[Gość] Historia mody z polityką w tle

6 kwietnia 2017

Autor: Piotr Szaradowski, Muzealne Mody 

Jest takie powiedzenie, że powtarzanie jest matką wiedzy (repetitio est mater studiorum). Niestety jest też inne, wykorzystujące powyższą zasadę – kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą. Taki wstęp zapowiada raczej tekst o polityce, a nie o modzie. I poniekąd tak właśnie będzie: historia mody z polityką w tle.

Wydawać by się mogło, że kwestia (nie)sławnych metek, którymi Worth rzekomo jako pierwszy oznaczał swoje suknie jest już rozstrzygnięta, nie ma sensu do niej wracać (pisałem o tym tutaj) i że jest już tylko kwestią czasu, kiedy ta nieprawdziwa informacja przestanie być powtarzana. Nic bardziej mylnego.

Naprawdę byłem mocno zdziwiony, gdy latem ubiegłego roku będąc na wystawie Fashion Forward, 3 siècles de mode (1715-2016) w Muzeum Sztuk Dekoracyjnych w Paryżu zobaczyłem etykietę z takim oto podpisem:

SONY DSC

Foto: archiwum Autora

Tak, dokładnie tak. Wyraźnie wypisane są kwestie, w których Worth był pierwszy. Na początku pomyślałem sobie, że to jakiś potworny błąd się wkradł w podpisy. Trudno jednak w to uwierzyć. Wystawa była jednym z najważniejszych wydarzeń dla tego muzeum w ubiegłym roku. Trwała wiele miesięcy i przyciągnęła tysiące zwiedzających. Nie ma więc mowy o tym, by zlecono podpisy początkującemu stażyście i jeszcze nikt tego nie sprawdził lub nie poprawił. O co więc chodzi?

Co ciekawe, w 2013 roku w paryskim Ratuszu pokazywano haute couture z jak najlepszej strony (klik). Wystawę przygotowało muzeum Palais Galliera. Przy okazji wydano również katalog, w którym jest tekst poświęcony właśnie metkom (Emmanuelle Serriére, The Invention of the Label, s. 26-29), gdzie wyraźnie jest mowa o tym, że już w drugiej połowie wieku XVIII, a zwłaszcza po roku 1780, funkcjonowały oznaczenia wyrobów takich jak buty czy kapelusze. Ale nie trzeba wierzyć tekstowi. Można też przeszukać różne dostępne muzealne bazy danych. Nie szukałem zbyt dogłębnie, gdyż poszukiwałem tylko przykładów dla potwierdzenia wspomnianej wypowiedzi. I tak znalazłem na przykład buty w zbiorach MET…

CI63.7.6ab_F

Źródło: The MET (klik)

C.I.63.7.6a_label

Źródło: The MET (klik)

… czy późniejsze w zbiorach Muzeum Wiktorii i Alberta:

2016JC0893_jpg_l

Źródło: © Victoria and Albert Museum, London (klik)

Ciekawym odkryciem jest oznaczenie na niezwykle okazałej sukni z I połowy XVIII, także ze zbiorów londyńskiego muzeum:

2006AV6187_jpg_l

Źródło: © Victoria and Albert Museum, London (klik)

2013GB2345_jpg_l

Źródło: © Victoria and Albert Museum, London (klik)

Na trenie podpisała się wykonawczyni haftów [!]. I choć to nie jest metka w dosłownym, dzisiejszym rozumieniu, to jednak widać, że pomysł podpisywania swojej pracy nie był nowością w połowie wieku XIX.

Mało tego, gdy wyjdziemy poza paryską czy londyńską modę, znajdziemy też oznakowania na przykład na różnego rodzaju papierach (klik). Z kolei na naszym własnym, polskim podwórku znajdziemy pasy kontuszowe, które były sygnowane. Na przykład tutaj lub tutaj. Możecie też zajrzeć do artykułu o pasach kontuszowych na stronie muzeum w Wilanowie (klik).

Patrząc i logicznie i historycznie, przypisywanie Worthowi rozpoczynającemu swoją samodzielną działalność w pierwszych latach II połowy XIX wieku, pierwszeństwa w oznaczeniu/metkowaniu swoich sukni nie daje się utrzymać.

