryłam jednak, że wiele rzeczy w modzie, jest sztuką. Taką najczystszą sztuką, której nie da się podrobić. Nie jest ona jedynie luksusowym dodatkiem do naszego wizerunku, który możemy zmieniać wraz z porami roku, ale jest częścią nas. Jest czymś co nosimy w sobie, czymś co wykorzystujemy w wyrażaniu siebie.Dodatkowo mode tworzą przeróżni ludzie – projektanci, modelki, ale głównie my sami. Bo to własnie my, wchodzimy do sklepu i kupujemy te ubrania, wybieramy te torebki i tworzymy tą sztukę. Nie każdy potrafi zrobić to z jakimś kanonem piękna, podporządkować się trendom na kolejny sezon, ani dobrać do siebie rzeczy tak, by wyglądało to na jedną całość, lecz to własnie my jesteśmy modą.
    Dzisiaj moda jest dla mnie wyzwaniem. Po przejściu się po tym świecie, wiem, że chciałabym tu zostać na dłużej. Robić coś związanego z tą branżą i ubiegać się o miejsce przy tworzeniu tej sztuki. Bo to nie blichtr, przepych czy skomplikowany język tworzy modę, tylko ludzie, którzy codziennie się ubierają.
    Czym jest dla mnie moda? Wyzwaniem, a za parę lat pewnie powiem, że wszystkim.

  • Zola

    Moda to głupota :)

  • Magda

    W dzisiejszym zabieganym świecie, w którym króluje szybkie i tanie jedzenie, moda również staje się szybka i relatywnie niedroga. Już w samej definicji słowa „moda” pojawia się wyrażenie „krótkotrwała popularność”. Gdybym więc powiedziała, że lubię modę, to mogłabym skłamać. Poprzez sympatię do mody rozumiem zainteresowanie
    nowymi trendami i podążanie za nimi (bo po co je śledzić, jeśli nie zamierza się do nich dostosowywać?). W tym miejscu muszę więc wyznać, że nie jestem modna. Nie oznacza to jednak, że nie przywiązuję wagi do tego, co noszę. Lubię ładnie wyglądać, pewnie jak każda kobieta, ale cenię tylko te ubrania, które dobrze leżą na mnie, a nie na manekinie w sklepie lub na modelce. Wybierając swoje ubrania inspiruję się wieloma osobami, pochodzącymi z różnych miejsc i epok. Jestem indywidualistką i wszystko, z czym się spotykam, co poznaję, staram się dopasować do siebie. To samo staram się robić z tą nieszczęsną „modą”.
    Mieszam wybrane elementy, eksperymentuję, poznaję nowości i tzw. klasykę, dużo czytam, oglądam fotografie, filmy i wybieram dla siebie to, co najlepsze. Być może nie każdemu podoba się efekt mojej zabawy z modą, ale to jego problem, nie mój. Nie pozwalam przelotnej modzie decydować o moim wyglądzie, bo to ja sama dyktuję, co akurat jest modne w moim świecie ;)

  • Dominika

    M oja
    O drębna
    D emonstracja
    A sertywności

  • Lady Pasztet

    Lubię konkursy, gdzie można wygrać książki, więc spróbuję. Nie cierpię mody rozumianej jako podążanie za trendami, które bardziej unifikuje niż różnicuje. Nie podobają mi się współczesne mundurki rodem z Inditexu. Nie lubię wycierania sobie usteczek frazesami o tym, że moda to moja pasja, bo znam inne rodzaje pasji na świecie. Jeśli cokolwiek pociąga mnie w tych wielkich naziwskach to obietnica jakości, która pozwala z danym przedmiotem się zżyć. Sukienka kupiona za niemałe pieniądze, która będzie wyglądać dobrze przez kilka lat, tak, aż stanie się częścią mojego wizerunku. Buty, których nie ma żadna ze znajomych, bo są właśnie „moje” choć kupiłam je w sklepie znanej marki. Lubię przedmioty, nie ukrywam tego. Torebki, paski, buty, szale, sukienki czy marynarki to rzeczy, z którymi potrafię się zżyć i nie są mi potrzebne nowe co sezon. W tym wydaniu moda to jakość, która trwa i wpasowuje się w nowe trendy czasem mniej lub bardziej dyskretnie. To skupienie się na detalu, dla innych niedostrzegalnym czy też nieistotnym, ale dla mnie znaczącym. To dostrzeganie drobnostek w stroju fajnie ubranych ludzi, którzy mają fantazję. Moda to torebki „do kościoła” mojej babci, to oddziedziczone po mamie skłonności ku żakietom i spódnicom w literkę A. To dobry, elegancki zegarek. I korale. Korale muszą być, szyja bez korali jest zupełnie naga.

  • Iza

    Moda to dla mnie hasło obecnie mocno zdewaluowane. Nagminne odtwórstwo, za pozwoleniem lub nie, pracy i procesów twórczych projektantów, które odziera ich z niepowtarzalności. Coraz częściej za coś „modnego” uznajemy to, co widzimy w witrynach sklepów w galeriach handlowych, które niewiele różnią się od siebie. Jeszcze kilkanaście lat temu modny był ktoś, kto wyznaczał kierunek, wybijał się na tle tego, co było wokół. W tej chwili całe chmary nastolatków uważają się za „modne” i wdzięcznie publikują praktycznie te same zestawy na swoich personalnych blogach. Dużo bliższe jest mi hasło „styl”, który charakteryzuje osobowość niezależnie od aktualnych modowych trendów.

