J.A., ten niepokorny

19 października 2015

Pierwsze zetknięcie z książką to metoda na leniwca: przewracanie stron w te i wewte w celu ucieszenia oka szatą graficzną, przewertowaniem stron z rysunkami, zdjęciami czy dokumentami. Potem rzut oka w bibliografię – zboczenie zawodowe i zawsze nieutulony żal, gdy takowej nie ma, bo mi to parokrotnie pomogło we własnych poszukiwaniach. I jeszcze sprawdzenie skąd pochodzą zdjęcia. To ostatnie to zdecydowanie efekt mojego antwerpskiego stażu, bo wcześniej nie zwracałam na to uwagi, a to kolejne ciekawe źródło informacji. No i w końcu lektura obwąchanego dzieła, z ołówkiem w ręku, w towarzystwie wiadra herbaty. Tak uzbrojona zasiadłam do biografii Jerzego Antkowiaka pióra (a może raczej klawiatury) Agnieszki L. Janas „Antkowiak. Niegrzeczny chłopiec polskiej mody”. Książka wydana została przez wydawnictwo Bukowy Las, którego cykl poświęcony twórcom mody, powolutku i systematycznie się rozrasta.

Nie wiem, czy mieliście okazję czytać felietony pana Antkowiaka lub artykuły na jego temat, czy też może wysłuchać go kiedyś osobiście. Pierwsze, co rzuca się bowiem w czytelnicze ucho to charakterystyczna dla bohatera narracja – wartka, skrząca anegdotami i pozostawiająca nieznośny niedosyt, że jeszcze nie wszystkie historie ujrzały światło dzienne. Lubię, jak lektura pozostawia mnie w takim niedosycie, bo prowokuje to do dalszych własnych poszukiwań. Mam wrażenie, że pan Antkowiak jest jednak rozmówcą równie interesującym, co trudnym do okiełznania, jednak Autorce udało się opanować swojego niepokornego interlokutora. Właśnie, bo mnie pan Jerzy wydał się nie tyle – jak sugeruje tytuł – chłopcem niegrzecznym, co niepokornym, nie dającym zakuć swojej wyobraźni w dyby minionego systemu.

Projektant Mody Polskiej, całe życie uwielbiający francuskiego projektanta Yves Saint Laurenta, przeszedł w legendarnym przedsiębiorstwie długą drogę od projektanta serwisu kawowego do jej „ostatniego garderobianego”, który stara się ocalić co tylko możliwe, zamyka drzwi i gasi światło. Anegdoty krążące wokół jego przyjęcia do Mody Polskiej, wyjazdów na pokazy do Paryża, na które dostawał się metodą „na wnuczka” (wnuczka pani Jadwigi Grabowskiej, która Modę Polską powołała do życia i szefowała jej twardą ręką przez pierwszą dekadę istnienia przedsiębiorstwa), czy o klientkach pochodzenia wszelakiego, które w Modzie Polskiej kompletowały garderobę – to wszystko aż trudno zapamiętać po jednokrotnej lekturze. Do tej książki na pewno będę wracać, a to rzadka cecha lektur (no może poza książkami Tolkiena i Sapkowskiego, ale to nie mieści się w ramach bloga, chyba, że natchnie mnie na wpis opisujący styl ubierania się czarodziejek). I jeszcze moja ulubiona opowieść o spotkaniu pana Jerzego z Tedem Lapidusem, którego pani Grabowska nazywała „Tadziem Łapiduchem”, ponieważ… a zresztą, przeczytajcie sami, bo nieładnie byłoby zdradzić tę perełkę. Ta lektura jest jednak ciekawa nie tylko dla tych, którzy interesują się modą, ale i dla tych, którzy lubią biografie i dla tych, którzy na fali popularności publikacji dotyczących PRL-u chcieliby dowiedzieć się czegoś smakowitego o postaciach z tej epoki.

Historia spotkania z Tedem Lapidusem od razu zrodziła we mnie pytanie, czy we francuskiej prasie pojawiały się informacje o Modzie Polskiej i czy może ktoś znający język francuski nie pokusiłby się o takie badanie, jak obecność „mody polskiej” (czyli nie tylko Mody Polskiej) w zachodnich mediach w czasach żelaznej kurtyny. To taka moja notatka na marginesie, może kogoś natchnie do samodzielnych poszukiwań, bo tematy związane z modą zyskują coraz większą popularność, tort ten jest wielki i obszaru badawczego starczy dla każdego.

