Inny wymiar Chanel

23 września 2013

Wystawa w Fashion Space Gallery w London College of Fashion zadedykowana Chanel pokazuje nam malutki tylko fragment życia projektantki: jej kilkuletnią przyjaźń z kalifornijską malarką Marion Pike. Panie poznały się w 1967 roku, kiedy to Marion udała się do paryskiego atelier Chanel żeby namalować jej portret. Chanel, już wówczas po osiemdziesiątce, z palcami powyginanymi artretyzmem, nadal aktywnie pracowała. W opisie wystawy czytam, że w tym okresie swojego życia Chanel bywa przedstawiana jako osoba samotna i zgorzkniała, ale przyjaźń z malarką ma temu dominującemu obrazowi przeczyć. Panie od razu przypadły sobie do gustu: łączył je styl życia kobiety niezależnej, pasja do jeździectwa i opery, ale także fakt, że obydwie straciły mamy we wczesnym dzieciństwie. Znajomość zadzierzgnięta w 1967 roku trwała aż do śmierci Chanel w 1971.

Salę, w której umieszczono obrazy Marion Pike i pamiątki po Chanel można obejść w kilka minut, ale w gablotach czeka na nas trochę przyjemności i małych odkryć. Głównymi bohaterami są naturalnie obrazy przedstawiające projektantkę, jak na przykład ten z cyklu „Wielkie Głowy” oraz „Chanel w swoim atelier” (obydwa z 1967 roku):

IMG_0084

IMG_0076

Trudno mi było poczuć jakiekolwiek poruszenie w kontakcie z owymi dziełami, ale okazały się one ciekawe nie tyle właśnie jako samodzielne twory, ale jako tło dla sesji opublikowanej w amerykańskim Vogue’u w marcu 1968 roku. Kreacje Chanel sfotografował wówczas David Bailey i to właśnie na tle obrazów Marion Pike. I ten pomysł bardzo przypadł mi do gustu. Przede wszystkim ze względu na sposób, w jaki modelki pozują na tle obrazów, niemalże wchodząc w dialog z projektantką. Chanel – choć fizycznie nieobecna – swoją obecność bardzo mocno zaznacza dzięki takiej koncepcji sesji. Wybaczcie obecność reflektorów, ale Vogue był pod szybką, a moim prostym aparatem nie da się robić oszałamiających zdjęć.

IMG_0095

W salce umieszczono również dwa oryginalne zestawy zaprojektowane przez Chanel. Jeden z nich, z 1968 roku, jest tak bogaty – biorąc pod uwagę brokatowaty materiał i wykończenie kołnierza świecidełkami – że trudno w tym przypadku utrzymać tezę, że styl Chanel charakteryzował minimalizm. Spójrzcie sami:

IMG_0079

Kręcąc się w kółko pomiędzy gablotkami, w których umieszczono między innymi strony magazynów prezentujące kolekcje Chanel czy wspomnienia Marion Pike i jej córki na temat projektantki, natknęłam się też na list Katherine Hepburn do Marion Pike. Aktorka kreśli w nim kilka słów na temat Coco, o tym, jak bardzo poruszająca jej jej twórczość (list jest z 1970 roku). Nawiasem mówiąc, przedrukowano tylko końcową część listu, co – patrząc na te straszliwe bazgroły Hepburn – samo w sobie musiało być olbrzymim wysiłkiem. Niemniej, gratka i ciekawostka, bo raczej rzadko mamy dostęp do tego typu dokumentów.

IMG_0091Wystawa jest możliwa dzięki wspomnianej wyżej córce malarki, Jeffie, która wypożyczyła eksponaty londyńskiej galerii. Chanel konsekwentnie niszczyła dokumenty świadczące o jej przeszłości, wymyślała siebie niejako zupełnie na nowo dbając raczej o to, by jej obraz w oczach potomnych był taki, jaka sama wykreowała, a niekoniecznie zgodny z rzeczywistością. Zatem wystawa, choć niewielka, dla wszelkich chanelofili i chanelofilek jest punktem obowiązkowym. I choć nie jest umieszczona w muzeum, ale w szkole, to przez cały czas mojego oglądania ktoś ciągle wchodził i oglądał zgromadzone przedmioty.

Istnienie Fashion Space Gallery odkryłam jakimś zupełnym przypadkiem, absolutnie nieświadoma jej istnienia podczas wcześniejszych wyjazdów do Londynu, czego ogromnie żałuję, bo tam często pojawia się coś nowego. O wystawach minionych, obecnej i przyszłych możecie dowiadywać się ze strony galerii (KLIK) lub jej fanpejdża (KLIK). Zobaczycie tam też parę innych zdjęć, a warto też pogrzebać w archiwum wystaw. Może nie pokazują się tam najpopularniejsze w branży nazwiska, ale kilka osób i projektów jest bardzo ciekawych. Także będąc w Londynie polecam zajrzeć, tym bardziej, że wstęp jest darmowy, co nie jest znów tak częste w przypadku wystaw z „fashion” w tytule.

Zatem Chanel na wrzesień mam z głowy. A jeśli macie wolne pół godziny, posłuchajcie, co o wystawie opowiada jej kuratorka Amy de la Haye (KLIK).