  • Aleksandra

    Moda dojrzewała we mnie latami. Jako
    dziecko czy nastolatka nie cierpiałam sukienek, przebierania, modnisiowania. Uważałam,
    że to próżność i odnoszenie się z własną fizycznością. Z czasem jednak
    zauważyłam, że reklamy domów mody w magazynach sprawiają mi większą satysfakcję
    niż niektóre teksty w nich zawarte. Odkryłam, że moda może być sztuką. Moją
    prywatną, cieszącą duszę. Gdy widzę piękne ubranie czy stylizację: na żywo bądź
    w mediach, mój żołądek się uśmiecha i robi się tam ciepło. Moda karmi moje
    zmysły. Zaskakuje. Budzi zachwyt. Czasem zdziwienie.

  • woopinka

    Dobre pytanie! Dopiero kiedy je przeczytałam zaczęłam się zastanawiać: moda co to właściwie jest? Cóż może nie jest to zbyt oryginalny początek, ale tak właśnie było. Pierwsza myśl…czy poliestrowe szmatki dostępne od bazarku aż po projektantów (nie piszę wielkich, bo czy tacy jeszcze istnieją?) są modą??? Myśl druga czy niemalże architektoniczne konstrukcje haute couture mają cokolwiek wspólnego z ubiorem. Dla mnie nie, choć niezaprzeczalnie są sztuką; piękną i urzekającą.
    Ja się w modzie pogubiłam, myślę że moda w sobie też się pogubiła. Jakiś rok temu obiecałam sobie mocne postanowienie poprawy…nie kupię więcej poliestru!!! Nie zawsze mi się to udaje, choć znacznie mniej go w mojej szafie. Metodą prób i błędów znalazłam krawca, ze starej dobrej szkoły krawiectwa, który jest w dodatku przeszczęśliwy gdy przynoszę mu materiał i może uszyć coś od początku do końca. (Jego praca na dzień dzisiejszy polega tylko na przeróbkach rzeczy z second-handu.) Jednak poliester czai się na każdym rogu. Zaproponowano mi ostatnio „tweed”, który spokojnie można prać! Niestety znaczna część tego „tweedu” była udawana właśnie przez włókna poliestrowe. Grrr!!!

    Reasumując: Moda jest w nas, każdy ma swój styl, niech tylko przestanie kopiować ubiory „znanych” blogerek i pomyśli co chciałby mieć w swojej szafie. Co pasuje do niego i pozostałych rzeczy. I znajdźcie dobrego krawca w okolicy…to niestety gatunek na wyginięciu!!!

  • Antek Karolin

    Czym jest dla mnie moda?

    Mój stosunek do niej, tak jak moje preferencje, sposób postrzegania, zmienia się nieustannie.

    I to właśnie jest, z nią związaną , dla mnie, największą inspiracją. Moda, tak jak architektura, rysunek , malarstwo , czy fotografia.. jak każda twórcza dziedzina, jest dla mnie częścią pewnej „całości” , ewoluującej twórczej natury człowieka.

    Jeśli przyglądamy się bliżej nowym krojom ,które nas zachwycą, czy utworom np John’a Cage’a, dowiemy się , bądź domyślać się możemy ,wyczuwać, odczuwać, jaki wpływ mogło mieć i co , co spowodowało wykonanie takiego właśnie a nie innego wzoru, dźwięku, przestrzeni etc.. Zaczynamy postrzegać szerzej, widzimy jaśniej jaki wpływ mamy na siebie nawzajem, i jak twórczo można wykorzystać piękną myśl, uczucie, emocje, pamięć, wspomnienie…

    To inspiracje życia.

    I kiedy coś się wali, z którejś „strony” , mamy poczucie, wiemy że nadchodzi moment odbudowania, odświeżenia, moment na przyjście czegoś nowego, i ekscytującego.

    Moda jest dla mnie jednym z „nośników” , częścią , jedną z molekuł, nierozerwalnie połączoną z innymi dziedzinami, kreatywnego ludzkiego myślenia, uczucia.

    Jako dziecko (rocznik 82) dorastałam w domu wypełnionym stosami wykrojów Aenne Burdy, zdobycznymi francuskimi czy niemieckimi katalogami. Futerał maszyny zabierał mnie i zgraję miśków na wycieczki w kosmiczne przestworza, szpilki stawały się torem slalomu gigantu, cienie nożyc krakały na ścianach pokoju…

    Wyobrażałam sobie że rozmawiam z Coco przymierzając perły Mamy.
    Później bunt ,grunge, Curt Cobain, Gaultier, Vivienne Westwood, martensy, które uwielbiam do dziś.
    Na studiach egzystencjalizm, minimalizm, guru totalny – Yohji Yamamoto
    Teraz Maison Margiela, Hussein Chalayan.. Uwielbiam dziewczęcą Stellę McCartney, futuro retro Mucci Prady. To dla mnie jedni z mistrzów w swojej dziedzinie, każdy z nich z zupełnie innym przesłaniem, stylem.
    Muccia przypomina mi elegancję mojej Babci, jest w jej projektach klasyka przeniesiona w przyszłość, z dawką humoru, mrugnięciem i dystansem. Jest Damą. Ciekawie byłoby otrzymać książkę i móc poznać ją bliżej.

