Versace – wyniki konkursu

4 listopada 2013

Koperta gotowa, książka w kopercie, wystarczy zaadresować i jutro wysłać. Wasze wspomnienia bardzo mi się podobały i mam nadzieję, że kiedyś – już na żywo – uda się wymienić kilkoma kolejnymi. A tymczasem, bez zbędnych ceregieli ogłaszam: biografia Versace trafi do…

package

Foto via.

… cammelie. Gratulacje! Proszę o maila z adresem, na który mam przesłać książkę. Napisz do mnie: dominika@modologiablog.pl. I przyjemnej lektury!

Zanim przytoczę zwycięską historię chciałabym tylko nadmienić, że nie przepadam za trenczami, ale za to uwielbiam wanny, ale święte przekonanie Autorki opowieści o słuszności dokonanego wyboru nie pozostawiło mnie obojętną. Mam nadzieję, że i wanna w końcu się pojawiła.

A oto i trenczowo-wanienna opowieść:

Moja historia jest kompletnie niepoważna, z wątkiem remontowo – budowlanym w tle. Za to idealnie wpasowuje się w postawione przez Autorkę pytanie :-) Dawno, dawno temu, mając lat dwadzieścia kilka, w czasach kiedy nie zaczęto jeszcze kopać fundamentów pod centra handlowe, a coś takiego jak blogosfera było treścią książek fantastycznych, dnia pewnego udałam się na zakupy. Nie, nie po spódniczkę, butki i inne takie. Z dość sporym zapasem gotówki wybrałam się po wannę. Miałam fajną pracę, całkiem dobre zarobki i marzyła mi się łazienka jak z żurnala, na której nie chciałam oszczędzać. Tak jakoś wyszło, że do centrum łazienek ruszyłam przez miasto. Do dzisiaj za bardzo nie wiem co ja tam robiłam, bo średnio to było po drodze. W każdym razie dobrnęłam, a raczej z impetem wpadłam, do salonu Deni Cler. I co pierwsze rzuciło mi się w oczy ? Cudny, klasyczny trencz. Był idealny. Kolor, fason, długość. Mierzę. Myślę. Boże, chrzanić wannę. Będę się kąpać w starej łazience po wsze czasy, ale TEN płaszcz muszę mieć. Kupiłam. Zapłaciłam. Nawet mi ręka nie zadrżała. Uczucie po wyjściu ze sklepu ? Bezcenne. To był jeden z tych dni kiedy czujesz się kobietą nie na 100, ale na 200%. Boskie. Warte każdych pieniędzy. Jakie były dalsze losy mojego trencza ? Nosiłam go dotąd aż uznałam, że czas na nowe. To był piękny klasyk i długo wisiał w mojej szafie. I zawsze kiedy słyszę Aerosmith z ich „you wear nothing underneath that overcoat” przypomina mi się ten płaszcz. Taka prosta, a taka ekscytująca część garderoby. 

  • Joanna

    Mnie również ten wpis najbardziej urzekł:) – „brak fundamentów pod centra handlowe” :))

    • http://www.modologiablog.pl/ modologia

      Wspomnienie niemalże prehistorii … i blogów nie było też ;)

  • cammelie.com

    Dominika ! Bardzo dziękuję :-) Od razu milszy poranek dzięki Tobie. Dodam, że to był jak dotąd pierwszy i jedyny trencz w mojej szafie, a łazienka w końcu powstała. Oczywiście z duuużą wanną. W międzyczasie wyszłam za mąż, zostałam mamą ale ryzykancka skłonność do tego typu zakupów trochę mi została. Rodzina wybacza, bo cóż … nobody’s perfect :-)

    • http://www.modologiablog.pl/ modologia

      Podobno w wannie można czytać książki, więc będziesz mieć pole do testów ;) Raz jeszcze gratuluję :)