11 zasad Vivienne i wiele uwag różnych

30 maja 2016

Streszczanie biografii Vivienne nie ma sensu, po prostu trzeba przeczytać tę książkę. Rzecz w tym, że po lekturze zostanie z nami pytanie o to, jak żyjemy, dlaczego nosimy to, co nosimy i co robimy dla przyszłych pokoleń. Czy może chcemy tylko ładnie wyglądać i to już zaspokaja nasz apetyt na życie. Zamiast czytać poradniki w kwestii stylu oraz setkę porad, jak ograniczyć własny konsumpcjonizm lepiej sięgnąć po biografię Vivienne Westwood.

Vivienne Westwood-okl

Poddając się wymogom co do tytułów wpisów, w myśl których „klikają się” wyliczanki, wypisałam kilka zasad, które serwuje nam Vivienne. Do przeczytania i przemyślenia. Albo do odrzucenia, bo mogą zmusić do zmian i działań. Zatem zaczynamy.

1. „Kupuj mało, dobrze i na długo”.

2. „Nie przestawaj czytać. Mów tak, jak jest. I myśl samodzielnie”.

3. „Myśl samodzielnie, nie daj sobie niczego wcisnąć”.

4. „Najlepszy dodatek? Książka”.

5. „Jeśli się nie czyta, żyje się tylko raz. Jeśli się czyta książki, można żyć sto razy. Nawet więcej”.

6. „Nie wierzę w strategię osaczania. Nie skłonisz ludzi do dążenia do zmian, uświadamiając im, że są biedni i poniżani [...] najpierw musisz sprawić, żeby poczuli swoją wartość”.

7. „Nigdy nie pragnęłam być kochaną (…) Miłość nie jest dla mnie najistotniejsza. Cieszę się, jeśli jestem lubiana. Ale nie oczekuję, że będę. Uwielbiam być sama. Najlepszy komplement, jaki mogę komuś powiedzieć, to ten, że życie z nim jest równie dobre jak życie w pojedynkę”.

8. „Moje ubrania (…) mają w sobie historię. Mają tożsamość. Mają charakter i cel. Dlatego stają się klasykami. Ponieważ opowiadają tę historię. Nadal ją opowiadają”.

9. „(…) każdy z nas może robić, co się da. Gasić światło. Kupować jak najmniej plastikowych butelek. Zbierać surowce wtórne, papier. Sortować śmieci. Starać się nie korzystać z plastikowych reklamówek. Wykorzystywać wieszaki, które kupuje się z ubraniami. Jak najrzadziej latać samolotami. Czasem tego typu praktyczne sprawy mogą być priorytetem w firmie”.

10. „Nie ma przyszłości. Szczyt marzeń to robienie zakupów. Musimy przestać uczyć ludzi konsumpcjonizmu i zacząć uczyć ich posługiwać się rozumem, jak mówi Noreena Hertzt w swoich książkach:  można spojrzeć na gospodarkę z drugiej strony, od strony ludzi, którzy są gnębieni. To właśnie idea punka”.

11. „Możemy tylko starać się być najlepsi i działać najlepiej, jak to możliwe. Inaczej nie warto byłoby wstawać z łóżka”.

No i jeszcze jedno stwierdzenie: „Wiem, że mam wiszące chomiki – narzekała – ale jestem zadowolona z wyglądu”. I jak tu jej nie kochać? I jak tu jej nie posłuchać?

Przy okazji wynotowywania wybranych zasad, wynotowuję sobie jeszcze inne rzeczy czytając książki. Piszę o tym dlatego, bo lubię grzebać (czuję się jak kura pisząc te słowa, ale one najlepiej oddają moje nastawienie). Bo odczuwam dreszcz emocji na myśl, że wygrzebię coś ciekawego, że „coś mi się skojarzy” i będę szukać tej jednej, jedynej strony, na której powinno być TO.

Czytając biografię Vivienne wycisnęłam, co następuje:

1. piosenki i filmy

Z biografii Vivienne wypisałam sobie poszukiwanie takich perełek jak piosenka Bo-Bop-a-Lula z czasów młodości projektantki, posłuchanie jak grał Humphrey Lyttelton (odnowiciel jazzu tradycyjnego, jak dowiaduję się z przypisu) i dotarcie do książki „Absolute Beginners” napisanej przez Colina McInnesa. Dlaczego chciałabym to przeczytać? Bo według Autora to „powieść definiująca epokę” (lata sześćdziesiąte), a żeby lepiej rozumieć dany okres nie wystarczy znać długość kiecki i wysokość talii, ale też literaturę i prądy intelektualne danego czasu. Dopiero wtedy można jako tako zrozumieć ciuch.