    Pozdrawiam serdecznie
    czytelniczka anna.

  • Ola

    Na prawdę ciężkie pytanie. Myślę, że ludzie obecnie błędnie definiują słowo moda. Według nich jest to pewnego rodzaju zjawisko – podążanie (głównie w kwestii ubioru) za ogółem. Często ubieramy na siebie coś kompletnie do nas nie pasującego tylko dlatego, że dziesiątki ludzi nas otaczających ma coś identycznego. Ludzie wychodzą z mylnego założenia, że skoro koleżanka ma różowe klapki, a zarabia całkiem nieźle, to jest to równoznaczne z faktem, iż jest to modne.

    Głupotą jest też podążanie za rzeszą blogerów, noszących jakikolwiek element z najnowszej kolekcji. To, że kilkunastu z nich ubiera jeansowe spodenki, nie oznacza, że są one modne.

    Subiektywnie uważam, że moda wiąże się z klasą. Klasę się ma, albo się jej nie ma. Tak samo jest z modą. Nie można być odrobinę modnie ubranym. A ubranym modnie oznacza dla mnie być ubranym z klasą. Nie chodzi mi tu o konieczność codziennego ubierania się w koszulę i ołówkową spódnicę. Sęk w tym, aby nosić ciuchy ponadczasowe, pasujące do naszej figury i stylu życia, wykonane z dobrych materiałów, być może także od porządnych projektantów, lecz nie jest to wyznacznik.
    Osobiście nie nazwałabym kobiety ubranej w poliesterową sukienkę modną, nawet gdyby owa sukienka została kupiona w sieciówce/ na wyprzedaży/ w second hadzie, a jej krój i kolor powalałby na kolana. Modną kobietą jest dla mnie ta, która ubierze skórzane buty (a nie te ze skaju czającego się na każdym bazarze), torebkę nie rażącą wielkim logo informującym, jak była droga, klasyczne jeansy podkreślające figurę i najzwyklejszą lnianą / bawełniną / jedwabną bluzkę w kolorze, który najbardziej lubi. To jest właśnie dla mnie moda.

  • Kamila Kyrcz

    Dla mnie moda to tak po prostu i przede wszystkim biznes. Jak, w każdej innej branży, nie ma w niej miejsca na sentymenty. Jak to Heidi mawiała w Project Runway „One day you are in, next day you are out”. Pod płaszczem trendów, magazynów, bajecznych modelek i projektantów, jak wszędzie indziej kryją się wyniki finansowe. Nikt nie wspomina już domu mody Christian Lacroix, który nigdy nie zakończył sezonu na plusie, nikt nie ma sentymentów jeśli chodzi o możliwe zyski (warto poznać historię grupy LVMH i to jak budował ją Bernard Arnault – jak np. pozbawił rodzinę Celine wpływów na rozwój marki czy chociażby historia z Galliano), nikt nie myśli o wielkich kreatorach i co z się z nimi teraz dzieje np. Christophe Decarnin, a wszyscy wiem jak w modzie nic nie jest dzisiaj przypadkowe. Koniec końców nie o sztukę samą w sobie chodzi, lecz o sztukę zarabiania, nakręcania sprzedaży, tworzenia potrzeby posiadania torebki za kilka tysięcy euro – liczą się wyniki i tym stała się dla mnie moda. Tak więc moda to biznes i z chęcią dowiem się jak ten biznes robi Prada i jak to się dzieje, że płasz z najnowszej kolekcji kosztuje ponad $$$ 140 000 :)

  • Magda

    Czym jest dla mnie moda? Chyba dopiero odkrywam czym moda moze dla mnie być…. Bardzo mnie za to interesuje sama historia mody. Na przykład to, że przez zbyt mocne zaciskanie gorsetów przez wiele lat, damy mogły doprowadzić do swojej śmierci(przez przebicie narządów wewn. żebrami), co jak dla mnie jest interesujące-po drugie, ile one znosiły mąk żeby tylko wpasować się w ówczesny kanon piękna…. Tak samo Frida Kahlo – podobno spędzała nawet kilka godzin dobierając biżuterię i ubrania zanim gdzieś wyszła, po to tylko żeby ładnie wyglądać. Podziwiam to, bo nie wiem czy chciałoby mi się poświęcać temu aż tyle czasu. Ciekawe też są stroje „do czegoś” – choćby do walki… „zbroja” samurai cała z bambusa… malowanie twarzy przed bitwą, ozdabianie ciała/tatuaże z henny przed ślubem… moim zdaniem to też się wpisuje w modę, choć jest bardziej tradycyjne, charakterystyczne dla danego regionu, co jednak także kształtuje to, jak ludzie się prezentują.
    Podoba mi się bardzo kunszt z jakim były szyte ubrania, suknie w dawnych czasach… kiedy można je zobaczyć w muzeum zachwycają. Jakość wykonania, dbanie o szczegół. Aż żal się robi, że akurat ten aspekt przeminął jeśli chodzi o masową skalę.

