Z wizytą u Balenciagi

12 listopada 2013

Balenciaga jest jednym z projektantów, któremu chętnie wlazłabym do głowy, żeby znaleźć tę szufladkę z myśleniem o kroju ubioru i grzebać w niej do upadłego. Wspomnienie żakietu, który mogliśmy oglądać podczas wakacji w trakcie wystawy „Elegancja – Francja” ciągle podnosi mi ciśnienie – jak on na to wpadł, żeby w taki sposób skroić żakiet? Jak obracał wykrój w wyobraźni, przekładał, przycinał i przeszywał, żeby osiągnąć efekt, który po dekadach ciągle wywołuje ten sam efekt: zachwyt, niekoniecznie niemy. Laurka? Owszem, pełną gębą, moją własną. A jak przedstawiła projektanta Mary Blume w swojej biografii Balenciagi?

CB

Dla mnie ta książka składa się z kilku historii przeplatających się ze sobą. Przede wszystkim mamy tutaj historię Florette Chelot, wieloletniej sprzedawczyni w domu mody Balenciagi. Ale „sprzedawczyni” nie jest tutaj najlepszym słowem, francuskie słowo vendeuse odnosi się owszem do kobiety sprzedającej ubrania klientkom domu mody, ale JAK ona to robi. To jest tkanie subtelnej nici porozumienia, zrozumienia, wyczucia i oczywiście smykałki do sprzedaży, efektem czego jest zadowolona, wierna klientka i oczywiście wysoka sprzedaż. Na projektanta spoglądamy w największej mierze przez pryzmat wspomnień Florette, z którą rozmawiała autorka biografii. Mary Blume sama zauważa na początku, że historia, którą opowiada to „historia podwójna” – Balenciagi i Florette właśnie, ale tych historii jest tu nieco więcej.

Do wspomnień Florette dołączają także wspomnienia Mary Blume, jej własna przygoda z domem mody CB, która rozpoczęła się od okazyjnie zakupionego kostiumu Balenciagi – właśnie dzięki Florette. Jej zainteresowania francuskim haute couture, jak również jej opinie stanowią kolejną, trzecią już, warstwę tej książki.

Jest też i w końcu historia czwarta, czyli kariery Balenciagi – od początków owianej różnymi legendami jeszcze z czasów dzieciństwa w hiszpańskiej Getarii, przez Madryt, aż do Paryża. Niewiele akapitów poświęconych jest jego życiu osobistemu, a o współpracy z nim wiele osób zatrudnionych w domu mody CB wypowiada się raczej skąpo – z szacunku dla swojego mistrza, który przez całą swoją drogę zawodową dbał o to, żeby świadczyły o nim jego kreacje, a nie jego styl życia, znajomości z możnymi i wpływowymi tego świata, czy jakiekolwiek koligacje. W swoim życiu udzielił tylko jednego wywiadu – dziś taka postawa jest chyba zupełnie nie do wyobrażenia. Sam twierdził zresztą, że nie warto marnować życia na bywanie w towarzystwie.

Jak skończyłam czytać tę książkę, to pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy brzmiała: jakoś mało tego Balenciagi w Balenciadze. Historię jego życia zdominowała opowieść Florette. Z drugiej jednak strony, poznajemy – na tyle, na ile to możliwe – jakim człowiekiem był projektant, jak traktował swoją pracę i ludzi, którzy realizowali jego projekty. I to spojrzenie, chociaż z zewnątrz, jest interesujące. Inna sprawa, czy ktoś chciałby czytać przez kolejnych dwieście stron, że główny bohater wstaje rano, rusza do pracy i to ona jest treścią jego życia, i tak latami, kropka. Żadnych ekscesów czy ekstrawagancji, za to mnóstwo pracy i dążenia do perfekcji, co czasem współpracujące z Balenciagą osoby doprowadzało do łez. Patrząc jednak dziś na jego projekty widać właśnie własnie ową perfekcję, myślenie o projekcie i o kobiecie, która będzie nosić daną kreację. I będzie w niej najlepiej ubraną kobietą w towarzystwie.

Na początku książki znajduje się uwaga autorki o tym, że „wszelkie poszukiwania prawdziwego Balenciagi świadczą o braku szacunku”. A jednak podjęła taki właśnie krok, czego żywym dowodem jest leżąca przede mną książka. Autorka własną pracą zaprzecza swoim przekonaniom, a jednak w jej poszukiwaniach trudno byłoby odnaleźć ów brak szacunku, wręcz przeciwnie: uznanie dla dokonań Balenciagi zdaje się być bezdyskusyjne.

