[Zaproszenie] ART next to FASHION

11 kwietnia 2016

Nad tematyką „moda i sztuka” pastwię się od lat kilku; czy to na konferencjach we Wrocławiu, Gdańsku i Mediolanie, czy to podczas wykładu, który towarzyszył wystawie „Francja Elegancja. Z historii mody XX wieku” (KLIK). Kupuję kolejne katalogi z wystaw, oglądam dzieła stworzone w ramach tandemów czy grup składających się z osób mieniących się „projektantami” z jednej, a „artystami” z drugiej strony. Lub też tak otykietkowanych przez kuratorów wystaw, bo – choć budzi to niedowierzanie – jednak nie każdy twórca chce być nazywany „artystą”, pomimo aureoli wzniosłości, która nad tą etykietką się wznosi i wydaje się być nie do zdarcia.

6

Ilustracja: Anna Halarewicz, akwarela 2015, dzięki uprzejmości artystki. Materiały prasowe CSW.

Moje znaki zapytania dotyczą przede wszystkim sposobu wyjaśniania, czym jest „moda” i „sztuka” publiczności przybywającej na wystawę, czy też wręcz pomijania tego wątku jakby oczywistym było dla wszystkim, czym jest „moda”, czym „sztuka” i jak się ze sobą wiążą. Nie szukam bynajmniej ściśle akademickich definicji, bo wystawa i katalog nie są tworzone z myślą o odbiorcy z zapleczem naukowym w danej dziedzinie – o tym warto pamiętać. Najzwyczajniej w świecie interesują mnie odpowiedzi na dwa proste pytania: „co to jest moda?” i „co to jest sztuka?”, skoro tak często te dwa pojęcia są ze sobą zestawianie w nazwach wystaw. Problem bowiem w tym, że najczęściej osoby przygotowujące takie wystawy mają albo bardzo mocne zaplecze w historii sztuki, albo w historii mody, a rzadko pojawia się ktoś, kto ma szeroką wiedzę z obydwu tych dziedzin. Mnie łatwiej poruszać się po terenie związanym z modą, ale staram się nadrobić swoją wiedzę z historii sztuki i estetyki, bo – jak napisałam we wstępie – pytanie o gorący romans „mody” i „sztuki” spędza mi niejednokrotnie sen z powiek.

Szczególną rzadkością jest poruszanie się po tym obszarze w polskim krajobrazie wystaw muzealnych. Jak dotąd tylko toruńskie Centrum Sztuki Współczesnej zdecydowało się wejść na ten teren organizując w 2013 roku wystawę „Cuda Niewidy”. Minęło trochę czasu (konkretnie lat trzy) i ponownie ta sama instytucja sięga po ten skomplikowany temat w wystawie „ART next to FASHION”, która otwiera się w najbliższy piątek. Przyznam, że drżę. Drżę z ciekawości i niepewności. W notatce prasowej wyczytałam bowiem, iż „wystawa jest swoistym eksperymentem”, w dodatku o charakterze interdyscyplinarnym, więc zadanie, które postawił przed sobą kurator Mateusz Kozieradzki, jest naprawdę szalenie ambitne i trudne. Bardzo jestem ciekawa, jaką historię skrywa jego pomysł, jak pokaże nam owo modowo-sztuczne zapętlenie. Z dyskusji nieodłącznie związanych z tym tematem przewija się często pytanie o „usztucznienie” mody (ang. artification of fashion), a z drugiej strony o komercjalizację sztuki, której rynek coraz bardziej przypominam system mody z jego sezonowymi pokazami, kreowaniem twórców w danym okresie modnych (dzięki czemu cena ich dzieł znacznie wzrasta). Komu opłaca się ten modowo-sztuczny flirt? „Modzie” – ponieważ dzięki temu zyskuje dodatkowy kapitał kulturowy, ale zyskuje też flirtujący z nią artysta zdobywając większą rozpoznawalność u odbiorców niekoniecznie na co dzień interesujących się „sztuką”. Zastanawiam się, w którą stronę poszły myśli kuratora i w jaki sposób opowie nam o tym gorącym romansie.

Wybór osób (celowo nie piszę „artystów” skoro część twórców nie chce być nazywana tym mianem) jest bardzo obiecujący: Katarzyna Konieczka, Paweł Zawiślak (Kropki Kreski) czy duet FROL – ZALESKY to nazwiska rozpoznawane nie tylko w Polsce, ale i zagranicą. Plejada twórców jest jednak dużo większa (KLIK) niż podane przeze mnie nazwiska, a cytat z Alexandra McQueena towarzyszący opisowi wystawy dodatkowo podnosi poprzeczkę: „Lubię rozwalać ludziom głowy. Lubię im tam namieszać, zakłócić spokój. Na 20 minut zabrać ich do innego świata” – tak twierdził McQueen. Wyzwanie podjęte, zostawiam moją głowę do dyspozycji i czekam na wystawę.

Wystawie towarzyszy również konferencja, która odbędzie się w dniach 10-11 maja. Jest jeszcze kilka dni na nadsyłanie abstraktów (do 18. kwietnia). Więcej szczegółów znajdziecie pod linkiem, o tu (KLIK).

Z mojej strony serdecznie na wystawę zapraszam i cieszę się, że jestem jednym z patronów medialnych tego wydarzenia. Zachęcam do wizyty w Toruniu, bo im więcej takich wydarzeń jak przygotowywana wystawa, tym więcej wiemy i tym lepiej dyskutujemy. Temat jest diabelnie trudny, trzymam kciuki za kuratora.

Link do wystawy (KLIK).