    W dzisiejszych czasach podoba mi się to, że właściwie każdy może sobie wybrać (nie tak jak dawniej) to czym chce chodzić, popróbować w czym dobrze się czuje.

  • Carla

    Pojęcie ‚MODA’ skrywa chyba najwięcej znaczeń, a ich odkrywanie zajęło mi najwięcej czasu i ewoluowało wraz z moim dorastaniem. Z początku myślałam, że modą jest to, co zostało wylansowane przez wielkie domy mody i uwiecznione przez modowe magazyny. Trwałam w tym przekonaniu dość długo, wydając oszczędności ze świnki na ni to modne, ni oryginalne rzeczy, bardziej kiepskiej jakości imitacje. Kiedy już dotarło do mnie, że moda nie opiera się tylko albo i wcale na pokazach i Annie Wintour, która karierę rozwija lub zaprzepaszcza marzenia o świecie mody, ale jest to przede wszystkim wyrażanie siebie za pomocą ubrań. Niestety, myślenie to nie jest jasne dla wszystkich, toteż można zauważyć, stojąc w kolejce na PKP, że wielu homo sapiens nosi się tak samo. Gdzie się podział indywidualizm, ja się pytam?! Odpowiedz można by długo szukać. A zatem, czym jest moda? Moda to taka czarna świnia – trzeba znaleźć równowagę pomiędzy ‚ubraniem’ a ‚przebraniem’ i w całej tej nagonce sieciówek zachować swoje prawdziwe ‚ja’ bez uruchamiania ‚alter ego’, które idealnie wpasowuje się w dziwne, odgórnie ustalone konwenanse.

  • Milena

    Często spotykam wiele osób ubranych jednakowo. Zakładają coś bo uważają że jest modne, trendy. Ja nie widzę w tym żadnego sensu. Moda jest dla mnie zabawą, a nawet śmiem twierdzić, że sztuką. Staram się zakładać to, co pasuje do mnie w stu procentach, wyrażam w ten sposób siebie. Nie ubiorę czegoś tylko dlatego, że ‚w tym sezonie kratka króluje na wybiegach’. Nie oznacza to jednak, że nie interesuję się modą, a wręcz przeciwnie, wiem co obecnie jest modne, oglądam pokazy, przeglądam blogi etc. Ale jest to dla mnie tylko inspiracją, nie daję się zwariować.

  • Michalina Sławińska

    Hmm…moda. Ciekawe pojęcie. Czerpie z wielu dziedzin. Moda to rzemiosło,sztuka,design ale również zaczerpnięcie z wielu nauk i profesji. . To różne klocki, które po ułożeniu dają jedną całość.
    Moda to zbyt szerokie pojęcie, często zawężane do ubioru.
    Czy moda mnie interesuje? Oczywiście,że tak. Kocham czytać o haute couture.
    Jednak nie podążam za „modą”. Staram się tylko by spełniała ona w moim życiu wyznaczone cele.

  • Dizabela

    Moda? Dziś? Na pewno jest powrotem do czasów dzieciństwa. Tylko czyhałyśmy z siostrą, kiedy mama zarządzi pranie firan, aby choć trochę się w nie poowijać, tworząc własne kreacje. I to nic, że kurz drażnił nam gardła i parskałyśmy jak parowozy.
    Myszkowałyśmy po strychu w domu dziadków wyszukując przedziwne ciuchy i buty, chyba jeszcze sprzed wojny. Jako dzieci polowy lat 70-tych czekałyśmy na paczki od rodziny z zagranicy. Do tego zapamiętale projektowałyśmy własną modę,częściowo były to projekty autorskie, częściowo kolaże z wykorzystaniem
    fragmentów kreacji wycinanych z czasopism – ”Kobiety i Życia”, „Przekroju”. O zgrozo, jak można było tak profanować Barbarę Hoff, wycinając z jej projektu zaledwie rękaw…Nagle nasze zainteresowanie modą się skończyło. Dlaczego? Nie potrafię
    odpowiedzieć na to pytanie, choć często sama je sobie zadaję. Zawodowo nie jestem związana z branżą mody, choć – zależy jak spojrzeć – może te drogi nie rozeszły się aż tak daleko. Dziś moda to dla mnie przede wszystkim nasza historia i to ta drugiej połowy XX wieku, ze sztandarową Modą Polską i Telimeną na czele. Trochę bawię się w detektywa, w miarę możliwości, bo o źródła wcale nie tak łatwo. Próbuję więc śledzić losy projektantów, przyglądać się temu, co wyszło spod ich rąk, co ich różniło i dlaczego szli tą, a nie inną drogą. Czy ciągle tworzą, czy żyją? (Choćby zmarła w 2012 roku Magda Ignar upamiętniona w ciepłym, pełnym anegdot tekście na blogu Hanny Gajos).
    Też serce stanęło mi z zachwytu nad „kapeluszem z piórami”, o którym pisze Pani na swoim blogu w recenzji ze spotkania z Grażyną Hase. Szczerze się uśmiechnęłam, bo znałam to cudo już wcześniej. Żałuję, że względy zdrowotne nie pozwoliły mi obejrzeć wystawy „Elegancja Francja”, ani też wziąć udziału w żadnym z
    wykładów. (Proszę się nie martwić – to tylko albo aż trudna ciąża) Wracając do tematu…Wczoraj, już w łóżku, nagle przypomniałam sobie o Bernardzie Fordzie Hanaoce. A co z nim? Kolejny wielki zapomniany, przynajmniej w dzisiejszej kulturze masowej. Więc może moda dla mnie, dziś trzydziestolatki z dużym plusem, to trochę historia z dreszczykiem, trochę kryminał, czasem romans, tropy, ślady, ślepe zaułki, nieznane lądy i oceany. Bez urazy, ale myślę, że więcej ma do odkrycia niż Rewolucja Francuska. Nie ocalimy „naszej” mody, nie pamiętając o tych, którzy ją tworzyli.