A jednak, jak pokazałem, szanowane paryskie muzeum umieszcza taką informację na swojej hitowej wystawie. O co więc chodzi? Odpowiedź narzuca się sama: o politykę.

Warto pamiętać, do kogo adresowane są takie wystawy – blockbustery. Przecież nie do wąskiego grona specjalistów. To jedno. Drugie to fakt, że Muzeum Sztuk Dekoracyjnych, a w zasadzie Muzeum Mody różni się od paryskiego Palais Galliera pod wieloma względami. Wystawa, o której mowa, Fashion Forward, 3 siècles de mode (1715-2016) wiązała się z jubileuszem. W 2016 roku mijało równo 30 lat od otwarcia Musée de la mode et du textile, które jest swego rodzaju częścią Les Arts Decoratifs. Obecna kolekcja powstała bowiem z połączenia kolecji muzeum i kolekcji l’Union Française des Arts du Costume (UFAC) założonej w 1948 roku. O wiele bardziej jest ciekawe to, że w otwarcie tego muzeum zaangażowany był Pierre Bergé i miało to bez wątpienia podłoże polityczne. W biografii Yves Saint Laurenta (Laurence Benaïm, Wydawnictwo Bukowy Las) znajdziemy kilka uwag na ten temat (s. 339-341): „François Mitterandowi bardzo zależało na otwarciu 28 stycznia 1986 roku Muzeum Mody znajdującego się w pawilonie Marsan, w skrajnej części budynku Muzeum Sztuki Dekoracyjnej, którego jest oddziałem”. Dalej jest jeszcze ciekawiej: „Muzeum Mody jest jednym z symboli konfliktu politycznego między miastem – które miało już swoje muzeum mody, Palais Galliera [Musée de la mode de la ville de Paris], otwarte w roku 1977 – i Ministerstwem Kultury [ministrem był wówczas Jack Lang - PS]. Chodziło o to, by przyćmić obraz przedwcześnie podstarzałej instytucji w oczach zagranicznych konserwatorów mody i tkanin. Po całym tym zgiełku to, co było przed rozpoczęciem prac jednym z najbardziej eksponowanych miejsc Paryża, niecały rok po otwarciu znalazło się w strefie cienia, obok innych prezydenckich przedsięwzięć. Rywalizacja [między dwoma muzeami mody – PS] stawała się jednak coraz bardziej zajadła. W roku 1989 Palais Galliera i Muzeum Mody zaproponowały w tym samym czasie wystawy na temat rewolucji francuskiej.” Na marginesie warto dodać, że paryskie Muzeum Sztuki Współczesnej otwarte od 1961 roku zostało również przez Mitteranda obdarzone konkurencją w postaci Centre Georges Pompidou.

Jakby tego było mało na stronie Les Arts Decoratifs (klik) znajdziemy informację, że Pierre Bergé stał na czele muzem jeszcze w ubiegłym roku. Ciekawie w tym kontekście wygląda fakt, że Federacja Izb Mody, jako jeden z najważniejszych celów wymienia utrzymanie statusu Paryża jako stolicy mody („A – To preserve Paris’ position as the world Capital of Fashion Design” – klik). Z łatwością można się domyślić, że i Pierre Bergé tak uważa. Nie chcę przez to powiedzieć, że Bergé zdecydował o podpisie pod suknią Wortha z wystawy, ale z pewnością przyciąga ludzi o podobnych poglądach. A czy w ogóle można myśleć inaczej? Można. I udowadnia to na przykład Olivier Saillard, obecny dyrektor Palais Galliera i kurator wystawy Paris Haute Couture. Kiedy przyjrzymy się uważnie wystawom prezentowanym w obu tych muzeach dość szybko wychwycimy, że być może Les Arts Decoratifs robi bardziej spektakularne wystawy, to jednak nowe, ciekawe kuratorskie podejście znajdziemy w tym drugim.

Uczenie się historii mody czy nawet jej obserwowanie to coś zdecydowanie więcej niż patrzenie na ładne suknie i zachwycanie się ich detalami. To, jak się okazuje także więcej niż odwiedzanie wystaw w renomowanych muzeach. Potrzebna jest czujność i zadawanie pytań, bo jak mówi kolejne porzekadło, „historię piszą zwycięzcy”.