Prada – rozwiązanie konkursu

20 sierpnia 2013

Przede wszystkim: dziękuję. Dziękuję wszystkim Wam, którzy zasiedliście do klawiatur i wzięliście udział w konkursie. Możliwość poznania, co, jak i dlaczego właśnie tak myślicie o modzie, jest dla mnie bezcenna. Rzadko kiedy udaje mi się nakłonić tyle osób do odpowiedzi na pytanie „czym jest dla Ciebie moda?”, więc tym bardziej jestem Wam wdzięczna. Myślałam, że łatwo będzie wytypować jedną zwycięską odpowiedź, ale okazuje się, że to wcale łatwe nie jest. Pasja, dowcip, zaskoczenie, mała prowokacja, zabawa słowem – wszystko, co lubię znalazłam w Waszych odpowiedziach. Sama nie wpadałabym na przyrównanie mody do „czarnej świni”, „żółtego balona” czy „wirusa”. Przestałam zupełnie dziwić się organizatorom konkursów wszelakich, że o zwycięstwie decyduje ilość polubień danej odpowiedzi, bo to zwalnia z odpowiedzialności za dokonanie samodzielnego wyboru.

Niemniej, książka – nagroda jest tylko jedna. I po kolejnej lekturze Waszych odpowiedzi zdecydowałam, że historią Prady będzie już niedługo cieszyć się Clara. Zwycięski komentarz brzmi następująco:

Moda to sposób. Sposób życia, zachowania i ubioru (z czym przede wszystkim się ludziom kojarzy). Dla mnie moda to sposób albo na moje własne szczęście, albo na moje szaleństwo.

Będąc maluchem, z braku lepszych rozrywek, zwróciłam uwagę na modę. Modę, która przywiązała mnie do siebie tak mocno, że nie potrafię wyobrazić sobie teraz bez niej życia. Jest czymś co zawsze było obok mnie, prawie jak najlepsza przyjaciółka. Szeptała do ucha, obrażała się, gdy była ignorowana i od czasu do czasu z przyjemnością podstawiała mi nogę. Nauczyła mnie też wielu rzeczy. Co chwile wytyka palcem i mówi: „O! Tu jestem, i tu też. Widzisz? Widzisz relacje między względnie obcymi sobie rzeczami?” Pomaga mi korzystać z tych informacji. Pomogła mi otworzyć oczy na wiele rzeczy i wzbudziła moją ciekawość. 

Świat i to co jest w okół nas nie jest przypadkiem. Tak samo jak ona. Nie wyskoczyła tak po prostu, jak klaun z pudełka. Została stworzona przez rzemieślników, którzy zrobili pudełko, pomalowali i nadali jej urok. Jak się otworzy dostatecznie szeroko oczy, to można dostrzec znacznie więcej niż powierzchowną, cukierkową i pustą otoczkę. Wielu uznaje ją za głupiutką, ale ja zawsze staje w jej obronie. Nie wiem, co prawda jak skutecznie jej bronić przed znajomymi i ludźmi, którzy po prostu jej nie rozumieją. Często ponoszę tutaj porażkę. Słaby ze mnie obrońca. Moda jest też całkowicie i absolutnie skryta. Swoją wiedzą dzieli się ze mną stopniowo. Kiedy próbuję rozgryźć jej sposób funkcjonowania, zbliżyć się bardziej niż kiedykolwiek dotąd, zazwyczaj kończę waląc głową w ścianę. Jest chyba moją najbardziej destrukcyjną znajomością na świecie. Ile łez przez nią wylałam, wiemy tylko my dwie. Ile razy krzyczałam z radości lub wściekłości, to też nasza prywatna sprawa. Niektórzy mówią, że dałam się jej zdominować inni uważają ,że mam potencjał, by być w tym pokręconym związku górą i czerpać z niego jeszcze więcej.

Mamy dobre i złe wspomnienia. Chwile chwały i zawstydzających porażek. Zdanie najważniejszego egzaminu na uczelni dzięki rozmowie z profesorem o modzie (a egzamin był z makroekonomii!) , wywiad z Barbarą Hulanicki , a także ośmieszenie się przed Joanną Klimas lub porażka na uczelni, nad którą ciągle nie mogę przeskoczyć. Istnieją w pamięci chwile, które powodują u mnie za każdym razem łzy radości w oczach i krótki śmiech. Moda pomaga mi w parciu do przodu. Czasem razem ze mną kombinuje jak tu prześliznąć się przez problemy. Jest cwana i odważna i czasami użycza mi swojej odwagi. Patrze na nią z podziwem. Na jej obeznanie ze światem, bezczelność i łatwość jaką oddziałuje na ludzi. Jest piękna, czarująca i każdego traktuje indywidualnie nawet, jeśli większości wydaje się ,że nie zwraca uwagi na jednostki.

Aktualnie jestem na nią jednak trochę obrażona. Straciłam wiarę w nią i to co wspólnie wyprawiamy. Przez nią wpakowałam się w kłopoty i zgłupiałam. Najchętniej złapałabym ją teraz za kudły i kopnęła zdrowo w tyłek. Mogłabym się poddać i pozwolić jej odejść, ale nie potrafiłabym. Zresztą ona i tak by nie odeszła. Czy tego bym sobie życzyła, czy nie ona zawsze gdzieś w okolicy by była.

Nie potrafię jej inaczej opisać niż jak byt. Spędziłam z nią trzy czwarte swojego życia. Zżyłam się z nią i tylko tak potrafię na nią patrzeć. Jako coś, co odkąd pamiętam jest tu, obok mnie. To co tutaj piszę, wszystkie moje uczucia są dla mnie w pewien sposób spowiedzią z naszej znajomości.

Clara, proszę o kontakt mailowy albo pod adresem dominika@modologiablog.pl, albo przez fanpage. Proszę, prześlij mi adres, pod który mam wysłać książkę. Mam nadzieję, że Ci się spodoba.

Uczestniczkom i Uczestnikom dziękuję raz jeszcze za impuls do myślenia oraz zachętę, by jeszcze kiedyś zrobić kolejny konkurs ;)

  • Dizabela

    Pani Claro, gratulacje:) Pani Dominiko – świetny wybór. Bardzo ciekawe spojrzenie, zgrabne pióro, sama przyjemność czytania. Można się pośmiać i zadumać. Nad modą – oczywiście, ale i życiem.
    Wszystkiego dobrego. A książkę, niezależnie od konkursu i tak warto mieć w biblioteczce.