  • Łukasz

    Moda to z jednej strony mechanizm społeczny, a
    z drugiej projektowanie ubioru i cały biznes z tym związany, który, swoją drogą,
    również podporządkowany jest owemu mechanizmowi chwilowej fascynacji i
    późniejszej rezygnacji. Osobiście myśląc o modzie – myślę o tej drugiej opcji,
    jednak nie w wydaniu (nie obrażając tu nikogo) „blogerek modowych” (absolutnie
    nie chodzi mi o Ciebie modologio ;) ); stylizacji dnia; ślepego podążania za
    trendami czy obsesją metek. Mnie najbardziej interesuje moda, która jest trudna
    do zakwalifikowania, taka, która rozmywa granice między „modą” a „sztuką”,
    między „kreatywnością” a „komercją” czy „projektantem/fotografem” a „artystą”.
    I dlatego też bardziej cenię sobie Elsę Schiaparelli niż Coco Chanel, Alexandra
    McQueena niż Johna Galliano czy Eugenia Recuenco niż Terry’ego Richardsona.

  • Anna Ro.

    Moda jest dla mnie dziedziną sztuki,
    może jeszcze nie równą literaturze czy malarstwu, ale mająca z
    nimi pewien wspólny mianownik (jest bardziej użytkowa, stąd
    „niższy” status jako sztuki, ale z drugiej strony – wymaga od
    twórcy podobnych kompetencji, podobnie szczegółowych). Co mnie w
    niej interesuje? To, że jest żywa, że szybko się dezaktualizuje
    (paradoksalnie to zaleta!). Jeśli trzymać się definicji, że jest
    rodzajem sztuki, to jest to sztuka o niezwykle szerokich horyzontach,
    sztuka, której nic nie ogranicza i która na bieżąco może czerpać
    swoje inspiracje zewsząd: z historii, z innych miejsc na Ziemi, z
    literatury/filmu, z popkultury, etc. Co mnie w niej wkurza? To, że
    wyzwala często ślepy konsumpcjonizm i właśnie względy
    ideologiczne hamowałyby mnie przed kupieniem absurdalnie drogiego
    ubrania czy dodatku. Ale moda mnie nie wkurza. Ani na pewno nie jest
    mi obojętna. Moda jest potrzebna. Mam poczucie, że wypada mieć
    pojęcie na jej temat, że rozpoznanie na pierwszy rzut oka jakiegoś
    charakterystycznego elementu (czerwona podeszwa Louboutin czy
    pikowana torebka Chanel) należy do obycia kultruowego tak, jak
    znajomość ważnych filmów albo książek.

  • Sylwia Starska

    Pojęciu „moda” nadano dzisiaj, nomen omen, łatkę zainteresowania jedynie ubraniami, skupienia się na przebierankach, kolorowych ciuszkach. Czasem postrzega się ją ogólnie przez pryzmat próżnego biznesu lub szerzej – globalnych trendów. Ja jednak proponuję bardziej holistyczne spojrzenie na to pojęcie.
    Dla mnie moda to władza. Ten kto wyznacza trendy, ten ma władzę – zarówno nad całym społeczeństwem, jak i nad, zdawałoby się nonkonformistyczną, jednostką.
    Moda wyznacza kierunek, w którym należy podążać, aby nie wypaść z obiegu, pozostać ‚in’, udowodnić, że jest się na bieżąco z zachodzącymi w społeczeństwie zmianami – przecież człowiek sukcesu, szczęśliwy i spełniony nie może być niemodny!
    Podobnie wszyscy Ci, którzy buntują się przeciwko uleganiu modzie, pozostają pod jej wpływem. Bez świadomości tego, co jest modne, nie wiedzieliby jaki inny kierunek obrać.
    Nikt, kto żyje wśród innych ludzi, nie pozostaje obojętny wobec mody.
    Dlatego właśnie, moda to władza, a dyktatorzy trendów mają możliwość (z której skwapliwie korzystają), aby manipulować rzeszami ludzi.

    I to mnie właśnie w modzie najbardziej fascynuje – jak w zawoalowany sposób można sprawować kontrolę nad umysłami i zachowaniami społeczeństw.

  • Sylwia S.