Spróbuję też wyszukać film Szkolna dżungla (1955), bo był istotny dla początków brytyjskiego rocka oraz tekst „Społeczeństwo spektaklu” Guy’a Deborda, bo pojawił się w biografii jako istotny dla studentów sprzed czasu punk rocka. I jeszcze film Oxford Street, zrealizowanym przez Malcolma McLarena.

Inne filmy: Painted Ladies, South Bank Show.

I co to jest doo-wop?

2. różności

W tej biografii po raz pierwszy napotkałam słowo „samoróbka” (s.72), czyli odpowiednik angielskiego DIY, Do It Yourself. Nie wiem, czy to neologizm wymyślony przez tłumaczkę, czy to słowo istniało już wcześniej. Dla mnie to małe językowe odkrycie, które zamierzam wcielić do własnego słownika.

Vivienne Westwood była na randce z Keithem Richardsem z Rolling Stones! Ale nie powiem Wam, co się zdarzyło, bo to byłby haniebny spoiler.

Kim była (i kim jest dzisiaj) Marysia Woroniecka, która pracowała dla Vivienne Westwood? Jej imię i nazwisko pojawiło się na zaproszeniu dla Grace Coddington na pokaz kolekcji jesień-zima 1981. Przy okazji warto byłoby kiedyś zapytać Grace Coddington dlaczego kompletnie nie zainteresowały jej projekty Vivienne, gdy projektantka przytachała walizę swoich kreacji dla londyńskiej siedziby Vogue’a? Czy były za mało en vogue?

3. zależności

Warto czytać biografię Vivienne tuż po lub tuż przed lekturą „England’s Dreaming” Jona Savage, rewelacyjnego opracowania historii punk rocka. Można zobaczyć ile Vivienne jest w Sex Pistols oraz ile Malcolma McLarena jest w kolekcjach Vivienne.

Czy Cox, którego creepersy wspomina Vivienne na stronie 131 to Patrick Cox? Nie, to George Cox. Dlaczego wspomniałam Patricka Coxa? Bo to właśnie Patrick zaprojektował buty na koturnach do pokazu „Clint Eastwood” (1984) – wówczas Vivienne na widok jego butów stwierdziła „jakie brzydkie, how Seventies„. A jednak modelki pokochały je od pierwszego wejrzenia. Stąd na hasło „Cox” przy creepersach automatycznie uruchomiło się skojarzenie „Patrick Cox”. Koturny pojawiają się na stronie 265 biografii jako element charakterystyczny dla kolekcji Westwood od czasów kolekcji „Hypnos”, „Clint Eastwood” właśnie i „Mini Crini”. Jednak w tym miejscu nazwisko Coxa (Patricka) nie pada. To, co dla Patricka było jednym z bardzo ważnych momentów w jego karierze, w pamięci Vivienne (przynajmniej w tej biografii) się nie zachowało.

Ciekawie byłoby zestawić ze sobą kolekcje Vivienne z początku lat osiemdziesiątych z tym, co projektował Galliano (Vivienne w jednym miejscu mówi, że po prostu zrzynał jej projekty) oraz Rei Kawakubo dla Comme des Garçons. Bardzo prawdopodobne, że ktoś to już zrobił, ale jak to w świecie naukowych arytkułów bywa, tekst dryfuje sobie gdzieś w jakimś czasopiśmie, niekoniecznie dostępnym szerokiemu gronu odbiorców.

Vivienne Westwood próbowała swoich sił w muzyce, czego efektem był zespół Choices, a wokalistką Sara Stockbridge – była modelka i twarz domu Westwood. Autor pisze: „W jednym z klipów Sara wychodziła z projekcji Tycjana Wenus kompletnie naga: w innym cały zespół ujęty był w potężną złotą ramę” (s.243). Pięknie! Kolejne kamyczki do ogródką „moda i sztuka”, tym cenniejsze, że sprzed czasów internetu. I gdyby udało mi się znaleźć te wideoklipy, szczególnie ten z zespołem w złotej ramie, chciałabym to odnieść do ostatniej kolekcji Viktora&Rolfa, w której modelki paradowały „w obrazach”. Myślę sobie przy tej okazji, że czasem recenzje z pokazów mogliby pisać nie krytycy modowi czy historycy sztuki, ale krytycy teatralni. Może oni wnieśliby nową jakość do pisania o pokazie jako o przedstawieniu teatralnym w perspektywie zabiegów teatralnych wykorzystywanych przez reżyserów przedstawień? Można rozważyć, ale kto się podejmie? Bo jednak taki krytyk teatralny musiałby mieć też wiedzę z historii mody, a taka kombinacja jest rzadka, żeby nie powiedzieć niespotykana.