Książkę spokojnie można przeczytać w dwa spokojne popołudnia. Bardzo cieszy w niej obecność zupełnie sporej ilości zdjęć – przede wszystkim kreacji Balenciagi – w tym część w kolorze. Jak szukacie prezentu, śmiało kupować. Mnie brakło w tej książce tylko jednej rzeczy: przetłumaczenia na język polski wszystkich francuskojęzycznych zwrotów. Część pojawia się w przypisach, czasem ich znaczenie wynika z treści, ale kilkakrotnie trzeba zajrzeć do słownika. No i niekoniecznie każdy czytający musi wiedzieć, na czym polega waterboarding podczas przesłuchań.

Wydanie akurat tej książki o Balenciadze jest też o tyle istotne, że rzadko zdarza się, że na polskim rynku pojawia się przetłumaczona na nasz rodzimy język książka dotyczące jakiegokolwiek aspektu mody w pół roku po światowej premierze. Czyli jesteśmy na bieżąco z nowościami, rzecz rzadka i niespotykana.

Mnie po prostu lektura tej książki sprawiła przyjemność, czego i Wam życzę. A tym, którzy chcieliby poszperać w kolekcjach projektanta polecam zajrzeć na stronę Muzeum Balenciagi w jego rodzinnej Getarii (KLIK). To mój plan na przyszły rok.

No i na koniec jeszcze jedna dobra wiadomość: w przyszłym roku nakładem wydawnictwa Bukowy Las ukaże się biografia Yves Saint Laurent’a. Już się cieszymy.

* * *

Mary Blume, Cristobal Balenciaga. Mistrz nas wszystkich, Wydawnictwo Bukowy Las, 2013.

Strona Wydawnictwa (KLIK).

Dziękuję Wydawnictwu za przesłanie egzemplarza książki.

  • WelnianyRynek.pl

    Nie mogę uwierzyć, że dopiero teraz trafilem na ten świetny blog. Strasznie sie ciesze, ze sa takie miejsca, gdzie moda to nie tylko „stylizacja dnia z ciuchami z top shopu”.

    • http://www.modologiablog.pl/ modologia

      A bo widzisz, bo ja mam problem z PR-em, a do tego przeciętne stylizacje ;) Witam zatem serdecznie i życzę przyjemnej lektury.

  • Irena

    Dominiko, gratuluje swietnego bloga i bardzo dobrych tekstow. Odnosze wrazenie, ze polski rynek dziennikarstwa modowego jest na dosc srednim poziomie, wiec dobrze jest widziec, ze sa osoby, ktore potrafia pisac o modzie w interesujacy sposob.
    Jesli chodzi o polski rynek modowych blogow, to wspomne tylko, ze chetnie zagladam na http://www.szarmant.pl (swietny blog o modzie meskiej Romana Zaczkiewicza) i http://www.passion4fashion-madzix.blogspot.com (blog prowadzony przez Magdalene Knitter i jej meza Krzysztofa). Wspominam o tym, bo pamietam, ze pytalas kiedys czytelnikow o ich ulubione polskie blogi modowe.

    • http://www.modologiablog.pl/ modologia

      Dziękuję bardzo. Blog Szarmant znam i doceniam, choć akurat mnie moda męska średnio zajmuje. Natomiast ten drugi był mi nieznany, więc dzięki.

  • Irena

    Jeszcze raz pragne Ci pogratulowac wiedzy i umiejetnosci pisania o modzie. Jestes chyba jedyna osoba w Polsce, ktora podchodzi do swiata mody w naukowy sposob i robisz to swietnie. Brawo! Brakuje nam polskiej Suzy Menkes, czy Cathy Horyn i sadze, ze Ty moglabys nia spokojnie zostac. Chetnie widzialabym Twoje artykuly w polskich magazynach modowych (i nie tylko), typu Harper’s Bazaar, czy nawet „Twoj Styl”. „Twoj Styl” ma swietna Joanne Bojanczyk, ale jej artykuly sa krotkie i odnosza sie raczej do aktualnych trendow, niz doglebnej analizy swiata mody.

    • http://www.modologiablog.pl/ modologia

      Ireno, dziękuję za motywacyjnego kopa i wszystkie komplementy. Postaram się do nich dorosnąć :)

  • Pingback: Dlaczego Balenciaga nie potrzebował PR-u? Zapiski na marginesie biografii mistrza | Fashion PR Girl