    Pojęciu „moda” nadano dzisiaj, nomen omen, łatkę zainteresowania jedynie ubraniami, skupienia się na przebierankach, kolorowych ciuszkach. Czasem postrzega się ją ogólnie przez pryzmat próżnego biznesu lub szerzej – globalnych trendów. Ja jednak proponuję bardziej holistyczne spojrzenie na to pojęcie.
    Dla mnie moda to władza. Ten kto wyznacza trendy, ten ma władzę – zarówno nad całym społeczeństwem, jak i nad, zdawałoby się nonkonformistyczną, jednostką.
    Moda wyznacza kierunek, w którym należy podążać, aby nie wypaść z obiegu, pozostać ‚in’, udowodnić, że jest się na bieżąco z zachodzącymi w społeczeństwie zmianami – przecież człowiek sukcesu, szczęśliwy i spełniony nie może być niemodny!
    Podobnie wszyscy Ci, którzy buntują się przeciwko uleganiu modzie, pozostają pod jej wpływem. Bez świadomości tego, co jest modne, nie wiedzieliby jaki inny kierunek obrać.
    Nikt, kto żyje wśród innych ludzi, nie pozostaje obojętny wobec mody.
    Dlatego właśnie, moda to władza, a dyktatorzy trendów mają możliwość (z której skwapliwie korzystają), aby manipulować rzeszami ludzi.

    I to mnie właśnie w modzie najbardziej fascynuje – jak w zawoalowany sposób można sprawować kontrolę nad umysłami i zachowaniami społeczeństw.

  • Adrianna

    Moda jest dla ludzi, nie ludzie dla mody. Moda jest zatem dla mnie narzędziem, idealym instrumentem wyrażania siebie, manifestacją stylu i poglądów. Zaryzykuję stwierdzeniem, iż modą sesnu largo wspisuje się w kanon zaintersowań każdego z nas. Czyż ktoś z Państwa nie chce być postrzegany jako człowiek modny, nowoczesny, otwarty na inspiracje? Dziś moda to synonim bycia na czasie, nadążania za gonitwą trendów, ale też pochodna próżności. Być może znaczenie tego słowa niesamowicie spowszedniało, być może moda jest nadużywana. Zgodzę się. Moda straciła wartość sztuki dla waloru użytkowego. Ale czy to coś złego? Moda sesnu strico, moda wysokich lotów, pokazy haute couture są fanaberią naszych czasów. Jest to idealny, bardzo żyzny i płodny grunt wielkiego świata, by uprawiać na nim, pod płaszczykiem sztuki, biznes, pieniądze i karierę. Jako młoda i niedoświadczona osoba i studentka powinnam wierzyć w ideały. Niestety, kocham modę i piękno, jednak traktuję ją tylko jako miłą i ciekawą odskocznię od codzienności. Niejako jest to pewna infantylna z form hobby i zaintersowania. Dziś już nie wiążę swojej przyszłości z tą kategorią, choć jeszcze nie tak dawno marzyłam o pracy w tej dziedzinie. Marzenia się spełniły, a po nich pozostał tylko żal i zniesmaczenie. Szanuję modę i jej wizualne inspiracje, natomiast z determinacją sprzeciwiam się i neguję towarzyszącą jej otoczkę biznesowo – marketingową. Co smutne, jestem świadomowa, iż pieniądzę to nierozerwalne tło, konieczny element, by ten złożony twór, który nazywamy modą mógł oddychać ( a w konsekwencji – sapać ). To zabawne, ale oczami wyobraźni czesto personalizuję modę postrzegając ją jako ogromny żółty balon, który będąc w centrum zaintersowania jest już na skraju wysokich lotów i zbliża się do spektakularnego stanu autodestrukcji. Być może dziwna wizja, ale morał dość przejrzysty i prosty – z modą trzeba uważać i nie dać się zwariować. To recepta wydana po osobistej diagnozie.

    Pozdrawiam i gratuluję bloga,
    Adrianna.

  • Małgorzata Goszaja Rybak

    Moda to wirus na własną prośbę. Gdy raz się go od kogoś – bądź nie wiadomo skąd – przeniesie, nie ma zmiłuj. Nie jestem na bieżąco z tym co prezentują projektanci. Nie przepadam za inspiracjami w modzie, których jest od groma na blogach np. prezentujących street style. Większą radochę mam podczas zauważania nietypowych ciuchów, np. spódnicy Prady we wzór ust w SATC. Zwracanie uwagi i kupowanie ze względu na jakość ciuchów i dodatków to komfort, ale modę widzę bardziej gdzie indziej. Począwszy od wyszukiwania ciekawych strojów bohaterów w filmach jak np. Robert Redford i jego garnitur w ,,Żądle” po obserwowanie identycznie ubranych nastolatek na rynku. Czasem moda drażni, np. gdy dobry fotograf pokazuje w sesjach osoby, które ewidentnie nie powinny być promowane. Lub gdy nagle pierwsze kolekcja projektanta pewnego domu mody z tradycjami to bunt prawie jak za czasów debiutu Marca Jacobsa pod znakiem grunge. Jednak te kłótnie o sposób przedstawienia danej kolekcji , zastanawianie się np. ,,czy aby projektant ciut za dużo nie skopiował od innego” są nie do końca negatywne. Dzięki temu moda cały czas się zmienia i wzbudza emocje. A jeśli o nie chodzi to w modzie najbardziej podoba mi się, gdy przez przypadek odkryję coś, co może początkowo wydać się dziwne, ale później do tego wracam. Pierwsze skojarzenie to Rei Kawakubo i jej projekty. Żeby nie było tak oczywiście polecam obejrzeć pokaz Alexandra McQueena wiosna/lato 2001 – to właśnie między innymi jest dla mnie moda.