* * *

Takie oto luźne myśli towarzyszą lekturze książki. W biografii Vivienne podoba mi się jej całościowy obraz: nietypowej matki, buntowniczej projektantki i aktywistki walczącej o dobro naszej planety. Jest spójną całością, silna i krucha równocześnie, pokazująca, co ważne i co nieważne. Zdecydowanie jedna z najbardziej charyzmatycznych projektantek jakie w historii mody dotąd poznaliśmy. A może nawet najbardziej charyzmatyczna?

W kontekście jej podejścia do walki z nadmierną konsumpcją zalatuje pewnym absurdem polecanie jej biografii przez magazyny modowe, które na swoich stronach wypełniają swoją misję: nakłonienie czytelniczek i czytelników do kupowania coraz to nowych rzeczy. Ale patrząc na polecenia lektur w tzw. magazynach modowych czasem sobie myślę, że mało kto czyta książkę zanim ją poleci, a rekomendacja opiera się przede wszystkim na wykorzystaniu informacji prasowej w sposób mniej lub bardziej rozbudowany.

Biografia Vivienne Westwood to kolejna pozycja ze świata mody wydana przez wydawnictwo Bukowy Las. Chciałabym tutaj szczególnie podziękować tłumaczce, Annie Rojkowskiej, za pracę włożoną w opracowanie przypisów wyjaśniających czytającym mniej popularne pojęcia, przedstawiające osoby czy organizacje niekoniecznie powszechnie znane. Od razu lepiej się czyta taką książkę, bez konieczności przerywania lektury, żeby dowiedzieć się, o kim mowa.

Konkludując: biografię „Vivienne Westwood” autorstwa Ian’a Kelly’ego wydaną przez Bukowy Las serdecznie polecam, a Wydawnictwu dziękuję za przesłanie egzemplarza recenzenckiego. I cóż, czekam na kolejną książkę w tejże serii.

* * *

Strona wydawnictwa Bukowy Las (KLIK).

Fanpejdż Wydawnictwa (KLIK).

  • Łucja Szargorodzka

    Przyznam, że mam mieszane uczucia co do tej biografii. Osoba Westwood, podobnie jak jak historia jest szalenie interesująca i to po prostu świetny „materiał źródłowy”. Trudno byłoby na podstawie tak ciekawej historii życia napisać nudną książkę.
    Trochę ciężko czytało mi się tę książkę ze względu na kompozycję, styl, składnie. Domyślam się, że właśnie w takim stylu, który budzi moje wątpliwości został napisany oryginał (czytałam polskie tłumaczenie).

    • http://www.modologiablog.pl/ modologia

      Racja, trudno zepsuć taką biografię, ale po wielu przeczytanych okazuje się, że nie jest to tak zupełnie niemożliwe ;)

      Przed lekturą dwie osoby zwróciły mi uwagę na właśnie na styl, jakim jest pisana ta książką, i tak samo jak Ty uznały go za nieco ciężkawy. Mnie to nie przeszkadzało, ale może dlatego, że więcej o modzie czytam po angielsku niż po polsku i przestałam zwracać uwagę, że składnia jest wątpliwa. Może trochę na początku nieco męczyła mnie nadobecność Autora – na własny użytek nazywam to pisaniem z gatunku „byłem, dotkłem, razem piłem” – ale szybko proporcje zostały przywrócone na korzyść zwrócenia świateł na Vivienne Westwood.

  • http://fromanawithlove.wordpress.com Anka

    To jedna z najlepszych książek o modzie, jakie czytałam. Bardzo podobało mi się to, że wszystkie historie opowiedziane w książce okraszone są szerokim kontekstem społecznym i historycznym. Też wynotowałam mnóstwo rzeczy do sprawdzenia ;)

    • http://www.modologiablog.pl/ modologia

      A masz jakąś ulubioną? Tak z czystej ciekawości pytam ;)

      • http://fromanawithlove.wordpress.com Anka

        Bardzo lubię „Wielbłądy” Aleksandry Boćkowskiej i „Modnych”. Vivienne do nich dołącza :)