Ten kawałek tortu dostarczony nam przez Agnieszkę L. Janas ma bardzo mocną stronę w postaci ilustracji: zdjęcia, rysunki i dokumenty, z których większość jak dotąd nie miała szans na ujrzenie światła dziennego. Bardzo mnie cieszy, że duża część rysunków pana Jerzego jest opublikowana w kolorze, bo możemy przyjrzeć się nie tylko sylwetkom, ale także kawałkom materiałów, które projektant proponował do wykorzystania przy szyciu kreacji (i to marzenie, że kiedyś pojawi się książka, w której będą prawdziwe próbki materiałów…). Równocześnie jednak ilustracje te mają – w wielu miejscach – jeden minus: brak dat. O ile w przypadku fotografii z okresu wojennego czasami trudno umiejscowić fotografię w danym roku, to jednak zdjęcia z pokazów można podpisać konkretnym sezonem. Na przykład kolekcja „Emigranci”, z której pochodzi jedno z zamieszczonych w książce zdjęć, pochodzi z kolekcji jesień/zima 1991/1992. Z kolei zdjęcie małego Jurusia Antkowiaka zamieszczone na stronie 17 pochodzi z 1938 roku (wedle mojego skromnego źródła). W książce jest też zdjęcie z premiery perfum „Paris” YSL, która odbyła się w 1983 roku – ale ani w tekście, ani pod zdjęciem tej informacji nie znajdziemy. I to jest zasadniczo punkt mojego rozczarowania, szczególnie, że Autorka ma wykształcenie historyczne. Czuję się trochę, jakbym dostała tort, ale bez wisienki. A ja bardzo lubię wiśnie.

Czytając książkę zastanawiałam się, jaki jest jej odbiór u osób, które nie znają historii PRL-u. Niezwykła osobowość pana Antkowiaka sprawia, że na ustrój, który nie wszystkim dobrze się kojarzy, patrzymy przez bardzo kolorowe okulary. Owszem, pan Jerzy niejednokrotnie wspomina o trudnościach i absurdach, w które miniony system obfitował, ale nie sprawia wrażenia, że były to czasy faktycznie uciążliwe. W tym jednak upatruję roli Autorki, żeby opowieści bohatera okrasić nieco szerszym spojrzeniem na rzeczywistość, w której przyszło panu Jerzemu tworzyć. Zapotrzebowanie na historię to jednak rzecz gustu, w końcu to była to książka pisana po to, żeby zadowolić moje potrzeby, a licentia poetica ma swoje prawa.

Chciałabym Wam też podać taki pomysł odczytywania tej biografii przez pryzmat fascynacji, inspiracji i szacunku jaki pan Antkowiak żywił i żywi do swojego mistrza, Yves Saint Laurent’a. W okresie, w którym tworzył projekty dla Mody Polskiej, trendy bezsprzecznie dyktował Paryż, a nasi rodzimi twórcy starali się bardzo, aby ich propozycje przeznaczone na polski rynek nie odbiegały od światowego poziomu. Jak dalece te inspiracje były posunięte, jak miało się marzenie z wybiegu do możliwości jego realizacji w perelowskiej rzeczywistości pozostaje kwestią otwartą. Jeden interesujący przykład to rok 1968, kiedy na wybiegu Mody Polskiej objawił się biust Lucyny Witkowskiej, spowity w szyfonową bluzkę. W polskiej prasie zawrzało z oburzenia. Tego dowiemy się z biografii. Nie ma jednak informacji o tym, że również w 1968 roku Yves Saint Laurent pokazał biust na wybiegu (naturalnie nie swój). A to zderzenie faktów jest dla mnie ciekawe, choć rozumiem, że postawienie o to pytania projektantowi może być nieco niezręczne.

Jednak „niegrzecznemu chłopcu polskiej mody” trudno się oprzeć, uwodzi słowem i gestem, szorstką serdecznością i wiarą w to, że niemożliwe jest możliwe.  Trudno nie uśmiechać się pod nosem czytając jego wspomnienia. Pomimo braku wisienki, jest to solidny kawał tortu, lekkostrawnego i cieszącego oko kolejnymi warstwami. Jak napisałam powyżej, do tej książki chętnie za jakiś czas powrócę, bo Autorka uporządkowała fragment historii, który powoli odchodzi w niepamięć, więc dziękuję za pracę włożoną w to opracowanie.

Do czytania zachęcam, a wydawnictwu Bukowy Las serdecznie dziękuję za przesłany egzemplarz.

IMG_0012

Plakat z konkursu mody, zorganizowanego w 1990 roku przez Universite de Technologie de Compiegne, na który pan Jerzy Antkowiak został zaproszony i zgarnął główną nagrodę. 

P.S.1. A teraz otwieram „To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL”, a potem czeka w kolejce „Caryca polskiej mody, święci i grzesznicy” o Jadwidze Grabowskiej. To jest dobra jesień.

P.S.2. Nie mogłam się opanować (ba, nie chciałam i nawet ze sobą nie walczyłam…): na 231 stronie pan Jerzy pisze „(…) mało co mnie obchodzi, co wydukał jakiś stylista, jakieś nieszczęście pod tytułem bloger/blogerka (…)”. Drogi panie Jerzy, i tak Pana lubię! Z serdecznymi pozdrowieniami, nad wyraz szczęśliwa blogerka (z gatunku dukających).

* * *

Jerzy Antkowiak, Agnieszka L. Janas „Antkowiak. Niegrzeczny chłopiec polskiej mody”, Wydawnictwo Bukowy Las, 2015.

Strona Wydawnictwa (KLIK) i fanpejdż (KLIK).