  • Malwina Wójcik

    Najtrudniejsze są zawsze najprostsze pytania, a kiedy ktoś nam je zada, często sporo czasu spędzamy na szukaniu składnej i niebanalnej odpowiedzi. Tak jest na pewno w tym przypadku, bo moda to termin niesamowicie trudny do zdefiniowania. Aby ułatwić nieco to zadanie, pozwolę sobie podzielić modę na tę powstałą przed i po dwudziestym wieku, gdyż moim zdaniem należą im się zdecydowanie różne definicje. Ta wcześniejsza jest dla mnie przede wszystkim wyznacznikiem władzy i pozycji społecznej. Z zasady przeznaczona dla bogatych i wpływowych. Mało w niej było miejsca na własną interpretację, miała raczej charakter dyktatury i dlatego nierzadko bywała narzędziem propagandy politycznej. Ludwik XIV na przykład utworzył oddzielne ministerstwo mody, które zajmowało się między innymi przyznawaniem praw do noszenia określonego elementu ubioru. Kiedy szlachcic takiego zaszczytu dostępował, musiał dostosować całą swą garderobę (łącznie z ubiorem służących) do tego elementu, wydając na to oczywiście fortunę i w ten sposób nie zagrażając już finansowej hegemonii króla. Dwudziesty wiek dokonał ogromnej zmiany – demokratyzacji mody. Stała się dostępna dla praktycznie każdego, w różnych cenach i rozmiarach. Dzięki temu stała się narzędziem ekspresji poglądów, osobowości i manifestacją stylu życia, odgrywając kluczową rolę w powstaniu różnych subkultur, ale również zaczęła być kojarzona z próżnością i konsumpcjonizmem. Pomiędzy modą ulicy a modą z wybiegu wytworzyła się symbioza, która dziś jest szczególnie widoczna. I tu dochodzimy do kluczowego pytania – czym jest dla mnie dzisiejsza moda? Myślę, że przede wszystkim zmianą. Ta pogoń za nowością nie jest jednak spowodowana wyłącznie czystym konsumpcjonizmem. To odbicie czasów w których żyjemy, ich ducha, kluczowych wydarzeń, naszych pragnień i obaw. Doskonałym przykładem może być moda okresu Zimnej Wojny – wyścig zbrojeń, podbój kosmosu wykreowały futuryzm – innowacyjny, ale też pełen niepokoju.

  • Wiesława S.

    Moda to osobliwe zjawisko żyjące zmianą,
    zjawisko zawsze wyrażające ducha czasów.

    Moda to stan umysłu, mówi bowiem językiem podświadomości,
    łączy się z ideami, wydarzeniami, wynalazkami.

    Moda to nie tylko ładna rzecz, którą chcą mieć prawie wszyscy,
    moda to nawet nie stan ducha,
    moda to przede wszystkim widoczna osobowość,
    mimo że ktoś ją stworzył bądź określił, ale to ja ją wybieram.

    Warto podążać za modą, nawet jeśli nie zawsze jest mi bliska.
    Tak długo jak podążam tą ścieżką, jestem otwarta na zmiany,
    ciekawa świata, ludzi i zjawisk.

    * * *
    Moda ma jedną wadę: wyglądasz podobnie jak wielu ludzi.
    I jedną zaletę: właśnie za to cię szanują ;-)

  • Clara

    Moda to sposób. Sposób życia, zachowania i ubioru (z czym przede wszystkim się ludziom kojarzy). Dla mnie moda to sposób albo na moje własne szczęście, albo na moje szaleństwo.

    Będąc maluchem, z braku lepszych rozrywek, zwróciłam uwagę na modę. Modę, która przywiązała mnie do siebie tak mocno, że nie potrafię wyobrazić sobie teraz bez niej życia. Jest czymś co zawsze było obok mnie, prawie jak najlepsza przyjaciółka. Szeptała do ucha, obrażała się, gdy była ignorowana i od czasu do czasu z przyjemnością podstawiała mi nogę. Nauczyła mnie też wielu rzeczy. Co chwile wytyka palcem i mówi: „O! Tu jestem, i tu też. Widzisz? Widzisz relacje między względnie obcymi sobie rzeczami?” Pomaga mi korzystać z tych informacji. Pomogła mi otworzyć oczy na wiele rzeczy i wzbudziła moją ciekawość.

    Świat i to co jest w okół nas nie jest przypadkiem. Tak samo jak ona. Nie wyskoczyła tak po prostu, jak klaun z pudełka. Została stworzona przez rzemieślników, którzy zrobili pudełko, pomalowali i nadali jej urok. Jak się otworzy dostatecznie szeroko oczy, to można dostrzec znacznie więcej niż powierzchowną, cukierkową i pustą otoczkę. Wielu uznaje ją za głupiutką, ale ja zawsze staje w jej obronie. Nie wiem, co prawda jak skutecznie jej bronić przed znajomymi i ludźmi, którzy po prostu jej nie rozumieją. Często ponoszę tutaj porażkę. Słaby ze mnie obrońca. Moda jest też całkowicie i absolutnie skryta. Swoją wiedzą dzieli się ze mną stopniowo. Kiedy próbuję rozgryźć jej sposób funkcjonowania, zbliżyć się bardziej niż kiedykolwiek dotąd, zazwyczaj kończę waląc głową w ścianę. Jest chyba moją najbardziej destrukcyjną znajomością na świecie. Ile łez przez nią wylałam, wiemy tylko my dwie. Ile razy krzyczałam z radości lub wściekłości, to też nasza prywatna sprawa. Niektórzy mówią, że dałam się jej zdominować inni uważają ,że mam potencjał, by być w tym pokręconym związku górą i czerpać z niego jeszcze więcej.

