„Sława. Narkotyki. Seks. Materiały”

17 października 2013

No takie hasło na odwrocie DVD może wpłynąć na decyzję, czy wcisnąć „play”, czy nie. Wcisnęłam. Miało być o legendarnym amerykańskim projektancie Halstonie, królu mody i stylu, zwłaszcza w latach siedemdziesiątych. O jego wyróżniającej się estetyce. A co osiągnął  dziennikarz, pomysłodawca i realizator filmu Whitney Sudler-Smith?

Ultrasuede-Halston-DVD

Osiągnął tyle, że zanim zabiorę się za kolejny dokument „z mody”, to najpierw poczytam, kto był jego twórcą. Jeśli ów twórca lub twórczyni przyzna się w jakimkolwiek miejscu, że film będzie jego własną drogą odkrywania, kim była i co zaprojektowała osoba, której film będzie poświęcony, zrezygnuję. Naprawdę, niewiele w tym ciekawego, oglądać przez półtorej godziny, jak Whitney przechodzi od stanu ignorancji do stanu… nieco mniejszej ignorancji. Widać jego zainteresowanie latami siedemdziesiątymi, ale sama postać Halstona ginie w tle opowieści o burzliwym życiu dekady, imprezach w domu Halstona i w Studiu 54. I jak już autor dogrzebuje się do archiwum Halstona gdzieś w szkole religijnej w Nashville, to jedyne z czym nas zostawia to ujęcie kilku pudeł z archiwum prac projektanta, do których na chwilę zagląda i to wszystko. No ale po co grzebać w starych kartonach i pokrywać się kurzem skoro można pokazać siebie grzejącego się blaskiem takich rozmówców jak Liza Minelli czy Andre Leon Talley z amerykańskiego Vogue’a?

Te rozmowy pozostawiają mnóstwo niedosytu, podobnie jak rozmówki z modelkami Halstona: Pat Cleveland oraz Anjelicą Huston. Między jedną a drugą powierzchowną rozmową możemy wycisnąć parę konkretnych informacji na temat Halstona, ale to kropla w morzu. Nagle pojawia się informacja, że to człowiek, który wynalazł sukienkę kopertową, a w innym miejscu Diane von Fuerstenberg opowiada, jak duży wpływ miały na nią projekty Halstona (sukienki kopertowe – jasne!). W 1973 roku Halston był jednym z pięciu amerykańskich projektantów, którzy zostali zaproszeni do historycznego pokazu w Wersalu wspólnie z pięcioma projektantami we Francji? Ale dlaczego ten pokaz był taki ważny? Tego z filmu się nie dowiemy. Był też pierwszym amerykańskim projektantem, który miał pokaz swoich kolekcji w Chinach. I? I to kolejny wątek, który nie został pociągnięty. Dobrze, że autorowi chciało się napomknąć, że kariera Halstona ruszyła z miejsca po tym, jak zaprojektował kapelusz dla Jaqueline Kennedy. Że dzięki temu, że jego kreacje pokazały się w sklepie Bergdorf-Goodman zyskał możliwość założenia własnego butiku. No i jeszcze o tym, że jak sprzedał swoją markę firmie J.C. Penney, która produkowała odzież Halstona dla masowego odbiorcy to był początek końca jego istnienia.

Natomiast informacje o tym, kim byli jego przyjaciele, o tym, że wydawał majątek na orchidee, a w domu, który był jego własnością jest zdjęcie, na którym Bianca Jagger goli pachę – o, to wyraźnie fascynuje autora. Owszem, lubię tzw. tło historyczno-obyczajowe, smaczki z epoki i pikantne ploteczki, ale one nie mogą przyćmiewać głównego bohatera. A w tym przypadku to była raczej opowieść autora o tym, jak nie odkrył Halstona, niż ciekawy dokument, którego można było się spodziewać z opisu na opakowaniu (pomijając nagłówek w tytule wpisu, opis treści filmu jest naprawdę zachęcający).

Resztki optymizmu każą mi napisać, że zawsze można z takiego filmu coś jednak wycisnąć. Zgadza się. Ale nie chciałabym w najbliższym czasie oglądać przez ponad 90 minut tego, co można było streścić w kwadrans. Albo przeznaczyć ten czas na oglądanie konkretnych projektów Halstona w głębinach internetu. Nie wierzę w dobre filmy i w dobre książki, które zostały zrobione bez porządnego przekopania się przez kartony archiwum. Jedyna scena, która sama w sobie mogłaby być dobrym punktem wyjścia, to szorstka uwaga Andre, który mówi do Whitney: „Pozwól mi mówić, nie przerywaj”. To mógłby być naprawdę ciekawy film.

*

Ultrasuede. In search of Halston (2010), reż.Whitney Sudler-Smith.