Matka Boska Modna

2 czerwca 2016

Dziś chciałabym wrócić na chwilę do Antwerpii. Pokazywałam Wam już na fanpejdżu Matkę Boską Modną, czyli odzianą w kreację od Ann Demeulemeester, belgijskiej projektantki i jednej z osób wchodzących w skład legendarnej Antwerpskiej Szóstki. Matkę Boską Modną można zobaczyć w kościele Św. Andrzeja w Antwerpii (Sint-Andrieskerk), ale jeśli kiedyś się tam kiedyś wybierzecie sprawdźcie najpierw w jakich godzinach można oglądać kościół, bo nie jest otwarty przez cały dzień. Kreacja dla Matki Boskiej powstała w 2001 roku w celu upamiętnienia antwerpskiego „Roku Mody”. Gdybym miała zgadywać, kto z belgijskich projektantów zaprojektował tę suknię to postawiłabym albo na Ann Demeulemeester albo na duet A.F. Vandevorst. Dziś jednak Matka Boska Modna służy mi, żeby pokazać Wam coś innego.

DSC06573

Foto: dzięki uprzejmości Barbary Ramsey Orr, blog Upper End Travel (KLIK)

Weszłam do kościoła św. Andrzeja w poszukiwaniu Matki Boskiej, ale przy okazji zobaczyłam też coś innego: stare buty. No i poszłam za tymi butami, ustawionymi w rządku, od bucików niemowlęcia, przez zdeptane trampki nastolatków, buty kobiet w nieokreślonym wieku oraz zużyte kapcie emerytów. Gwoli ścisłości, kolejkę butów poprzedzała kołyska dla dziecka.

20160318_114316

20160318_114304

20160318_114429

20160318_114441

20160318_114450

Na końcu natomiast stał wózek inwalidzki oraz walizka z pytaniem: co zabrał(a)byś w ostatnią podróż? Ta mała wystawa przedmiotów w kościele zaskoczyła mnie i to dosyć mocno. Po pierwsze, byłam mile zaskoczona, że ktoś w tym kościele wpadł na pomysł dotarcia do wiernych poprzez unaocznienie im metafory życia za pomocą codziennego obuwia. Żadne tam śliczne buty do leżenia czy projektanckie kreacje. Nic z tego. Buty, na które patrząc, od razu pomyślałam o różnych bliskich mi o osobach, które noszą lub nosiły podobne obuwie – babcia, dziadek, ciotki, ale także buciki kupowane dla znajomych spodziewających się dziecka, czy moje własne ukochane buty z przeszłości. Przekaz bardzo prosty: jak idziemy przez życie, przez różne jego stadia, aż do „ostatniej podróży”, wobec której możemy sobie postawić pytanie, co zabieramy ze sobą odchodząc z tego świata. Jak wiele znaczą dla nas materialne przedmioty, którymi się otaczamy? I czy warto tak właśnie budować swoją tożsamość? Poprzez stan posiadania? Był marzec, było zimnawo (jak to w Belgii), nastrój okołorefleksyjny jak nic. Wyszłam jednak z tego kościoła ujęta próbą poruszenia wiernych nie poprzez lepiej lub gorzej przygotowane kazanie, ale poprzez taką właśnie malutką wystawę. Ot, ciekawostka.

I co Wy na takie pomysły? Matkę Boską Modną ubiera … (wpisz nazwisko polskiego projektanta/polskiej projektantki – ja proponuję Gosię Baczyńską), a wystawę w kościele ze starych ubrań i dodatków przygotowuje …. (no właśnie, kto?).