    Mamy dobre i złe wspomnienia. Chwile chwały i zawstydzających porażek. Zdanie najważniejszego egzaminu na uczelni dzięki rozmowie z profesorem o modzie (a egzamin był z makroekonomii!) , wywiad z Barbarą Hulanicki , a także ośmieszenie się przed Joanną Klimas lub porażka na uczelni, nad którą ciągle nie mogę przeskoczyć. Istnieją w pamięci chwile, które powodują u mnie za każdym razem łzy radości w oczach i krótki śmiech. Moda pomaga mi w parciu do przodu. Czasem razem ze mną kombinuje jak tu prześliznąć się przez problemy. Jest cwana i odważna i czasami użycza mi swojej odwagi. Patrze na nią z podziwem. Na jej obeznanie ze światem, bezczelność i łatwość jaką oddziałuje na ludzi. Jest piękna, czarująca i każdego traktuje indywidualnie nawet, jeśli większości wydaje się ,że nie zwraca uwagi na jednostki.

    Aktualnie jestem na nią jednak trochę obrażona. Straciłam wiarę w nią i to co wspólnie wyprawiamy. Przez nią wpakowałam się w kłopoty i zgłupiałam. Najchętniej złapałabym ją teraz za kudły i kopnęła zdrowo w tyłek. Mogłabym się poddać i pozwolić jej odejść, ale nie potrafiłabym. Zresztą ona i tak by nie odeszła. Czy tego bym sobie życzyła, czy nie ona zawsze gdzieś w okolicy by była.

    Nie potrafię jej inaczej opisać niż jak byt. Spędziłam z nią trzy czwarte swojego życia. Zżyłam się z nią i tylko tak potrafię na nią patrzeć. Jako coś, co odkąd pamiętam jest tu, obok mnie. To co tutaj piszę, wszystkie moje uczucia są dla mnie w pewien sposób spowiedzią z naszej znajomości.

  • Zuzanna

    Sama bardzo chciałabym wiedzieć co to jest moda, a przede wszystkim czym jest dla mnie. Naiwnie liczę, że oglądanie filmów typu „Wrześniowy numer”, „Coco Chanel” lub pewnych klasyk kina, czytanie książek, które ukazują historię MODY (czyli również osób z nią związanych) przybliży mnie do odpowiedzi. Moda czyli jakaś totalna komercha („To jest modne” – czyli popularne? pokazywane w tych drogich magazynach?). Można to tak odczytać. Dla mnie natomiast to coś innego – to odzwierciedlanie duszy, tego co nam siedzi w głowie. I tu nie chodzi o ciuchy – niestety spotykam się ze stwierdzeniami, że osobą modną jest ktoś kto od A do Z kopiuje witrynę sklepu odzieżowego. Moda to dla mnie coś więcej niż ubrania – to zachowanie, mimika twarzy, muzyka, której słuchasz. Może to brzmi trochę śmieszne lub banalnie, właściwie sama się w tym gubię, bo wciąż do końca nie wiem czym jest dla mnie moda, a przede wszystkim czy chcę wiązać z tym swoją przyszłość. Mimo wszystko myślę, że jest jakaś odpowiedź, taka w 95% poprawna (istnieje coś takiego?) tak jak przy pytaniu aktorów dlaczego wybrali sobie taką pracę. 95% odpowiada to samo:) I trochę kojarzy mi się to z modą: przybieranie pewnej maski. Tyle, że w modzie to szukanie tej odpowiedniej. Maską jest właśnie to wszystko: ubiór, zachowanie. Maskę zdejmujemy/zrzucamy dopiero podczas snu. Może już wyszło zbyt filozoficznie, nie wiem co to jest moda, to chyba taki ogólny wniosek po tym co napisałam, aż mi żal, że tyle czasu poświęciłaś na czytanie. Ale jest drugie pytanie: dlaczego mnie interesuje (bo mnie interesuje:)). Ponieważ moda pomaga mi, w odnajdywaniu siebie, ale też w poznaniu drugiej osoby. Z tego wszystkiego nie wiem już czy całość ma jakiś sens, ale przynajmniej wyzwoliłam swoje myśli:)

    Przez przypadek się tu znalazłam, czytelniczką nie jestem i nie wiem czy w Twoje kanony się wpasowałam, choć, wybacz, nieszczególnie mnie to zajmuje:) Ale zainteresowałam się ze względu na to jak cudnie piszesz, trochę mi głupio, bo może wyjść, że chcę się „podlizać”, ale potraktuj proszę ten akapit jako osobny komentarz od anonimka.